30.06.2019

Subiektyny przegląd kosmetyków marki Pease

Pease chociaż może nie od razu każdy kojarzy jest naszą rodzimą, polską marką. Z zaciekawieniem śledzę jej postępy na rynku kosmetycznym i z zadowoleniem obserwuję wzrost zainteresowania. Zapraszam więc na całkiem subiektywny przegląd kosmetyków wartych uwagi według Kobiety Nieidealnej. 


Puder Hight Definition to jeden z bardziej znanych kosmetyków Pease, który zdążył już zyskać wiele dobrych opinii. Jest to kosmetyk w sypkiej formie i występuję w trzech odcieniach. Mamy do wyboru jasny i ciemny beż oraz kolor transparentny. Ja jestem oczywiście za trzecią opcją.  

Zamknięty w odkręcanym słoiczku z sitkiem, posiada również gąbeczkę.Obietnic producenta jest wiele co do jego działania. Z opinii dziewczyn wywnioskowałam, że wiele z nich się sprawdza i będzie on świetny nie tylko do sesji, ale również w codziennym makijażu. 


Do głównych zalet pudru Hight Definition należy wygładzenie optyczne twarzy. Cera wygląda zdrowiej, wydaje się być gładsza. Nie podkreśla drobnych zmarszczek, a te większe potrafi ładnie zminimalizować. Wpływa także na zmniejszenie widoczności porów. Tworzy efekt satynowej miękkości, a nie płaskiego matu. Chociaż nie jest ciężki, to przez długi skóra się nie błyszczy, a makijaż wygląda nieskazitelnie.  


A teraz pora na tęczowe szaleństwo z Vivid View Pease, cudną i nieco szaloną paletką dziesięciu cieni.  Kto nie kocha zabaw makijażem? Ja kiedy eksperymentuję z kolorami znów czuję się jak dziecko. Nie jest to pokazowe mistrzostwo, ale coraz lepiej mi wychodzą różne kombinacje. W tej całej zabawie ważne jest, aby kosmetyki których używamy były dobrej jakości. Nie pyliły i miały odpowiednią pigmentację. 


Jak wspominałam w paletce Vivid View znajdziemy dziesięć festiwalowych odcieni. Są to kolory matowe. Znajdziemy w niej piękny, cielisty beż stanowiący idealną bazę pod pozostałe kolory,a także ciemniejszy beżowo brązowy odcień. Kolejny to koralowo pomarańczowy, fiolet i chabrowo niebieski. Nie zabrakło tu mocnego akcentu w postaci czerni oraz brązu w zimnej tonacji. Potem jest śliczny turkus, kanarkowa żółć oraz piękny, nasycony pomarańcz. Takie bogactwo kolorów sprawia, że mamy niezłe pole do popisu w tworzeniu niebanalnych makijaży.  

Vivid View Pease  nie jest paletką dla każdego, ale dla takich sroczek jak ja będzie idealna.  


Baza pod makijaż Hydrobaze to według mnie kosmetyk, który także powinniście poznać. Jest to baza pielęgnująco nawilżająca dedykowana każdemu rodzajowi cery. Zawiera  m.in niskocząsteczkowy kwas hialuronowy i peptyd o działaniu przeciwstażeniowym.

Hydrobaze jest gęsta, ale przyjemna w aplikacji. Do tego ma cudowny zapach. To nie jest typowa baza z jakimi miałam do czynienia do tej pory. Najbardziej przypomina mi w działaniu dobry krem nawilżający z wyższej półki. Zwłaszcza latem, aby makijaż trzymał się na buzi długo i bez poprawek, należy zadbać o odpowiednie nawilżenie i pielęgnację. Regularnie stosowania ma także opóźniać procesy starzenia się skóry. 

Ciekawostką Pease są także cienie foliowe Foil Effect. Linia zawiera osiem zachwycających i mieniących się kolorów. Są takie, które nadają się do makijażu dziennego. Znajdziemy także coś do wykonania smokey eyes. 

Jeśli lubicie pojedyncze cienie, to możecie również wybrać dla siebie coś z serii Glam. Są to cienie o miękkiej, jedwabistej strukturze. Kolory są bardzie stonowane i większości będą pasowały do każdego typu urody. 

Paese to prawdziwa skarbnica makijażowych perełek. Wystarczy tylko się rozejrzeć, a każda z Was znajdzie coś dla siebie!

27.06.2019

Szezlong wraca do łask

Szezlong, nazywany łóżkiem dziennym, powoli wraca do salonów meblowych i naszych mieszkań. Większości z nas zapewne kojarzy się głównie z filmami kostiumowymi, ale do drugiej wojny domowej bywał obecny w wielu zamożniejszych domach. Szezlong stał zwykle w gabinecie pana domu, służąc mu do drzemki w czasie dnia. Ustawiano go także w salonie lub bawialni, gdzie domownicy mogli w czasie popołudniowej herbaty odpocząć. W pałacach lub dużych dworach szezlongi umieszczano także w holach i galeriach, aby spacerujący mogli odpocząć i delektować się kolekcją obrazów.


Dziś mało kto z nas dysponuje wnętrzami, pozwalającymi na wyprawienie balu. Mimo to coraz chętniej kupujemy szezlongi. Według Polskiej Izby Meblarskiej ilość sprzedanych łóżek dziennych w ciągu ostatnich lat wzrosła aż o 300%. Szezlong staje się alternatywą dla fotela z podnóżkiem. Rośnie metraż kupowanych mieszkań, mamy więc dość przestrzeni, aby pozwolić sobie na większe bryły mebli wypoczynkowych.
Jaki szezlong warto wybrać do domu?
Szezlong może w domu służyć nie tylko jako mebel, ale także rodzaj użytkowej rzeźby. Jeśli brakuje nam ciekawego akcentu w salonie - warto poszukać dziennego łóżka, które stanie się obiektem przyciągającym wzrok gości. Możemy się także spodziewać, że wizytujące nas pierwszy raz osoby będą zaciekawione i zechcą usiąść właśnie na szezlongu. Jest to bowiem nadal mebel niebanalny i rzadko spotykany, więc stanowi naprawdę oryginalny pomysł na urządzenie pokoju dziennego.

https://adrianafurniture.com/pl/linia-present-day/33-talis.html#/36-tkanina-sorpresa_lightgrey/151-talis-szezlong

Wybierając szezlong należy wziąć pod uwagę następujące aspekty: 

Wymiary. Szezlongi dostępne w rożnych rozmiarach, od fotela z przedłużonym siedziskiem po pełnowymiarowe łóżko jednoosobowe.Należy sprawdzić, czy wybrany mebel zmieści się w danym pomieszczeniu,


Kolor. Kupując szezlong nie musimy dopasowywać go pod kolor pozostałych mebli wypoczynkowych. Szezlong może mieć inną, jednak korespondująca z wystrojem salonu barwę. Ciekawie też zaprezentuje się szezlong w zupełnie kontrastującej barwie,


Materiał. Na rynku dostępne są szezlongi tapicerowane materiałem lub skórą. Bardzo modny obecnie jest welur - szezlongi w takim obiciu znajdziemy w ofercie Adriana Furniture: https://adrianafurniture.com/pl/22-szezlongi,


Styl. Klasyczny, stylizowany na antyczny szezlong niekoniecznie będzie pasować do nowoczesnego, minimalistycznego salonu. O ile kontrasty mogą stanowić ciekawy motyw wystroju wnętrza, warto je wcześniej dobrze przemyśleć,


Dodatkowe funkcje. Jeśli zależy nam na pojemniku do przechowywania albo funkcji spania, warto o tym pamiętać, analizując dostępne na rynku modele.

 

https://adrianafurniture.com/pl/linia-exquisite/73-new-dune.html#/824-bryla_new_dune-szezlong_lewy/830-tkanina-exclusive_arvena_taupe

  

A może leżanka do biura?


Szezlongi coraz częściej pojawiają się w biurach. Wygodne leżanki to alternatywa dla innych mebli wypoczynkowych w strefie socjalnej. Na takie rozwiązanie stawiają zwłaszcza firmy z branży kreatywnej. Trendy wyznaczają wiodące amerykańskie korporacje, jak Google, Facebook lub Apple. Nikogo nie dziwi widok osoby drzemiącej na wygodnym szezlongu w siedzibach tych przedsiębiorstw.

Szezlong może także stanowić wyposażenie prywatnego gabinetu. Jeśli miewasz w pracy duże wyzwania, nadwyrężające twoje możliwości, warto czasami odpocząć. Jednak wyjście z biura często oznacza zbyt duże rozproszenie. Stąd pomysł na wykorzystanie wygodnej leżanki w biurze. Pozwoli to nie tylko na relaks, ale także zwiększenie efektywności pracy.



26.06.2019

Lift 4 Skin Korygujący krem pod oczy , Active Glycol- Regeneracja i redukcja cieni

Chociaż gorąco to staram się jakoś funkcjonować. Na plus jest oczywiście fakt, że mam dziś wolne i chłodzę się w domu z zaciągniętymi roletami oraz wiatraczkiem włączonym na maksa. Takie upały jednak nawet jeśli spędzam w domu niosą za sobą uporczywe bóle głowy. A dalej te bóle pogłębiają moje sińce pod oczami i nawet po przespanej nocy męczą mnie  opuchnięcia. Nie wyobrażam sobie nie używania kremu przeznaczonego specjalnie do okolic oczu. Zdarzy mi się stosować krem do twarzy czy żel na całą buźkę, ale to w czasie wyjazdów gdy nie sposób spakować wszystkich kosmetyków.

Kremy pod oczy i na powieki to temat rzeka. Skóra wokół oczu jest specyficzna i odbiega dużo od struktury reszty twarzy. Znacznie szybciej się starzeje .Dlatego też kosmetyki do tej strefy muszą mieć inne działanie. Możemy także nie widzieć tak szybkiego czy spektakularnego efektu na skórze. Jednak warto uzbroić się w cierpliwość.
Dziś na tapecie krem korygujący pod oczy i na powieki Lift 4 Skin, czyli rzecz jasna tu kryje się Oceanic. Dobrze skomponowany skład niesie za sobą obietnice, które brzmią wspaniale. Ale skupmy się na tym, jak to jest w rzeczywistości.
lift 4 skin active glykol
Nie sposób jest przy tym kremie pominąć aspektów wizualnych i praktycznych. Kosmetyk bowiem zamknięto w eleganckiej buteleczce z higienicznym dozownikiem. Jedna pompka to aż za dużo na okolice oczu, więc warto dozować nieco mniej produktu.
oceanic, oillan , aa kosmetyki
Konsystencja kremu mimo iż określana jako lekka, jest również na tyle treściwa że pozostawia lekki, nie lepiący film. Nie jest to kosmetyk typu żel, który za chwile nie jest absolutnie wyczuwalny i musimy coś aplikować na skórę. Owszem, dobrze się wchłania. Nie tłuści i nie roluje. Daje uczucie ukojenia i należytej pielęgnacji. Oprócz nawilżenia działa jak niewidoczny regenerujący opatrunek. Wiem, co piszę. Kremów po oczy przerobiłam mnóstwo. O wielu nie pisałam, bo i nie było o czym!
active glycol krem korygujący
Mam zarówno problem z sińcami jak i często miewam podpuchniete oczęta. Nie ukrywam, że zaczynają się u mnie pojawiać zmarszczki mimiczne. Taki mój urok, ale to 90 % genów. Z czym mogę, to walczę. Dieta to u mnie niestety dość trudna sprawa. Jednak piję dużo wody, ograniczam kawę. Słodycze to moja pięta Achillesa niestety. A to dokłada swoją cegiełkę do stanu skóry i całego organizmu.
active glycol
Krem faktycznie rozjaśnia cienie. Zamiast  mieć super pandy sporej wielkości, mam jedynie zasinienia przy wewnętrznych kącikach oczu. Krem również redukuje obrzmienia. Nie likwiduje ich ostatecznie, ale w dużym stopniu je niweluje.
lift 4 skin krem korygujący
Krem mimo małej, bo15 ml pojemności jest wydajny. Co istotne nie uczula i nie podrażnia. Dobrze sprawdza się pod makijażem. Spełnia swoje funkcje pielęgnacyjne i dlatego chętnie sięgnę po inne kosmetyki z linii Active Glycol.

17.06.2019

Dzień Taty tuż tuż... Nie zapomnij o prezencie

Wraz z końcem roku szkolnego zbliża się także inna ważna uroczystość. Chociaż większość dzieci żyje już wakacjami, warto zwrócić uwagę na pewną szczególną datę. 23 czerwca obchodzimy bowiem Dzień Ojca. Z praktyki widzę, że w przedszkolu i zerówce jest mniej celebrowany niż Dzień Mamy. Albo oba święta łączone są w Dzień Rodziny. Pierwsza opcja wynika chyba jeszcze z tak zwanej "starej szkoły", którą pamiętam i ja. 
 
Niemniej ku uciesze samych Tatów, dzięki różnym mediom dzieci te większe i te mniejsze znają znaczenie tego dnia. To też zależy od nas, mam! My w końcu uczymy i dajemy tę motywację, by nasze dzieci pamiętały o ważnych dniach i uroczystościach. Już kilkulatek może zrobić własnoręcznie laurkę. 

Prezent nie musi być materialny. Dziecko może pomóc tacie w uporządkowaniu warsztatu, czy też wykonać inną drobną czynność, czy upiec babeczki. Te małe rzeczy sprawiają naprawdę dużo frajdy.  

Większe dzieci dysponujące już swoimi oszczędnościami mogą wybrać personalizowany prezent zgodny z upodobaniami Taty, tym jak spędza wolny czas. My z Ksawciem wybraliśmy prezent trochę pół żartem pół serio. Zamówiliśmy piękną skrzyneczkę z rączką z napisem "Zapasy na ciężkie czasy". Nosidło na piwo z otwieraczem  to fajny patent na letnie grillowanie.  Lekka i poręczna skrzynka mieści w sobie sześć butelek. To nie za dużo nie za mało, aby spędzić czas w towarzystwie. Wygląda niezwykle efektownie, a do tego nie trzeba się obawiać brzdęku butelek po drodze.
Niewątpliwie nosidło także może pełnić rolę ozdobną. Czy to w domu, czy też domku na działce prezentuje się świetnie. Drewno ma tę zaletę, że jest uniwersalne i wygląda elegancko w każdym pomieszczeniu.
Czy u Was też otwieracze ciągle się gubią? Wiem, faceci raczej sobie z tym poradzą. Ale ja już mam marne zdolności otwierania butelki np nożem. Tu nie musimy się obawiać w jaki sposób dostaniemy się do trunku. Do nosidła bowiem przymocowany jest otwieracz. Proste, a jakie pomocne!
 Lato to czas kiedy trzeba koniecznie pamiętać o odpowiednim nawodnieniu. W pracy czy w domu jest łatwiej, bo zawsze mamy dostęp do wody(przynajmniej powinniśmy mieć). Problem pojawia się podczas spacerów, wycieczek rowerem. Warto wyrobić sobie nawyk zabierania zawsze ze sobą butelki z wodą.
Właśnie dlatego wizja termokubka przegrała z Bidonem. Eleganci, personalizowany bidon w kolorze czarnym postawiony u nas na białej wyspie sprawia, że nie da się go przegapić  i zapomnieć. W ten sposób mogę być pewna, że przy żarze lejącym się z nieba Pan Tata nie odwodni się przebywając na świeżym powietrzu.
Przeglądając teraz stronę MyGiftDna stwierdziłam, że jest jeszcze większy wybór upominków niż gdy my robiliśmy zamówienie. Jeśli macie ochotę na personalizowany prezent macie jeszcze okazję, aby dotarł do adresata na czas. Wysyłki są naprawdę błyskawiczne. Dodatkowo nie zapominajmy o opcji pakowania na prezent.





Ciekawym pomysłem jest także niebanalny zestaw koszulek dla Taty i dziecka. Sprawdzi się świetnie u mniejszych pociech, bo Ksawcio rośnie jak na drożdżach i nie wciśnie się w największy rozmiar. Chyba, że ku mojej radości sklep wprowadzi jeszcze większe modele.
Motek z grawerem to idealny prezent dla majsterkowicza. Także będzie świetną pamiątką wspólnie spędzonych chwil przy budowie karmnika dla ptaków na szkolny projekt, czy poprawianiu ogrodzenia dla dziadków. Nic tak nie zbliża jak czas spędzony razem. Warto więc mieć coś, co przywoła kiedyś te chwile i wywoła uśmiech na twarzy.
Prezenty są różne. Czasem wybieramy te zabawne, kiedy indziej te bardziej praktyczne. Te mniejsze i większe z pewnością sprawią radość, gdy damy je od serca. 


16.06.2019

AA Vegan , Nawilżający peeling do ciała z bambusem

AA Vegan to nowa linia kosmetyków, która daje nam opcję wyboru produktów bez dodatku składników pochodzenia zwierzęcego. Warto sięgać po sprawdzone marki, które dbają o najwyższą jakość,ale także nie oszukują i  nie dodają zbędnych substancji. 

Z linii AA Vegan postanowiłam wypróbować Nawilżający peeling z mleczkiem bambusowym. Mam słabość do żelu bambusowego i wiem jak dobrze wpływa na moją skórę. Z kolei peeling to kosmetyk nieodzowny w mojej pielęgnacji. Mimo skóry suchej i skłonnej do podrażnień, uważam że stosowanie tego typu produktów jest wręcz wskazane. W połączeniu z odpowiednim nawilżaniem działają cuda i ukojenie szorstkiej, łuszczącej się skórze.
Oprócz wyciągu z bambusa  o dużej zawartości krzemu w peelingu znajdziemy także drobinki łupinek migdała, które łagodnie złuszczają naskórek. Dodatkowym składnikiem pielęgnującym jest tu wyciąg z liści aloesu. Znacie zapewne wiele dobroczynnych właściwości aloesu, więc jest jak najbardziej mile widziany w kosmetykach do suchej i wymagającej skóry.
Cóż, opakowanie mamy tu dość klasyczne. Miękka tuba, która jest równie poręczna zarówno w wannie jak i pod prysznicem. Podstawa jest szeroka, więc bez problemu można opakowanie postawić w dowolnym miejscu, a ona będzie stabilna.
aa vegan peeling nawilżający bambus
Peeling jest biały, średnio gęsty o lekko żelowej konsystencji. W mlecznej masie ukrywają się malutkie, delikatne drobinki. W kontakcie z wodą peeling staje się bardziej kremowy, a drobinki przyjemnie masują skórę. Nie drażnią, nie powoduję zaczerwienień. Mimo iż łagodny, peeling sprawdza się w swojej roli i systematycznie przyczynia się do usuwania obumarłego naskórka. A przy tym tak delikatnie obchodzi się z naszą skórą, że z powodzeniem można go stosować codziennie.
Czy tak łagodny produkt sprawdzi się przy problemach z dużymi przesuszeniami? Nawilżający peeling Bambus ma w sobie tę siłę. Działa jak matczyna troskliwa ręka pełna cierpliwości. Nie trzeba się spieszyć, zaś subtelnie i regularnie stosowana pielęgnacja z zastosowaniem peelingu daje naprawdę dobre rezultaty. Pomaga wygładzić  i zmiękczyć skórę. Poprawia wygląd oraz ukrwienie naskórka, a także wspomaga i przyspiesza wchłanianie składników zawartych w kremach i masłach. 

Dzięki składnikom aktywnym zawartym w peelingu nie ma mowy o uczuciu ściągnięcia po jego użyciu. Skóra jest gładka, ale nie napięta i podrażniona.
Mimo iż Peeling nawilżający AA Bambus nie należy do mocnych zdzieraków da się go więcej niż polubić. Rześki, świeży zapach uprzyjemnia korzystanie z kosmetyku, a delikatne drobinki działają niczym relaksujący masaż. 

14.06.2019

Urodzinowe zamówienie z E-Glamour.pl

Tak, tak kolejny roczek już za mną. 11 czerwca obchodziłam swoją kolejną osiemnastkę. Bo wszakże człowiek ma tyle lat na ile się czuje. Postanowiłam przy okazji sprawić sobie małą niespodziankę i uzupełnić braki kosmetyczne. W końcu co nie ucieszy kobiety jak dobre kosmetyki, wygodne buty i pojemna torebka. Najlepiej w promocji i z dostawą do domu!

Jestem gadułą, trzeba mi to przyznać. Czasem milczę, gdy nie mam nic do powiedzenia albo temat mnie jakoś nie specjalnie interesuje. Ostatnio miałam ciekawą sytuację w pracy. Oczywiście panie rozmawiały o słynnych promocjach w sklepach Rossmann. Nie ukrywam, czasem i ja się skuszę na myjadła. Ale jeśli chodzi o kolorówkę, brrr no nie! Większość z Was zapewne wie dlaczego nie. Jednak panie w wieku około na oko mojej mamy, może młodsze i nie tak obeznane w interetach dają się zwieść tym super okazjom. A więc do sedna. Jedna pani do drugiej w kolejce wspomina, że musi kupić tusz i puder i teraz na prawdę warto, bo przecież takie obniżki są. Nie byłabym sobą, gdybym nie nakierowała ich jak się sprawy mają i że można kupić przez cały rok kosmetyki w cenie nawet niższej niż te rzekomo "promocyjne". Jedna z pań mnie wczoraj zaczepiła i poprosiła, żeby jej zapisać na kartce, gdzie szukać. Można, można! Chyba właśnie odkryłam swoje powołanie. Mogłabym być doradcą zakupowym w sprawie kosmetyków. Lubię poznawać nowości, dzielę się kosmetykami i robię odlewki. Mam sprawdzone drogerie i niezawodne perełki kosmetyczne.

 kallos l'oreal mur i love relovution
Dziś więc jak najbardziej wpis w temacie i zahaczający o moje hobby, czyli poznawanie nowych kosmetyków oraz zakupy jak najbardziej przez internet. Moje male stadko dobroci pochodzi ze strony perfumerii E-Glamour.pl. Nie ma jak to buszować w poszukiwaniu kosmetyków w chłodnym pokoju popijając kawkę. Mam tyle czasu ile chcę na wybór. Nikt nie spogląda na mnie dziwnie, gdy po raz enty podchodzę do tej samej półki bo podejmuję przecież decyzję na wagę złota. Tego właśnie unikam. Wkładam produkty do wirtualnego koszyka tak na wszelki wypadek, a na koniec podejmuję ostateczną decyzję. Część zakupów robię w oparciu o opinie znajomych. Inne wypatrzę. Np markę Tigi Bad Hair widziałam nieraz u fryzjera do którego chodzę. Mogłabym kupić kosmetyki w salonie, ale z jaką przebitką. Jeśli czegoś nie wiem, otwieram kolejny kadr i czytam sobie opinie. Myślicie, że kontakt w cztery oczy podczas tradycyjnych zakupów byłby lepszy. Otóż kilka razy się zawiodłam zadając pytanie pani pracującej w drogerii. Nadal często niestety brakuje personelowi potrzebnej wiedzy, a jeśli chodzi o nowości kosmetyczne to przeważnie są daleko w ciemnej, leśnej głuszy. Nie mówię rzecz jasna o każdym, bo trafiają się osoby z pasją i pojęciem o tym co sprzedają.
Perfumeria E- Glamour to przyjazne i przyjemne zakupy w domowym zaciszu. Sklep jest praktyczny wi funkcjonalny podzielony na działy. Osobno jest też Strefa Dziecka, Aktualne Promocje czy Marki. Kto chociaż raz robił zakupy on line nie będzie miał najmniejszego problemu i w tym przypadku.
e-glamour oryginalne perfumy
Oferta E-Glamour jest bardzo bogata. Znajdziemy w niej m.in perfumy, kosmetyki do makijażu, do pielęgnacji twarzy i ciała, włosów, produkty do stylizacji. Kosmetyki dla pań i panów oraz dzieci. Wszystko to w jednym miejscu. Różne marki to kolejny atut. Znajdziemy tu bowiem produkty "salonowe", te z wyższej półki, jak i te znane nam na co dzień.
e-glamour duży wybór kosmetyków
W E-Glamour jest zawsze mnóstwo promocji. Widać to najbardziej na droższych kosmetykach czy markowych produktach. Ale również wiele kosmetyków na stałe ma o wiele niższą cenę, niż w nie jednym sklepie.
e-glamour tanie zakupy
W E-Glamour mam swoją ulubioną opcję dostawy, czyli Paczkomaty. Często jestem "na wylocie" i mijam się z kurierem. A tak dostaję sms i dobieram przesyłkę, kiedy mi wygodnie.
Jak widzicie w E- Glamour można skorzystać z opcji darmowej dostawy. Jeśli brakuje Wam akurat nieco do tego pułapu kwotowego, zawsze warto zapytać się mamy, siostry, koleżanki czy nie mają braków kosmetycznych i zrobić wspólne zamówienie.
W moim zamówieniu z E-Glamour znalazły się kosmetyki, z którymi dopiero zaczynam swoją przygodę. Wybrałam bazę wodną pod makijaż MUR. Dobrze się aplikuje. Jest wyposażona w atomizer. Pozostawia delikatną i miękką skórą. Czasem psikam nią również na gotowy makijaż. Na upały jak najbardziej polecam. Jeśli już mowa o MUR to skusiłam się na uroczą paletkę I Love Reloluvtion,Unicorns Heart. Wkrótce napiszę o niej coś więcej. To trochę szaleństwo kolorystyczne, ale mam z czym kombinować w makijażu. W moje łapki trafiły również dwa produkty do włosów. O Tigi już wspominałam. Jest to termoochronne mleczko przed suszeniem i prostowaniem. Do tego pianka L'oreal na próbę. Również z L'oreal zamówiłam krem do twarzy z olejkami. I pozostał na koniec krem do rąk Kallos

Życzę na koniec Wam i sobie samych udanych, promocyjnych zakupów i dużo słońca na weekend. 

12.06.2019

Bourjois , Twist up The Volume Ultra Black - stylizuj rzęsy tak jak lubisz

Mascara Bourjois Twist up The Volume jest uznawana za jedną z najbardziej kultowych i rozpoznawalnych tuszy tej marki. Dlaczego? Wprowadzono tu świetną innowację, dzięki której można malować i podkreślać rzęsy w ulubiony sposób. Możemy nadać im zalotną długość,albo zadbać o piękną objętość. Oczywiście także skorzystać z obu opcji zachowując przy tym bardzo nasyconą czerń. Jak to możliwe? Zachęcam do dalszej lektury!

Bourjois, Twist up The Volume Ultra Black tusz pogrubiający
Opakowanie mascary skrywa pewien sekret, magiczną szczoteczkę. Dzięki innowacyjnemu mechanizmowi użytemu w maskarze Twist up The Volume szczoteczka zmienia się i możemy uzyskać efekt mega pogrubienia i objętości lub też wydłużenia. Przy użyciu specjalnego pokrętła zmieniamy postać szczoteczki.
Bourjois, Twist up The Volume Ultra Black
Pierwsza opcja, czyli Twist 1 to "wydłużenie rzęsa po rzęsie". Szczoteczka est wtedy dłuższa i węższa, a wypustki są dłuższe. Przy Twist 2 otrzymujemy większą objętość. Główka szczoteczki ulega skróceniu, zaś włoski są gęstsze.
Bourjois, Twist up The Volume Ultra Black
Pierwszy raz spotkałam się z takim nieco gadżeciarskim rozwiązaniem. Spodobał mi się taki myk, bo nie trzeba kombinować z kilkoma osobnymi tuszami.
Czy maskara Twist up The Volume Ultra Black Bourjois jest faktycznie hitem i panaceum na przy krótkie i rzadkie rzęsy? 

Otóż trzeba nauczyć się z nią pracować. Konsystencja nie wydaje mi się być rzadka, jednak tusz jest dość mokry. Należy nabierać naprawdę minimalną ilość kosmetyku i spokojnie malować rzęsy bez zbędnego pośpiechu. Inaczej zostaną nam czarne odciski na powiekach. Trzeba odczekać aż mascara delikatnie przeschnie i wtedy także odrobiną tuszu malujemy rzęsy drugi raz na opcji Twist 2(jeśli macie chęć dodatkowo zagęścić rzęsiorki). Tak, nie jest to mascara do malowania się w biegu. Jednak gdy już nabierzemy wprawy odwdzięczy nam się trwałym i wyrazistym makijażem.
Bourjois, Twist up The Volume Ultra Black tusz do rzęs
Mascara jest wydajna i ładnie podkreśla rzęsy. Nie kruszy się i nie rozmazuje. Zmywa się dobrze nawet przy kilku warstwach. Nie szczypie i nie podrażnia oczu.
Bourjois, Twist up The Volume Ultra Black maskara
Ciepło nie sprzyja skupianiu myśli, ale trzeba sobie radzić. Zwłaszcza gdy obchodziło się nie dawno urodziny. Raptem wczoraj:). I znów plus jeden w metryczce.
Bourjois, Twist up The Volume Ultra Black
Twist Up The Volume Ultra Black Bourjois to z pewnością nie mascara dla każdej z nas. Kto nie straci cierpliwości i nie rzuci jest w kąt na samym początku, ten polubi go jak ja.