26.05.2020

Stay Connected

Witajcie kochani! Nasz maj nie zachwyca. Bywały lata kiedy ten okres odznaczał się już dość wysokimi temperaturami na prawdę fantastyczną aurą. Teraz jak do tej pory jest dość chłodno. Chociaż wczoraj po południu można było skorzystać z  ładnej pogody. Dziś poniekąd również. Z tą jednak różnicą, że diametralnie zaczęła spadać temperatura po osiemnastej. Tęsknię już za takim prawdziwym ciepełkiem i tym słoneczkiem, na którym można się wygrzać. Może w głębi duszy jestem kotem, mrau:).
Mam dla Was kilka zdjęć w najbardziej wygodnym stylu, czyli dresiki, sportowe buty i totalny luz. Nawet makijażu brak. No bo po co, jak przez większą część dnia trzeba buzię ukrywać pod maską. Ale z pewnością cera będzie wdzięczna jak dam jej pooddychać i odpocząć od tapety,
Koszulka i joggersy to kolejny nabytek ze sklepu Femme Luxe. W obecnej sytuacji bezpieczniej i oczywiście dużo wygodniej robić zakupy przez internet. Nie wybieramy się w zatłoczone miejsca, tym samym ograniczając kontakt z ludźmi, którzy potencjalnie mogą być chorzy. Rzecz jasna, nie każę Wam siedzieć w domu. Zwłaszcza teraz warto korzystać z względnej pogody i wybrać się na łono natury, bądź tam gdzie nie będziecie co chwilę wpadać na spacerowiczów.


Jak sobie radzicie? Mimo jak to mówią luzowania ograniczeń warto zachować zdrowy rozsądek.

20.05.2020

Skoncentrowane serum witaminowe Le Cafe De Beaute

Witajcie! Czasem budzi się we mnie niezmierna ciekawość i tak samo jest w przypadku kosmetyków. Wręcz kuszą mnie nieznane marki i myślę, że może uda mi się odnaleźć jakąś perełkę. Swego czasu składając zamówienie internetowe oprócz szamponu w mój wirtualny koszyk wpadło jeszcze kilka drobiazgów. Właśnie wtedy natknęłam się na to serum - koncentrat Le Cafe De Beaute. Fajny kartonik skrywał małą, zwykłą wyciskaną tubkę w kolorze pomarańczowym. Często miałam tak, że kosmetyki rosyjskie nie zawsze były 'piękne" na zewnątrz. Za to kryły naprawdę bardzo udaną zawartość!
 Jest to odświeżające, witaminowe, lekkie serum przeznaczone do każdego typu cery. W jego składzie znajdziemy m.in olej z lotosu, olej z awocado, ekstrakt z aloesu, ekstrakt z neroli, ekstrakt z ananasa, maliny oraz witaminy A,B,C, E. Serum pozbawione jest silinkonów i parabenów.
 Serum jak już wspominałam zdaje się być dość niepozorne. Muszę od razu zaznaczyć, że akurat nie to mi przeszkadza. Jedynym minusem tegoż kosmetyku jest dziwny zapach. Czuć właśnie w nim tę "moc witamin". Ale chyba liczą się bardziej inne aspekty, takie jak działanie i efekty stosowania. Więc dziwny zapaszek można jakoś przeboleć.
 Serum witaminowe ma żelową, lekką formułę. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Delikatnie napina skórę oraz sprawia, że mniej się przetłuszcza. Dzięki czemu na dłużej można zachować świeżość makijażu bez błyszczenia czy spływania kosmetyku.  Bardzo dobrze nawilża.
 Serum witaminowe nazywane jest odświeżającym i jest w tym sporo racji. Będzie spisywał się w cieplejsze dni, a także w czasie porannej pielęgnacji pod makijaż. Nie odciąża cery i dobrze współgra z innymi kosmetykami. Polubią go zwłaszcza te dziewczyny, które nie lubią jak coś się długo wchłania, albo lepi czy po prostu jest dość ciężkie.
Mała tubka spokojnie wystarcza na około 1,5 miesiąca codziennego stosowania. Co istotne serum ma bardzo przyjemny skład a mnóstwem ekstraktów. Czyli mamy dobry kosmetyk w przyzwoitej cenie. Dostępny w drogeriach internetowych.


17.05.2020

Natura Siberica Arctic Rose Odbudowujący szampon do włosów

Witajcie! Niewątpliwie chyba większość z Was chociaż słyszała o marce Natura Siberica. To rarytaski kosmetyczne prosto z mroźnej Syberii, które są nie tylko modne, ale także pełne bardzo skutecznych i czystych jakościowo składników. Skusiłam się ostatnio na odbudowujący szampon Arctic Rose z linii zwanej Białą Sibericą. Tak, opakowania tej serii są koloru białego. To nie tylko kosmetyki do włosów, ale także do pielęgnacji twarzy i ciała. Ich sekret tkwi w ekstraktach roślin rosnących w surowych i trudno dostępnych warunkach dalekiej północy.
Szampon ma w składzie min ekstrakt z róży damasceńskiej oraz ekstrakt z maliny arktycznej i przeznaczony jest do włosów suchych i farbowanych. Posiada działanie nawilżające oraz odbudowujące. Delikatnie myje i przywraca naturalny blask pasm.
Szampon dobrze się pieni i już podczas mycia wyraźnie czuć, że włosy są gładsze, bardziej miękkie. Nie kołtunią się i nie plączą podczas rozczesywania, wydają się być grubsze i bardziej mięsiste. Nawet jeśli nie nałożę odżywki (wiem, nieładnie ) to nie mam problemu z włosami. Po wysuszeniu są ładnie odbite u nasady, zaś same włosy lepiej się układają, są lekko dociążone i nie puszą się. Szampon z jednej strony bardzo dobrze oczyszcza, ale nie podrażnia skalpu. Natomiast z drugiej strony otrzymujemy bardzo dobry efekt pielęgnacyjny. Zwłaszcza, że to tylko szampon, czyli w gruncie rzeczy produkt głównie środek myjący.


Jestem zachwycona szamponem Arctic Rose . Począwszy od zapachu, po konsystencję i przyjemność stosowania, zaś jako wisienka na torcie - odpowiednie działanie. Żałuję jedynie, że nie kupiłam go w komplecie z odżywką.

14.05.2020

Karmelowy zestaw od Femme Luxe

Hejka kochani! Udało się między jedną chmurką, a drugą na zrobienie kilku zdjęć. Potem wybrałam się z młodym na rowery, a tu ulewa. Po powrocie do domu kawka, relaks i za chwilę słońce. Tak w sumie cały dzień z tą różnicą, że się nieźle ochłodziło. Dziś mam dla Was propozycję karmelowego kompletu  z Femme Luxe. Dzięki prostemu krojowi  zestaw nadaje się do wielu stylizacji i może śmiało stanowić propozycje na różne wyjścia.

 Jak pewnie zauważyliście na fotelu jestem w szpilkach. Z delikatną torebką i moim płaszczykiem do kompletu będzie stanowił elegancką wersję. Oczywiście całość nadaje się także znakomicie do butów sportowych i niezobowiązującej, lekkiej góry.
 W skład kompleciku wchodzą legginsy z wysoką talią i prosta, niedopasowana bluzka z długim rękawem i dekoltem w serek. Sam kolor jest piękny. Nie za jasny, nie za "brudny".





Wszystkie zestawy Two piece sets
Karmelowy set Camel set acadia
Ostatnio nie miałam za bardzo na nic czasu. Teraz nawet robię domową szyneczkę, a dziś pierwszy pasztet. Ograniczone wychodzenie z domu wyszło mi chyba na dobre, bo rozwijam swoje talenty. Muszę się też bardziej zmotywować do szycia skoro zafundowałam sobie maszynę:).

13.05.2020

Dermoaktywne kremy SheCell do skóry dojrzałej i z przebarwieniami

Witajcie! Każda z nas stara się dbać o siebie w możliwie najlepszy sposób. Niestety warunki jakie mamy, zwłaszcza żyjąc w miastach lub w ich pobliżu. Jesteśmy narażone na wiele szkodliwych czynników takich jak zanieczyszczone powietrze, klimatyzacja zimą, zaś nadmiar słońca latem. To tylko mała część czyhających zagrożeń, które odciskają swoje piętno zarówno na zdrowiu jak i wyglądzie i stanie skóry. Dlatego też powstaje wiele innowacyjnych rozwiązań mających zastosowanie w kosmetyce i pielęgnacji. Takich jak seria SheCell Anti -Pollution. Jest to specjalistyczna linia dermoaktywnych kremów przeznaczonych do pielęgnacji skóry z różnymi problemami.
Misją marki SheCell Dermatologic jest walka o piękno i urodę w obecnej dobie kryzysu cywilizacyjnego. Tak jak wspominałam chodzi o zanieczyszczenie środowiska, ale także niwelowanie wpływu jaki ma na nas stres. Czyli z jednej strony mamy działanie stricte ochronne, zaś z drugiej kremy są ukierunkowane aby skutecznie nawilżać, odżywiać czy ujędrniać. A także by dbać o inne aspekty nieodzowne w naszej codziennej  pielęgnacji. 
W mojej kosmetyczce znalazły się krem do skóry z przebarwieniami oraz do cery dojrzałej. Jak widzicie posiadają one wygodne, miękkie tubki różniące się kolorem. Jak jest z zawartością skrywaną wewnątrz? Również odcień kosmetyków różni się nieznacznie. Dermoaktywny krem do cery dojrzałej ma kolor przybrudzonej bieli wpadającej w żółte tony, zaś do cery z przebarwieniami jest nieco bardziej beżowo - złoty. Zapewne to sprawa mieniącego się subtelnie pyłku, który nadaje skórze piękną poświatę. Oba pachną ślicznie, delikatnie. Woń trzyma się blisko skóry i jest ciepła, nie drażniąca.
W każdej z tubek dermokremów SheCell Anti -Pollution znajduje się 40 ml kosmetyku. Czy to dużo czy mało? Kremy stosuję zamiennie, abo też krem na przebarwienia rano zaś drugi, wieczorem. Nie zauważyłam, żeby kremy zużywały się nadzwyczaj szybko. Ich konsystencja jest masełkowata, topi się w kontakcie ze skórą i gładko sunie po jej powierzchni. Dzięki temu niewielka ilość produktu wystarcza na jedną aplikację. Z drugiej strony, każdemu zawsze żal jak dobry kosmetyk ma się ku końcowi:).

Nie sposób jest nie polubić dermokremów SheCell! Oba dały niesamowitego powera odżywczego mojej skórze. Krem do skóry z przebarwieniami jest idealną bazą pod makijaż. Nie wchłania się do matu. Pozostawia skórę z aksamitnym, miękkim filmem, który dobrze łączy się z kosmetykami kolorowymi. Optycznie rozjaśnia cerę i nadaje jej zdrowego kolorytu. 

Dermokrem do skóry z dojrzałej wchłania się w zbliżonym czasie tak jak jego poprzednik. Pozostawia jednak wrażenie mokrej skóry przez dłuższą chwilę. Co mi akurat nie przeszkadza w wieczornej pielęgnacji. Staram się też nie nakładać go przed samym pójściem spać, by nie wytrzeć kosmetyku w poduszkę.  Krem daje skórze ogromną dawkę ukojenia i moc składników odżywczych. Znikają napięcia, podrażnienia, a buzia jest odpowiednio nawilżona, lepiej napięta.



Nosimy maseczki, jednak to przecież nie oznacza że mamy mniej przykładać się do pielęgnacji. Wręcz przeciwnie! O ile noszenie materiałowej maseczki przez chwilę na powietrzu jest jeszcze znośne, to niestety bywają sytuacje, które zmuszają nas do noszenia ich przez 8 godzin lub więcej w pomieszczeniu. Nie tylko my tego nie lubimy, bo nasza skóra również za tym nie przepada. Dlatego tym bardziej dbajcie o siebie! Ja używam m.in dermokremów SheCell, a Ty?



12.05.2020

Panda lub jak kto woli odżwyczy krem do rąk Marion :)Funny Animals

Witajcie! Firma Marion co rusz przyciąga klientki zabawnymi, limitowanymi seriami kosmetyków. Są wśród nich niebanalne maseczki do twarzy, czy właśnie kremy do rąk. Edycji zimowej jakoś nie uświadczyłam, ale za to zaprzyjaźniałam się z milusińskimi zwierzakami z linii Funny Animals. To oczywiście nie jedyny krem z serii, który zużyłam. Jednak moje gapiostwo nie ma sobie równych i ze sterty zdjęć został mi się ten oto krem odżywczy kokos w postaci uroczej Pandy:). Tak, jak widzę słodziaśne opakowania to budzi się we mnie wewnętrzne dziecko.
Kremów do rąk zużywam dość sporo. Zawsze miałam problem z tą częścią ciała.Chociaż okresowo moje dłonie potrafią wyglądać znośnie i ich pielęgnacja wtedy jest mniej pochłaniająca. Przeważnie jednak ani rusz bez smarowania łapek kilka razy w ciągu dnia. A teraz jeszcze te antybakteryjne dziadostwo! Nie przeczę, używałam żeli antybakteryjnych wcześniej doraźnie. W obecnej sytuacji jestem zmuszona mięć z nimi większy kontakt. Do tego praktycznie cały czas w pracy noszę rękawiczki i to przyczynia się także do kolejnych problemów ze skórą dłoni.
Mam kremy lżejsze, ale także te bardziej natłuszczające, po które sięgam głównie na noc. Pierwsze stosuję w pracy,kiedy krem nie ma za dużo czasu na wchłonięcie, a trzeba lecieć dalej do swoich obowiązków. No i weź tu załóż rękawiczki na tłuste łapki.
Jaka jest "Panda" od Marion. Cóż, jest to całkiem przyzwoity krem. Dobrze się wchłania i pozostawia lekki, nie tłusty film ochronny na skórze. Jego delikatny i nie do końca kokosowy zapach jest przyjemny dla nosa. Jeśli chodzi o efekty, przynajmniej w moim przypadku są zadowalające. Dlaczego? Nawet jeśli jestem w trybie weekendowym, czyli nie muszę być w pracy i moje dłonie trochę odpoczywają, to muszę sięgać po ten kosmetyk także kilkukrotnie w ciągu dnia. Czyli, że jak mam czas i smaruję łapki często to zrozumiałe że są one w lepszej kondycji. Po większej przerwie dłonie znów są suche. To taki kosmetyk bez efektu wow. Chociaż nie skreślam go całkowicie.


Balea Green Vietnam , Żel pod prysznic Pomelo & Limonka

Witajcie kochani! Żele pod  prysznic to taki wieczorny umilacz dnia. Przynajmniej dla mnie, kiedy to mam więcej czasu i mogę się delektować spokojem i czasem dla siebie. Tych kosmetyków przewinęło się u mnie wiele. Lubię małe opakowania, aby móc zmieniać myjadło kiedy mam ochotę. Zbyt dłuża pojemność mi się nudzi, a jeszcze tyle zapachów do sprawdzenia. W przypadku żelu pod prysznic nie zwracam też uwagi ta bardzo na właściwości pielęgnacyjne. Po prostu ma myć, ładnie pachnieć , nie podrażniać skóry i nie powodować dyskomfortu podczas kąpieli. Chociaż często sięgam także właśnie po natłuszczające i bardziej odżywcze produkty do mycia z zawartością olejków, aby ulżyć suchej skórze już podczas mycia. Dziś chcę Wam przybliżyć orientalną nutę Green Vietnam od Balea. Kto zna tę markę, wie że fajnie jest eksperymentować z różnymi zapachami, zwłaszcza z tymi należącymi do edycji limitowanych.
Balea Green Vietnam to zapach soczysty i letni. Idealnie orzeźwiający po ciepłym, męczącym dniu. Słodki dzięki pomelo, a jednocześnie lekko kwaskowaty dzięki limonce, stanowi istną ucztę dla zmysłów. Relaksuje i wycisza. Zapach niestety towarzyszy nam tylko podczas kąpieli, a potem się ulatnia.
Opakowanie żelu tradycyjne, wygodne w obsłudze. Szata graficzna delikatna, stonowana głównie w odcieniach zieleni. Co do konsystencji oraz mycia nie mam żadnych zastrzeżeń. Zaś jeśli chodzi o pielęgnację, mogę stwierdzić bardziej że nie podrażnia i nie powoduje uczucia ściągnięcia. Dla osób nie mających problemów z nadmierną suchością skóry będzie idealny. Ja nawet jeśli moja skóra jest w miarę dobrej kondycji i nie odczuwam dyskomfortu, staram się nie omijać etapu jakim jest aplikacja kremu, mleczka czy też balsamu. Inaczej za chwilę będę miała więcej problemów i łuszczącej się skóry niż zazwyczaj.

Cóż, żel Green Vietnam porywa w tajemniczą, nieco romantyczną podróż na łono natury rozpieszczając nas owocowymi aromatami.


11.05.2020

Balsam dla zmęczonych nóg Chłodzenie i Relaks z lini PRO - Nogi

Witajcie! Każda praca ma swoje plusy i minusy. Nie tylko te związane z czynnikiem ludzkim. W zależności od wykonywanego zawodu, towarzyszyć mogą nam różne mniej lub bardziej nasilające się dolegliwości. Dziś akurat nie będę się Wam skarżyła na kręgosłup. Jednak myślę, że problem też jest spory i dotyczy wielu z Was. Jeśli tak jak ja większość godzin w pracy spędzacie w pozycji stojącej, często latając i robiąc niezliczone kilometry. Nogi wchodzą mi dosłownie w d... Nawet siedząc odczuwam ból nóg i dyskomfort. Zwłaszcza łydki dają mi się we znaki i spuchnięte, piekące stopy. Tak, radykalnym i najlepszym sposobem na pozbycie się problemu byłaby zmiana warunków zatrudnienia. Ale w większości przypadków jest to nie możliwe, więc przynajmniej ja staram się jakoś sobie pomóc z złagodzić dolegliwości.
Zawsze warto w wolnym czasie odciążyć nogi i pozwolić im odpocząć. Warto też rozejrzeć się za odpowiednim suplementem oraz wzbogacić swoją dietę. Ostatnim krokiem jest stosowanie maści, żeli i kosmetyków wzbogaconych wieloma składnikami, mogącym nam ulżyć  i chronić nasze nogi. Tak, właśnie wiele produktów pielęgnacyjnych posiada szereg składników, które nie tylko dbają o ładny wygląd skóry stóp i nóg,więc warto na nie zwrócić szczególną uwagę. Są to bezpieczne produkty do domowego użytku. Pamiętajmy jednak, że gdy ból i skutki długiej pracy "na nogach" są już bardzo uporczywe, zgłoście się o fachową poradę po prostu do lekarza.
Dziś więc przychodzę do Was z opinią o takim delikatnym wspomagaczu właśnie przy dolegliwościach związanych ze stojącą pracą. Na tapecie mamy Balsam do zmęczonych nóg Chłodzenie i Relaks PRO - Nogi od Faberlic.

Balsam umieszczony jest w tradycyjnej, wyciskanej tubce. Pojemność 75 ml myślę, że jest dość standardowa jak dla kosmetyków do nóg i stóp. Nie za dużo, nie za mało aby zapoznać się z produktem i poczuć, czy naprawdę działa. 

Kosmetyk jak sam producent określił jest balsamem i w pełni się z tym zgadzam. To średnio gęsty, świetny w aplikacji balsam, który dość szybko się wchłania. Pachnie subtelnie. Podczas wmasowywania kremu czuć delikatny efekt chłodzenia, dzięki czemu znika napięcie z łydek. Nie daje typowego zmrożenia, ale właśnie relaksująco muska chłodkiem.  

Balsam do zmęczonych nóg Faberlic i jest kosmetykiem o specjalnym przeznaczeniu, a nie wyrobem medycznym. Dlatego jest to pierwszy etap zapobiegania i niwelowania objawów towarzyszących osobom przebywającym długo w pozycji stojącej. Przynosi ulgę i pomaga zwalczyć lżejsze dolegliwości. Stosowany systematycznie daje także widoczne efekty pielęgnacyjne. 
Jeszcze kilka dni możecie skorzystać z ogromnego rabatu na swoje pierwsze zakupy w Faberlic. O szczegóły pytajcie na FP Faberlic Magdalena Rumińska. W wielkim skrócie zamawiacie na kwotę około 260 zł, a płacicie tylko 78 zł plus wysyłka. W sam raz na prezent dla mamy i oczywiście dla samej siebie:). To też doskonała okazja na poznanie fantastycznych środków czystości tej firmy.