23.07.2018

Wyjątkowy prezent na Rocznicę Ślubu / MyGiftDNA



Witajcie


Dziś mam dla Was inspiracje dotyczące prezentu na rocznicę ślubu. Coś dla tych, którzy cenią niebanalne pomysły, a sami nie mają zdolności manualnych lub też po prostu czasu. Stanowczo, MyGift DNA to też sklep dla spóźnialskich. Nie dość, że personalizowane to przesyłki z naszymi genialnymi prezentami są już na drugi dzień. Ale to nie wszystko! Możecie wybrać dodatkowo opcję pakowania i postać podarek bezpośrednio do osoby, którą chcecie obdarować. Genialne prawda? Prezent wysyłany jest bezpośrednio, oszczędzając czas! 

Ślub jest wyjątkową okazją. Myślę, że każda rocznica jest wyjątkowa, nie tylko ta okrągła. Dlatego warto, aby prezenty które wybieramy z tej okazji również były niepowtarzalne i od serca. Dlatego pokażę Wam swoje zamówienie z jak zawsze nie zawodnego MyGift DNA. Poniżej macie również kilka inspiracji, które myślę też świetnie wpasują się w temat. Są to praktycznie rzeczy codziennego użytku, które będą nam umilały czas spędzony np przy wspólnym przygotowywaniu posiłków. Czy też śniadanie do łóżka na takiej tacy? Bajka! Zestaw z karafką przyda się podczas romantycznej kolacji we dwoje.
 
Ja zdecydowałam się na obraz w stylu vintage. Wybrałam zdjęcie, wgrałam na stronę. Mój obraz ma wymiary 50/70 i jest w pionie. Vintage pasował mi idealnie, bo postanowiłam połączyć pokolenia. Nie oszukujmy się, czas ucieka. Młodzi maja życie przed sobą, a rodzicie będący podporą nie są już w najlepszej kondycji. Dlatego należy cieszyć się z tego co jest tu i teraz i uwiecznić dla wnuków właśnie takie chwile. 
Obraz dostajemy gotowy do zawieszenia. Na ramę naciągnięty jest wysokiej jakości wydruk na płótnie. Czemu obraz wygląda tak dobrze? Kolejnym atutem obrazów z MyGift DNA jest obróbka zdjęcia przez profesjonalnego grafika. Dostajemy na maila propozycję obórki do akceptacji.





Uwielbiam zdjęcia, obrazy ze zdjęć. Teraz większość trzymamy w pamięci telefonu czy na laptopie. Kiedyś przyjazd fotografa do wsi, czy też wypad do miasta w celu zrobienia zdjęć był nie lada wydarzeniem. Dlaczego teraz większość z nas ma cała masę zdjęć wyłącznie w formie wirtualnej. A cała magia tkwi właśnie w tym szczególe, aby moc ich dotknąć. Zachęcam całym sercem! Drukujecie fotografie, od czasu do czasu sprawcie sobie czy bliskim fotoobraz.
Pamiątka, która zostanie na lata? Z której ucieszy się każdy i będzie piękną ozdobą domu? Tak, mój obraz z MyGift DNA to jeden z tych właśnie prezentów,który wywołuje emocje za każdym razem,kiedy na niego spojrzymy. Piękne chwile są warte uwiecznienia i zapamiętania. Tak można "oprawić" wspomnienia,aby przetrwały dla kolejnych pokoleń.

21.07.2018

Sukienka z odkrytymi ramionami w kwiaty / Zaful


Witajcie

Letnie spacery z Zaful

A więc pora na pierwszą sukienkę jaka zamówiłam z Zaful. po długich przemyśleniach jednak zdecydowałam się na fason, który bardzo mi się podoba a nie mogłam się odważyć. Chodzi oczywiście o odkryte ramiona. Ale teraz cieszę się, że postanowiłam zaryzykować, bo w tej sukience czuję się świetnie! 

Sukienka jest zwiewna, bez podszewki. Idealna na lato. Materiał nie jest gładki, ale delikatnie chropowaty. Co nie zwalnia nas oczywiście z jej prasowania. Brudny róż, a na nim jasne kwiaty to idealne połączenie, które tworzy nieco romantyczny styl. Jak może zauważyliście przeprosiłam moje ulubione baleriny z Bonprix. Są niesamowicie wygodne i po prostu niezawodne.










Wypatrujcie kolejnych sukienkowych wpisów:). Dziś przy dobrych wiatrach obfocę drugą sukienkę i zostanie mi jeszcze jedna! Pogoda jest, fotografowie też - mniejszy i większy, więc powinno mi się udać! Na ostatnim zdjęciu niestety załapał się paluch młodego, ale cóż. Ładnie wyszłam, więc musicie mi wybaczyć że jednak je wstawiłam. Miłego dnia!

19.07.2018

Merz Spezial suplement który działa


Witajcie


Przeważnie większość z nas ma tak, że nie jest do końca zadowolona z tego czym nas obdarowała natura. A to cienkie włosy, problemy z cerą czy też łamiące się paznokcie. Czasem te problemy nie występują pojedynczo, ale objawy się kumulują. Po co więc łykać pięć rodzajów tabletek(piszę hipotetycznie) jak można sięgnąć po jeden preparat działający kompleksowo na wszelkie te dolegliwości. Co więc wybrać skoro na rynku dostępna jest cała masa rożnych pigułek? Ja dziś podzielę się z Wami opinią po przeprowadzonej kuracji suplementem Merz Spezial. Myślę duża część moich czytelników zna go choćby ze słyszenia. 

Merz Spezial jest produktem dobrze dostępnym, chociaż do najtańszych nie należy. Po uwagę należy też wziąć długość kuracji suplementem. Miesiąc to jeszcze mało,aby potwierdzić czy dany produkt działa na nas odpowiednio. Optymalny okres suplementacji to około trzy miesiące, oczywiście sumiennego przyjmowania witaminek.
Co do samych tabletek wyglądają dość uroczo. Są niewielkie, okrągłe i jasno różowe. Połyka się je bez problemu, nie pozostawiają nieprzyjemnego posmaku w ustach. A co istotne nie mam podczas ich brania żadnych dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Myślicie, że suplementy są całkowicie obojętne pod tym względem dla organizmu. Otóż nie. Kilka razy musiałam odstawić tabletki bez recepty, bo żołądek mi się buntował.
Pamiętajmy, że suplement ma wspomóc nas i nasz organizm,a nie go zupełnie wyręczyć. Więc oprócz samej kuracji warto chociaż trochę zadbać o ruch, dietę, chociażby także częściej sięgać po wodę. W ten sposób suplement zacznie działać szybciej,a jego efekty będą bardziej trwałe.
A więc czas na efekty i podsumowanie kuracji suplementem Merz Spezial. Czy faktycznie jest tak dobry jak go chwalą, czy jednak nieco przereklamowany? Hmm.. ja podzielę się spostrzeżeniami na swoim przykładzie, jednak u Ciebie czy Twojej koleżanki może być inaczej.
Zacznę do paznokci. W tej kwestii naprawdę widać różnicę. Rosną mi jak szalone. Są mocne, odporne na warunki w jakich pracuję. Tak już dawno miałabym ogryzki. Nie są mega długie, bo w wodzie by długo nie przetrwały. Dlatego regularnie je spiłowuje.
Co do włosów stanowczo muszę przyznać, że mam całą masę niesfornych baby hair. Wypadanie jest już prawie historią. Rosną też mi nieco szybciej, ale także regularnie podcinam końce więc może z długości tego nie widać. Za to po odrostach już bardzo.
Najbardziej podoba mi się jednak działanie na skórę. Jest znacznie lepiej nawilżona. Nie mam już takich problemów z sińcami pod oczami czy workami. Skóra jest bardziej napięta, zdrowsza. Nabrała kolorytu. Nie mam już takiego problemu z przesuszonymi miejscami na ciele. Nawet stopy są mniej podatne na zrogowacenia. Zauważyłam także, że nie wyskakuje mi tak dużo niedoskonałości.
Drażetki Merz Spezial działają kompleksowo. U mnie stosowanie tego suplementu najlepszy efekt przyniosło mojej skórze, pazurki też zyskały wiele. Co do włosów to z pewnością ograniczył ich wypadanie oraz pojawiło się mnóstwo nowych włosków. Zrobił po prostu co się dało zrobić. Wydaje mi się, że ostatnia wizyta u fryzjera i nie koniecznie dobra farba (w sensie akurat dla mojej czupryny) spowodowała całkowity bunt moich włosów. Nie chodzi o to, że są w kiepskiej kondycji przez rozjaśnienie. Kiedyś miałam całą głowę rozjaśnianą u babci - fryzjerki, która pamięta poprzednią epokę. Teraz na jasne partie miałam nakładaną farbę. Jakiś tam blond i nie mogę poradzić sobie z układaniem fryzury. Włosy wyczuwają wilgoć na potęgę. Z powietrza łapią cząsteczki wody nawet jeśli pada w Malborku a ja jestem w Sztumie. Miałam analogiczną sytuację jakieś 5 lat temu, gdy po blond pasemkach a potem całej dość jasnej czuprynie, stwierdziłam że pora na coś naturalniejszego i coś a'la karmel czy orzech laskowy. Po farbie także miałam druty nie do opanowania. Dostałam namiary na fryzjerkę i jej się podpytam o co tu może faktycznie chodzić. A jeśli tak reaguję na jasne farny to nie pozostaje mi nic innego jak wybrać ciemniejszy kolor. Do czego zmierzam. Trzeba bacznie obserwować swój organizm. My znamy przecież siebie najlepiej. Dlatego ja byłam w stanie dojść do tego, dlaczego moje włosy są takie jakie są, zaś drażetki Merz Spezial zadziałały tylko na niektóre aspekty.  Dlatego nie przerywam kuracji i liczę jeszcze na mocniejszego kopa dla moich włosów oraz skóry i paznokci.
 

16.07.2018

Muffinki z niespodzianką / Czyli co zrobić z przejżałymi bananami


Witajcie 

Muffiny bananowe z czekoladą orzechową


Jak widzicie nie kosmetykami i ubraniami żyje Kobieta Nieidealna. Czasem coś upiekę i to z całkiem niezłym skutkiem. Nazbierałam sporo zdjęć swoich dzieł kulinarnych, więc postanowiłam dzielić się z Wami moimi sprawdzonymi daniami. Głównie będą to wypieki, bo jakoś są najbardziej fotogeniczne. Jak mam ując ładnie na zdjęciu flaczki, hmm. Muszę poćwiczyć:).

Lubię proste przepisy, które mogę zmodyfikować dla swoich potrzeb. A to zostanie mi coś z obiadu, albo też kupię dwa kilo bananów w cenie jednego. A potem trzeba coś z nimi zrobić! Muffinki spraktykowałam na wiele sposobów. Z początku musiałam się pozbyć zalegającej w domu czekolady, w tym także zajączków, mikołajków ect. Właściwie nie znam osoby, która nie lubi tych małych, wilgotnych babeczek. Na słono, słodko i z przemyconą dynią w środku. Muffiny to naprawdę wielkie pole do popisu. Do tego nie wymagają jakiś specjalnych umiejętności kulinarnych czy też wypasionego sprzętu.
 
Dzisiejsza propozycja to muffiny z bananami i czekoladą orzechową. Są wilgotne, naturalnie słodkie i lekko chrupiące dzięki orzechom w czekoladzie. Szybka przekąska dla niespodziewanych gości. Można je spakować do pudełka i zabrać do kawy w pracy, czy na piknik.

 Muffiny bananowe z czekoladą 


Składniki 

*bardzo dojrzałe banany , 4 sztuki
*jajka, 2 średniej wielkości
*olej, 3/4 szklanki
*mąka pszenna, 2 niepełne szklanki
*proszek do pieczenia, 1 łyżeczka
*tabliczka czekolady mlecznej z orzechami
*szczypta soli
*szczypta sody
*2 - 4 łyżki cukru
 

Co do składników


Banany im bardziej dojrzałe tym lepiej. Nie przejmujcie się,że zaczynają być brązowe bo tego i tak nie będzie widać. Zresztą lepiej się dadzą pognieść, jak będą miękkie.

Czekolada może być różna, ale ta z orzechami daje nie tylko ciekawy posmak, ale i efekt chrupkości.

Daję szczyptę soli w sumie do wszystkiego, takie przyzwyczajenie. Do zupy mlecznej , ciasta na naleśniki. Odrobina myślę, że nadaje tej głębi smaku. Co do szczypty sody, wiele osób daje więcej ale ja nie za dobrze reaguję na sodę. Jednak z tą niewielką ilością sody muffiny doskonale wyrastają na proszku do pieczenia.

Nie mam wagi, dlatego korzystam z przeliczników typu szklanka, łyżka itp. Nie płaczcie, że szklanka szklance nie równa. Ja mam tą 250 ml. Pamiętacie te szklanki proste bez uszek i do nich były plastikowe albo metalowe, srebrne uchwyty. Takie dwie sztuki zostawiłam sobie właśnie na miarki. 

Jeśli dolejecie ciut więcej oleju nic się nie stanie. Jeśli chodzi zaś o mąkę, to mogą być nawet te dwie szklanki ale wtedy dość ciężko się miesza masę. Dlatego w tej wersji takie niepełne, gdzieś około centymetr przed rantem, pasuje najbardziej. Chyba, że macie naprawdę wielkie, ciapowate banany. 

Banany są słodkie więc te dwie łyżki cukru spokojnie wystarczą. Czekolada też daje swoje pięć groszy. Cztery łyżki to już dla prawdziwych słodziaków:).

 Przygotowanie (banalnie proste)


Mieszamy suche składniki czyli cukier, mąkę, proszek, sól, soda. W miseczce widelcem rozgniatamy banany. Do suchych wlewamy mokre i mieszamy łyżką,aż będzie prawie gładka masa. Dorzucamy pokruszoną czekoladę. Przekładamy do foremek. Ja używam blaszki z Pepco z fajnym, wyprofilowanym kształtem muffinek. Oczywiście wkładam do środka papilotki.

Pieczmy około 20 minut w piekarniku bez termoobiegu w temperaturze 200 stopni.
Mój piekarnik żyje swoim życiem, więc czas pieczenia w przepisach jest typowo orientacyjny. Oczywiście patrzę na zegarek, ale też włączam czujnik zapachowy, czyli nos. Jak już ładnie pachnie, to wiem że muszę pilnować ciacha. Muffiny lepiej piec nieco krócej, aby zachowały swoją wilgotność miękkość. To musicie już dopracować sami. 

Smacznego!!!

14.07.2018

Co nowego w Banggood ?



Witajcie


Zapraszam Was na mały przegląd asortymentu sklepu internetowego Banggood Znajdziecie tam całą masę fajnych gadżetów do domu i ogrodu. Ubrania i dodatki,a także buty. Oczywiście nie zabrakło tu także kosmetyków do makijażu oraz urządzeń pielęgnacyjnych, oczyszczających czy do depilacji. Ale także możecie tu kupić świetne elektroniczne przydasie czy zabawki. Sklep ma naprawdę rozbudowaną ofertę, dzięki czemu wpadając po jedną rzecz, zawsze skuszę się na coś jeszcze.  

 Sukienki w Banggood są niepowtarzalne. Często oglądając różne strony mam wrażenie, że już to gdzieś widziałam. W przypadku tego sklepu jest wiele modeli, które są wyjątkowe i dostępne tylko w tym sklepie.
Urządzenie do oczyszczania porów skóry z pewnością zainteresują nie jedna z Was. To dokuczliwa przypadłość i zwykłe oczyszczanie niejednokrotnie jest mało skuteczne.


Banggood to prawdziwy raj dla pomadko maniaczek. Od balsamów po błyszczące i mocno kryjące matowe wersje i to we wszelkich możliwych odcieniach. 

Banggood nie zapomina o kobietach o krąglejszych kształtach. 
Oczywiście czego nie może zabraknąć u prawdziwej kobiety? Kilku par wygodnych butów.
Zegary już dano przestały tylko i wyłącznie wskazywać godzinę. Oprócz funkcji alarmu posiadają inne równie ciekawe, takie jakby chociaż projektor led. 

Power banki to prawdziwy hit. Myślę, że przydatne nie tylko w podróży. Taki gadżet nie musi być nudny. Wręcz przeciwnie! Można wybrać sobie jednorożca bądź inną bajkową postać. 


Na koniec squishy toys czyli takie urocze zabaweczki do ściskania, zgniatania. Czy są tylko dla dzieci? Stanowią fajny odstresowywacz po męczącym dniu.