22.04.2019

Jak nauczyć dziecko oszczędzać

Wchodząc do sklepu z dzieckiem niejednokrotnie przeżywamy walkę o życie, honor i ostatni grosz. Dziecko widząc całą masę zabawek, książeczek, gadżetów, a nawet słodyczy pała wielką chęcią zabrania ich wszystkich do domu. Często całej sytuacji towarzyszy płacz, nerwy oraz dziwne spojrzenia gapiów. Każdy rodzic nie raz zmagał się z takim sajgonem. Dlatego właśnie edukacja ekonomiczna i rozmowy z dzieckiem są tak bardzo istotne. Jeśli zaczniemy uświadamiać dziecko, że nie posiadamy portfela bez dna, a na wszystko trzeba ciężko zapracować, zaowocuje to w przyszłości poszanowaniem dla pieniądza i jego wartości. Jak zacząć wprowadzać dobre nawyki? Otóż najlepiej jak najwcześniej. Oto kilka moich przykładów, które również możecie wcielić w życie.

Nauka poprzez zabawę
Dziecko mimo iż pod wieloma względami bardzo nas przypomina, bardzo szybko się nudzi i trudniej skupić jego uwagę przez dłuższy czas. Najlepszym sposobem nauki dla każdego malca jest właśnie zabawa. Zapewne pamiętacie ze swojego dzieciństwa zabawę w sklep. Za plastikowe owoce płaciliśmy żetonami, narysowanymi banknotami. A gdy zaistniała taka potrzeba nawet kamykami. Tu już dokonywaliśmy odkrycia, że nie dostaniemy nic za darmo. A także że każda rzecz kosztuje określoną ilość "kamyczków". Luksusem w moich czasach było posiadanie miniaturowej kasy fiskalnej. Wtedy to już była frajda na maksa. Rozwijające wyobraźnię zabawki są istotną pomocą.

Skarbonka
To element, który do edukacji naszego dziecka możemy włączyć najwcześniej. Nawet małe dziecko może włożyć pieniążek do środka, chociaż na początku nie rozumie całego procesu. Zbieranie nawet drobnych kwot wytworzy wiele przydatnych nawyków, w tym cierpliwość i systematyczność. Zbieranie nawet niewielkich kwot uczy dziecko, że małymi krokami można osiągnąć świetny efekt. Zamiast wydawać pieniądze na loda, czyli przysłowiowo przejeść warto ukierunkować dziecko żeby oszczędzało na droższą zabawkę o której potajemnie marzy. Będzie trudno, ale przyniesie genialny efekt. 
Skarbonki bywają różne. My już przerobiliśmy także kilka modeli. Fajnie sprawdza się przezroczysta, gdzie dziecko będzie widziało że z kolejnym pieniążkiem "kupka " oszczędności się powiększa. Młody jest już jednak w takim wieku, że fascynują go wszelkie gadżety. Znaleźliśmy więc niebanalną skarbonkę z kotkiem chowającym pieniążki do skrzynki, czyli Kitty Coin. Wewnątrz skrzynki po pomarańczach usadowił się uroczy kociak. Na wierzchu pudełka ma talerzyk z rybką.  Wystarczy położyć na niego monetę i nacisnąć. Rozlega się miauczenie i inne odgłosy, a kociak zagarnia łapką pieniążek do środka.


Kieszonkowe czy możliwość zarobku
Często nie jesteśmy świadomi, że dziecko powinno mieć swoje pieniądze. Skoro my je mamy to uważamy, że tak jest w porządku. Ale żeby nauczyć dziecko obycia z pieniędzmi oraz innych kwestii z nimi związanych, dziecko powinno dysponować swoim niewielkim budżetem. Dobrze sprawdza się w tym przypadku kieszonkowe. Jednak coraz więcej rodziców wprowadza także możliwość dorobienia niewielkich kwot. Istotne jest to,aby prace za które wynagradzamy dziecko nie należały do jego codziennych obowiązków. A także, aby były dostosowane do wielu.

Skarbonkę Kitty Coin oraz wiele ciekawych zabawek znajdziecie w Toys4boys.



18.04.2019

Żel bambusowy - pielęgnacja prosto z natury / G-Synergie

W tym ciągłym biegu i w pogodni za nowościami kosmetycznymi często zapominamy o skarbach jakie przygotowała nam natura. Najprostsze, bez zbędnych dodatków mają w sobie moc składników odżywczych, a przy tym są bezpieczne dla skóry. Warto więc wrócić do korzeni i sięgnąć właśnie po te specyfiki. Dziś przygotowałam dla Was recenzję żelu bambusowego do G-Synergie.

Żel bambusowy? O co tyle hałasu? Żel bambusowy to wszechstronny kosmetyk, który zastąpi nam wiele innych, bądź też zadziała wspólnie z nimi. Jest na tyle uniwersalny, że śmiało można po niego sięgać przez cały rok. Oprócz ekstraktu z bambusa w żelu G-synergie mamy dodatkowo wyciąg z melona, ekstrakt z nasion soi i algi czerwonej.  Żel bambusowy zawiera dużą dawkę krzemu.
Żel bambusowy chłodzi i nawilża skórę, łagodzi podrażnienia. Dobrze wpływa na kondycje włosów. Wzmacnia naskórek i ujędrnia. Można by tak wymieniać jeszcze bardzo długo. Żel ma szerokie spektrum działania. W zależności od potrzeb możemy eksperymentować z jego użyciem. Stosować samodzielnie, jako bazę czy maskę. A także mieszać z różnymi kosmetykami.
Cały czas pracuję i szukam złotego środka w swojej pielęgnacji. Każdy zresztą boryka się z jakimiś problemami. U mnie dominuje utrata jędrności, skłonność do opuchlizn i zasinień, czerwonych palm, piegów, a do tego te nieszczęsne pory i miejscowe przesuszenia. Kiedy próbuję dać takiego mega odżywczego kopniaka skórze, to często mam potem problem z mocno zanieczyszczoną cerą.
Dlatego właśnie kosmetyki w żelu, które kiedyś omijałam szerokim łukiem teraz są dla mnie idealne. Tak, do niektórych rzeczy trzeba dorosnąć. Niemniej nie poprzestaję na stosowaniu tylko i wyłącznie takich produktów. Stanowią one jednak niezastąpiony składnik mojej wieloetapowej pielęgnacji.
Żel bambusowy G-Synergie idealnie sprawdza się u mnie stosowany pod kremy, czy sera. W przeciwieństwie do żelu aloesowego nie występuje przy nim uczucie ściągnięcia, a jedynie przyjemne orzeźwienie i lekkie chłodzenie. Mała porcja żelu dobrze nawilża i jest swoistą bazą do wchłaniania składników z kolejno nakładanych kosmetyków. 

Żel podczas aplikacji szybko się wchłania i nie klei się. Chyba, że nałożymy go za dużo. To już trzeba wyczuć i sprawdzić u siebie. U każdego może to się bowiem nieznacznie różnić.
Żel bambusowy G-Synergie to również świetny składnik domowych mieszanek. Ja uwielbiam połączenie żelu z olejkami, czy to odrobiną z awokado czy też innym. Żel również nadaje się do maseczek. Pamiętajmy o tym, że warto stosować go na włosy. Ja bardziej niż w celach pielęgnacyjnych, nakładam żel po to by ujarzmić pasma i zapobiec puszeniu. Można nim także pokreślić fale. Przed suszeniem natomiast nanieść na włosy jako serum. Czy też dodać do maski czy odżywki.

Żel łagodzi napięcie skóry i nie odczuwam już takiego dyskomfortu. Miewam często swędzące wysypki, co jest niestety irytujące. Żel pomaga mi zmniejszyć ochotę na zdrapanie sobie skóry:). 
Żel bambusowy G-Synergie jest niezwykle wydajny. Można się smarować do woli od stóp do głów i z włosami włącznie, a trudno zużyć taką tubę. Cenię go przede wszystkim za delikatność oraz za moc nawilżenia, która rośnie z każdym użyciem. Żel nie uczula, a co istotne łagodzi podrażnienia.

17.04.2019

Zmalujmy coś z Faberlic

Z kosmetykami marki Faberlic mam do czynienia już jakiś czas. Używam nie tylko kosmetyków stricte pielęgnacyjnych. W moich zbiorach znajdują się także produkty do makijażu. Dziś przybliżę kilka z nich. Właściwie o kultowym tuszu Rola Główna pewnie nie raz już słyszeliście. To obok Balsamu Tlenowego jeden z najbardziej rozpoznawalnych produktów Faberlic. To już moje drugie opakowanie tejże mascary, co tylko świadczy o tym że warto po nią sięgnąć. Interesujący jest także podkład Podwójny Styl, dzięki któremu w jednym opakowaniu otrzymujemy dwa różne kosmetyki. Bez korektorów świat byłby zbyt ciemny, łaciaty:). Cóż, często sięgam właśnie po ten rodzaj kosmetyku, więc poczytacie także o nim.
Modelujący tusz do rzęs Rola główna 
Kolorowy Korektor do twarzy : odcień liliowy oraz zielony
Podkład Double Style łączący w sobie bazę pod makijaż i podkład
Podkład Double Style to coś dla nas, zabieganych i zapracowanych kobiet. Przy okazji oszczędność miejsca. Takie wielozadaniowe produkty ostatnio są coraz bardziej popularne. Nie musimy mieć tych dwóch, trzech osobnych pudełeczek, bo wystarczy jedno. I tym sposobem odgraca nam się przestrzeń i łatwiej zapanować nad tą sporą ilością wszelakich mazideł.
Kremowe korektory w tubce to chyba już klasyka. Różne odcienie pozwalają walczyć z innymi niedoskonałościami. Tu zieleń bardziej oddziałuje na czerwone krostki i wypryski. Liliowy odcień stworzony  został do walki z plamami pigmentacyjnymi oraz podkówkami pod oczami.

Tusz Rola Główna wg producenta działa aż na pięciu płaszczyznach. Czyli ma być tym najlepszym i jedynym. Szczoteczka jaką tu zastosowano przypomina wcześniejsze wersje tuszy pogrubiających typu Pierre Rene. Zaś ciemne opakowanie i flauszowy woreczek kuszą przepychem. Do tego złote pudełeczko dla podkreślenia luksusu.
Jak już wspominałam na samym początku, to już kolejne opakowanie Tuszu Rola Główna. Mimo iż uwielbiam silikonowe szczoteczki w mascarach, dla walorów tego tuszu mogę przymknąć oko na tę szczoteczkę. 

Bezzapachowy, o fajnej kremowej konsystencji dobrze się rozprowadza i nie tworzy grudek. No chyba, że ktoś nie umie się malować. A uwierzcie nie są to odosobnione przypadki.  Ja lubię mieć "widoczne "rzęsy i mało który tusz robi efekt wow po jednej warstwie. Aby uzyskać długie i pogrubione rzęsy bez pajączków wystarczy nieco poczekać pomiędzy nakładaniem kolejnych warstw. Kosmetyk spokojnie wyschnie, a my będziemy się cieszyć pięknym oczkiem bez makijażowych wpadek. 

Tusz Rola Główna nie kruszy się i nie zastyga w opakowaniu. Przy niewielkiej ilości mascary demakijaż idzie błyskawicznie. Gdy zaś nałożymy więcej kosmetyku i pozbywanie się go trwa nieco dłużej. Wystarczy do tego zwykły miciel. Nie ma potrzeby aby sięgać po środki typowo do demakijażu oczu. 

Tusz nie ma też tendencji do rozmazywania się. Pamiętajcie nie jest wodoodporny. Więc prysznic czy ulewa odpadają:). 
Kremowe korektory służą do nakładania punktowego oraz radzą sobie dobrze aplikowane na większe obszary twarzy. Przy makijażu wieczorowym można się także pokusić o rozjaśnienie cery nakładając delikatną warstwę na całą powierzchnię twarzy. 

Korektory nie posiadają zapachu. Ładnie się rozprowadzają, równomiernie. Nie tworzą matowej tafli. Coś bardziej na kształt satynowej, lekko mokrej skóry. Nie wchodzą w zakamarki i nie podkreślają suchych skórek. Dobrze łączą się z różnymi podkładami.

Z racji tego, że są nieco mokre, należy dać im chwilę na zaadoptowanie się na skórze. Krycie określiłam bym jako średnie. Można je oczywiście stopniować dokładając warstwę kosmetyku.
Oba kolory korektorów są przydatne w moim codziennym makijażu. Dokuczają mi sińce pod oczami i z roku na rok mam coraz więcej piegów. I tu liliowy odcień spisuje się dobrze. Dodatkowo rozjaśniając cerę. Zielony natomiast łagodzi zaczerwienienia. U mnie raczej są to mocno zaróżowione obszary pod wpływem różnych czynników.
Podkład Double Style to dwa kosmetyki w jednym opakowaniu. Nie są jednak wymieszane. Wewnątrz buteleczki są dwie komory. Jedna na podkład, zaś druga mieści bazę. Do wydobywania obu służą osobne dozowniki. 

Baza ma mleczny kolor, jest delikatna i prawie pozbawiona zapachu. Należy nakładać ją pierwszą i po jej aplikacji odczekać nieco, aby się wchłonęła. Czyni skórę miękką i aksamitną. Nie roluje się na twarzy i nie migruje.

Podkład jest nieco lejący. Krycie określiłabym jako średnie. Jest to doskonały kosmetyk dla posiadaczek cery suchej. Także u pań z cerą dojrzałą spisze się znakomicie. Nie podkreśla zmarszczek, nie wchodzi w pory skóry. Delikatnie rozświetla i nadaje naturalny wygląd. Nie obciąża skóry.  U mnie fajnie spisuje się lekko przypudrowany.  

Podkład nie ciemnieje. Ma również taką samą konsystencję przez cały czas używania.
Kosmetyki marki Faberlic możecie zamówić poprzez stronę Faberlic Produkty.



tusz rola główna

Lubię mieć podkreślone oczy i brwi oczywiście. A z resztą makijażu bywa u mnie różnie w zależności od nastroju. A Wy jak lubicie się malować?



15.04.2019

Nowy wystrój okna / Bonprix

Już jakiś czas temu pokazywałam Wam, że Bonprix to nie tylko modne i fajne ubrania. Znajdziecie tam również wiele pięknych dodatków do domu, akcesoriów czy tekstyliów, które nadadzą każdemu wnętrzu stylu. Tym razem wybrałam coś z działu wystrój okna. 

Mam w sobie ten sentyment do stylu vintage. Ostatnio także w głowie mam ciągle motyw kwiatów. Znalazłam nawet idealne połączenie tych dwóch aspektów w pięknych zasłonkach. Model ten nadaje się świetnie zarówno do salonu jak i innego pomieszczenia. U mnie wybór padł na kuchnię. Materiał jest lekki, bardziej ecru niż biały. Część wzoru stanowią pasy, zaś dla kontrastu dół zasłony zdobi print w róże i inne kwiaty. Mogłoby się wydawać, że to wzory na pierwszą myśl nie pasujące do siebie. Jednak sami popatrzcie jak ze sobą harmonizują.



Moją uwagę w Bonprix przykuły także wiązane firanki. Wyglądają przecudnie. Mają kształt panelu, zaś po dwóch stronach umieszczono na nich ozdobne pasy do wiązania. Moja wersja to połączenie bieli z szarością. Dodatek koronki prezentuje się się pięknie i nadaje przytulności. Firanka wykonana jest z batystu, dlatego nie przepuszcza dużo światła. Teraz jednak zawiązałam kokardy nieco wyżej i ilość światła zewnętrznego mi odpowiada.














Zdjęcia wyszły mi nieco ciemne, ale jeszcze nie wynalazłam na to patentu. Na parapecie już jakiś czas zajmuje honorowe miejsce zajączek w towarzystwie kurki i koguta.