26.10.2020

Oceanum, czyli akcja regeneracjia i skarby prosto z oceanu

Witajcie! Dziś chciałabym Wam przedstawić balsam do ciała z linii Oceanum Faberlic - czyli coś do pielęgnacji prosto z głębin oceanu. Dzięki sile oceanów, które na nas oddziałują powstała właśnie ta seria, aby zapobiec procesowi starzenia się komórek. Sekretem kosmetyków Oceanum jest kompleks AsparAgeTM. Ma on blokować starzenie się i pobudzać skórę do odmładzania i regeneracji. W ofercie znajdziemy zarówno kosmetyki do twarzy jak i ciała. U mnie zapoznacie się z opinią o regeneracyjnym kremie do ciała.

Wybrałam wersję kremu o działaniu regeneracyjnym , gdyż mało kiedy moja skóra nie uskarża się na suchość i dyskomfort z tym związany. Bardziej treściwe i odżywcze kosmetyki sprzyjają szybszemu pozbyciu się problemów oraz znacznie łatwiej poprawiają kondycję skóry.
Krem regenerujący z linii Oceanum znajduje się w poręcznej tubie zamykanej na klik. Kolor ciemno zielony jest charakterystyczny dla całej serii. Zapach jest świeży także z wyczuwalną kwiatową nutą.
Konsystencja kremu nie jest za bardzo gęsta. Taka idealna jaki kosmetyk z tubki, dlatego nie ma mowy o jakimś rozprysku czy wylewaniu się produktu. Co do aplikacji też sprawa ma się dobrze. Krem dobrze się rozsmarowuje i przez chwilę pozostawia delikatną otoczkę. Jest idealny do codziennej pielęgnacji. Pozostawia uczucie miękkiej, nawilżonej skóry. Lekko ją napina. Odżywia na długo i nie potrzeba powtarzać aplikacji kosmetyku w ciągu dnia. Jak najbardziej spełnia wymagania moje suchej skóry, a przy tym jest wydajny. Mam też ochotę wypróbować także kosmetyki do buźki z linii Oceanum.

 Jesień jest kapryśna i o ile te cieplejsze dni nie przynoszą szkody moje skórze, to już raptowne spadki temperatur czy wiatry i deszcze nie są już jej sprzymierzeńcem. To właśnie czas kiedy chętniej sięgam po treściwe smarowidła, olejki i masła. A zapach tu też wcale nie jest błahą kwestią . Potrzebuję wyciszenia, relaksu, ale także czegoś dodającego energii. Więc teraz moja łazienka i kosmetyczka to prawie perfumeria oferująca zapachy na każdy nastrój. Jeszcze ta cała pandemiczna sytuacja. Instytucje pozamykane, lekarze udzielają teleporad, ale my pracujący w handlu jesteśmy chyba jacyś mega odporni. Do tego kierownictwo na stołeczkach wyżej decyduje, żeby wydłużyć nam godziny pracy. Po co martwić się o nas. Kasa jest przecież ważniejsza.


 

23.10.2020

Mleczko do deamkijażu z linii Platium Faberlic

Witajcie! Dziś trochę o kosmetyku może nieco zbyt pomijanym ostatnio na rzecz płynów micelarnych. Zdecydowanie używanie mleczek i u mnie stało się rzadsze niż kiedyś, ale nie oznacza to że zanikło. Chętnie wracam do tego kosmetyku. Zwłaszcza w sezonie podrażnień, gdy stosuję bardziej inwazyjne zabiegi kosmetyczne.

Platinum Faberlic to jedna z luksusowych linii kosmetycznych tej marki. Zwiera drogocenny kompleks z platyny, kompleks peptydowy oraz kompleks Prodizia i Skinflex wzmocnione działaniem cząsteczek kwasu hialuronowego. W skład tej skutecznej i efektywnej serii wchodzą m.in ampułki, skoncentrowana maska na na noc czy luksusowe serum do szyi i dekoltu oraz mleczko do demakijażu.
Mleczko z linii Platium zapakowane jest w blado złoty kartonik. Właściwe opakowanie to biała buteleczka z pompką. Grafika na butelce jest także w odcieniu dość bladego złota. Pompka nie zacina się, dobrze dozując kosmetyk.

Samo mleczko jest białe, niezbyt gęste i pachnie przyjemnie, niezbyt mocno. Dobrze się rozprowadza na skórze i jest wydajna. Dobrze domywa większość zanieczyszczeń. Nie radzi sobie tylko do końca z kosmetykami wodoodpornymi. Wtedy trzeba wspomóc je czymś innym. 

Mleczko jest doskonałym opatrunkiem kojącym podrażnioną skórę. Kiedy mam problemy z cerą lżej się też maluję i wykonuję wtedy niezbędne minimum żeby jakoś wyglądać. Dlatego też nie potrzebne mi mocno czyszczące produkty. Mleczko natomiast pozostawia subtelną warstwę, którą matuję tonikiem.

Może i płyny micealrne są wygodniejsze w użyciu, niemniej jednak od czasu do czasu wracam do mleczka. Zima się zbliża więc zapasik tego kosmetyku musi być na ciężkie dni i podrażnienia. Także sezon grzewczy, który już się notabene rozpoczął nie wpływa korzystnie na stan cery, więc warto się o nią odpowiednio zatroszczyć.


 

20.10.2020

Masmi czyli dlaczego warto wybrać organiczną bawełnę

Witajcie! Zanieczyszczone środowisko, chemia pchająca się w każdy zakamarek naszego życia. Wysokoprzetworzone produkty i wszelkie udogodnienia, aby było taniej i dobrze i wystarczyło dla każdego doprowadziły do zaburzenia równowagi. Dotyczy to także sfery naszego życia, zarówno aspektów tych bardziej przyziemnych jak i duchowych. Dlatego jak najczęściej staramy się wrócić do korzeni, do natury właśnie. Jak najczęściej przebywamy w miejscach, które nie są wypełnione gwarem ludzi. Tam, gdzie można się wyciszyć i spokojnie pomyśleć. Odetchnąć pełną piersią. Wybieramy ekologiczną żywność i w ostateczności kupujemy gotowce, które przegrywają z domowym kapuśniakiem czy pierogami. Co do kosmetyków również jesteśmy bardziej świadomi. Czytamy składy i je analizujemy. Dzięki rozwojowi rynku kosmetycznego jesteśmy w stanie nabyć konkurencyjne cenowo, a dobrej jakości produkty praktycznie bez wychodzenia z domu. A co z artykułami higienicznymi? Czy tu warto także zastanowić się nad wyborem?

O ile jeszcze będąc podlotkiem nie zwracałam zbytniej uwagi na to z czego jest ta podpaska czy wacik. Wiecie człowiek miał inne priorytety. I chociaż wydaje mi się, że to było chwilę temu, upłynęło troszkę "wody". Nie było wszechobecnych komórek, mało kto miał komputer stacjonarny, a z internetu korzystało się w kafejkach. Świadomość o szkodliwości sztucznych substancji była zatrważająco mała. O kosmetykach, artykułach higienicznych mówiono pobieżnie. Na lekcjach "wdż" owszem pani mówiła o podpaskach, że warto mieć je w zapasie. Ale jakie? Tego już się nie dowiedziałam. Zapewne sama nie posiadała takiej wiedzy, albo stwierdziła że ona jest dla nas zbędna. No ale lepszy kwiatek usłyszałyśmy od nauczycielki W-f. "Tamponów dziewczynki nie używamy , bo się wam w środku rozciągnie wszystko". Dodam, że nie chodziłam do szkoły średniej gdzieś w koziej ... Tylko w dość sporym mieście. 

Z czasem zaczęły się u mnie pojawiać podrażnienia i infekcje miejsc intymnych. Obeznałam się już nieco z tematem i zaczęłam stosować środki myjące z apteki. Jednak dopiero później odkryłam, że swoje pięć gorszy w pogorszeniu stanu i dyskomfortu miejsc intymnych mają także artykuły higieniczne, których używam. Nawet papier toaletowy, a już zwłaszcza te mega perfumowane chusteczki. To co ukrywamy pod bielizną jest niezwykle wrażliwe. Dlaczego więc kupujemy bezpieczne, oddychające majciory a zakładamy sztuczną podpaskę?!
Te wszystkie bialutkie, siateczkowe i perfumeryjne wręcz podpaski, czy wkładki mają być dla nas kobiet ratunkiem. W gruncie rzeczy to wilk w owczej skórze. Dlaczego? Siedzicie? To dobrze! Bawełna używana w tradycyjnych środkach higienicznych jest traktowana po macoszemu. Często ma kontakt  z drażniącymi substancjami chemicznymi. Część artykułów higienicznych jest też wytwarzana z syntetycznego jedwabiu. Co za tym idzie w podpaskach czy tamponach tego typu znaleźć się może chlor. Wyglądające pięknie, śnieżnobiałe podpaski są w gruncie rzeczy toksyczne. I o ile jedno użycie takiego produktu nie zrobi nam krzywdy, to już regularne stosowanie może być opłakane w skutkach.
Środki zapachowe używane we wkładkach czy podpaskach też nie są dobre dla miejsc intymnych. Mające na celu zamaskowanie "okresowych" zapaszków często je uwydatniając, a dodatkowo wywołują podrażnienia i nawet mogą wywołać infekcje.  
Ostatnimi czasy odkryłam firmę Masmi, której produkty bazują na organicznej bawełnie. To nie tylko podpaski, wkładki czy tampony, ale także waciki czy patyczki do uszu. Naturalne włókna z jakich zostały wykonane są bezpieczne i nie alergizują. Nie posiadają drażniących chemicznych czy substancji zapachowych. Pozwalają skórze oddychać, co jest istotne zwłaszcza przy podpaskach czy wkładkach.





Artykuły higieniczne Masmi spisują się należycie podczas trudnych dni. Płatki kosmetyczne są miłe w użyciu i wydajne. Wiem także, że stosując je sięgam po bezpieczne i nie drażniące produkty. Cóż, cena jest nieco wyższa niż w przypadku tych nie ekologicznych wyrobów. Jednak każda z nas musi sama skonfrontować co jest dla niej ważniejsze : pieniądze czy własne zdrowie!
 

19.10.2020

Venita Bio - naturalne, polskie i z dobrym składem / Hydrolat oczarowy i szampon micealrny

Witajcie kochani! Jestem pod ogromnym wrażeniem postępów jakie poczyniła nasza dość skromna jak mi się zdawało dotąd polska marka Venita. Wypuściła nie dawno na rynek kosmetyczny serię kosmetyków BIO w których znajdziemy szampony i odżywki, kurację przeciw wypadaniu włosów, hydrolaty. Możemy też skusić się na 100 % naturalną farbę do włosów, bądź też Naturalny , ekologiczny balsam do ust.

Nie wiem jak Wy, ale mnie te kosmetyki zaskoczyły bardzo pozytywnie. Fajnie, że firma idąc za potrzebami klientek zdecydowała się stworzyć kosmetyki tworzone w oparciu o naturalne składniki bezpieczne dla skóry i włosów.
Hydrolaty dostępne są w pięciu wariantach. Mamy hydrolat z róży damasceńskiej, zielonej herbaty, kwiatu pomarańczy, aloesu i oczaru wirginijskiego - ten posiadam ja. Są to hydrolaty organiczne. Zamknięte w ciemnych, szklanych butelkach z atomizerem. Pięknie się prezentują i wyróżniają szatą graficzną, spójną także z szamponami czy odżywkami.
Hydrolaty to produkt uboczny produkcji olejków, który powstaje podczas destylacji kwiatów, ziół czy liści. Mimo iż powstały przypadkiem, doceniono ich walory prozdrowotne dla skóry i włosów i zaczęto wytwarzać je na szerszą skalę. Każdy z nich działa nawilżająco i łagodząco, a poszczególne składniki dodają im jeszcze innych właściwości. Dzięki temu, że zawartość olejków eterycznych w hydrolatach nie jest wysoka, możemy je stosować od razu na skórę bez obaw o jakieś przykre podrażnienia.
Hydrolat organiczny z wyciągiem z oczaru wirgińijskiego jest przeznaczony do skóry problematycznej, podrażnionej, swędzącej. Wspomaga także walkę z trądzikiem i reguluje przetłuszczanie się cery. Działa kojąco i antyoksydacyjnie na skórę. Czyli właśnie jest to taki wielozadaniowy kosmetyk, który ułatwi nam walkę z negatywnym wpływem zanieczyszczeń czy stresu na skórę. 
 
Hydrolat możemy wykorzystać na wiele sposobów. Najbardziej popularnym rozwiązaniem jest używanie tego typu produktów jako mgiełki kojąco odświeżającej zarówno do twarzy, ciała jak i włosów. Hydrolaty zastępują świetnie tonik. Mogą być stosowane jako wcierka do skóry głowy. Sprawdzą się przed olejowaniem czy to twarzy, czy włosów. Jak również będą pomocne przy nawilżaniu skóry przy szybko zastygających maseczkach.

Chociaż uwielbiam hydrolat z róży damasceńskiej, to nie ukrywam że te zawierające oczar wirginijski robią naprawdę wiele dobrego dla moje kapryśnej cery. Moja skóra wymaga nie tylko odpowiedniego  nawilżenia, czy odżywienia. Mam niestety skłonność do zanieczyszczeń i uczuleń. Ponadto okresowo lubi się dość mocno przetłuszczać, co skutkuje spływaniem podkładu. Nawet w tym czasie niekiedy inne partie skóry się łuszczą. Ot taki mix wszystkiego na buźce. Nie ukrywam, że maseczki nie wypływają dobrze na to co się dzieje na mojej twarzy. Ale trzeba to jakoś przetrwać i walczyć o to,a by skóra chociaż po części mogła normalnie wyglądać i nie sprawiać większych problemów pielęgnacyjnych.

Hydrolat oczarowy marki Venita to kosmetyk , który mogę Wam śmiało polecić! Regularne stosowanie hydrolatu pomaga mi zapanować nad niedoskonałościami, które nie atakują mnie już tak brutalnie. Makijaż również dłużej pozostaje na buzi bez uszczerbku. Co istotne hydrolat oczarowy łagodzi zaczerwienienia i inne podrażnienia wywołane  pn wiatrem, zmianą temperatur czy chemią w pracy. Mam dla Was jeszcze innego newsa. Hydrolat ten zmniejsza obrzęki i łatwiej uporać mi się rano z workami pod oczami.
Co do szamponów , Venita oferuje także kilka wariantów w tym również nawilżający szampon micelarny z ekstraktem z konopi. O nim właśnie napiszę kilka słów. 
 
Jak widzicie posiada on wygodną pompkę ułatwiającą aplikację. Szampon jest średnio gęsty, przezroczysty i pachnie świeżo. Pieni się doskonale i szybko usuwa równego rodzaju zanieczyszczenia zarówno z włosów jak i skóry głowy. Nie plącze włosów i pozostawia je miękkie, a nie szorstkie i splątane. Skórę głowy również traktuje delikatnie!

Nawilżający szampon micelarny nadaje się do codziennego stosowania, bowiem jego skład jest delikatny i bezpieczny. Oparty jest głównie na łagodnych surfakantach. Betaina i pantenol dodatkowo nawilżają i łagodzą podrażnienia. Taką wisienką na torcie jest wyciąg z konopi. Sprawia, że włosy stają się zdrowsze, mocniejsze i bardziej lśniące. Do tej pory używałam jedynie kosmetyków do ciała z wyciągiem z konopi, a tu muszę przyznać że i przy mojej czuprynie ten składnik działa rewelacyjnie.
Szampon miecelarny Venita sprawia, że włosy wyglądają na grubsze i bardziej gęste. Ładnie odbijają od nasady. Są puszyste, ale do opanowania i łatwiej się układają i poddają stylizacji. Moje włosy stały się nawet mniej podatne na wilgoć i skręcanie. Jesień i mgły to prawdziwy koszmar dla moich pasm i częściej niż zazwyczaj mam "bad hair day". Jednak staram się ograniczać używanie mocno obciążających produktów z silikonami na rzecz naturalnej pielęgnacji. Po milej przygodzie z szamponem mam ochotę sięgnąć także po odżywki Bio od Venity. Chyba skłaniam się ku tej tradycyjnej, chociaż wariant mgiełki również mnie kusi. 

Jeśli macie ochotę przetestować jakieś nowinki kosmetyczne, zapraszam na zaglądanie na stronę portalu Uroda i Zdrowie.

Czy mieliście już okazję wypróbować któryś z kosmetyków Bio Venity? Jeszcze nie? Nic straconego, naprawdę warto bliżej przyjrzeć się marce i tej właśnie serii.
 


 

13.10.2020

Soczysta Vita Mania z nutą arbuza i melona

Witajcie! Dziś uraczę Was jeszcze letnimi smaczkami. Przyszła pora na recenzję pysznie pachnącego zestawu Faberlic Vita Mania Watermelon & Melon. W skład tej owocowej linii wchodzi żel pod prysznic, mydełko w płynie, krem do rąk oraz zapachowa mgiełka. Jak widzicie jestem posiadaczką trzech z nich.

Vita Mania to linia witaminowa Faberlic czerpiąca z dobrodziejstw ukrytych w owocach. Kolorowe, soczyste i przyjemne w użytkowaniu - takie są produkty myjąco - pielęgnujące z tej właśnie serii. Wariant arbuz - melon to letnia propozycja Faberlic, która zawojowała swoim aromatem już wiele z nas!
Nie ukrywam, że testowanie serii Vita Mania stało się już moim nawykiem. Musiałam mieć i ten nowy smaczek, iście letni i soczysty. Same opakowania przykuwają uwagę i poprawiają nastrój. Owockowa rozpusta dostała się takim sposobem do mojej łazienki za sprawą Arbuza i Melona!

Zapach linii odzwierciedla naturalne zapachy owoców przewodnich, że tak to ujmę. Nie jest zbyt słodki, za to świeży i lekki. To tak jakby zamknąć lato w tubce i otworzyć, wtedy kiedy chcemy poczuć ten nastój, słońce muskające skórę. 

Zarówno mydełko jak i żel mają zbliżoną konsystencję. Żel nie pieni się nazbyt spektakularnie lecz wystarczy sięgnąć po gąbkę i piany powstanie znacznie więcej. Co do mydełka dobrze, że tej piany właśnie nie ma zbyt dużo. Mycie rąk jest szybsze bez długiego pozbywania się puchatej piany.

Opakowania kosmetyków nie mają dużych gabarytów. Za to z pewnością są poręczne i łatwe w używaniu. Co do kremu do rąk tuba z zamknięciem na klik także sprawdza się przy tym rodzaju kosmetyku. Krem jest średnio gesty. Dobrze się rozprowadza na skórze i szybko wchłania. Nie tłuści skóry, więc będziecie chętnie sięgały po niego latem.
Nie ukrywam, że letni wariant kosmetyków Vita Mania urzekł mnie swoim zapachem i kolorami. To także fajna opcja na prezent!

 

12.10.2020

Jak wymodelować ciało i ujędnić skórę? Cryo -Cream , Ideal Body Faberlic Expert

Witajcie! Los dla nas kobiet i naszej urody nie jest łaskawy. Tak chciałybyśmy być idealne, szczupłe i piękne, a ciągle coś na przekór daje nam prztyczka w nos. Czasem nie warto "walić głową w mur" i próbować zlikwidować pewnych dolegliwości. Można próbować je skutecznie zminimalizować i zmniejszyć ich widoczność, ale przede wszystkim zaakceptować siebie i cieszyć się tym co mamy.

W dobie internetu, Instagrama i samozwańczych celebrytów nastąpiło istne parcie na bycie idealnym! Nie obawiajcie się jednak, bo większość z tych pseudo gwiazdek pomaga sobie retuszując zdjęcia. Przez co niektóre z nas potrafią niepotrzebnie popaść w kompleksy. Nie mówię tu, aby przestać dbać o siebie, o swoje ciało. Zaznaczam jedynie by robić to dla siebie i w zgodzie ze sobą.
Dziś przybliżę Wam działanie Aktywnego kremu modelującego z efektem chłodzącym Faberlic Ideal Body. Mimo iż jestem zmarźlakiem nie przepadam za produktami o działaniu rozgrzewającym. Nawet preparaty przeciwbólowe na kręgosłup w znacznej mierze są u mnie chłodzące.
Aktywny krem modelujący zamknięty jest w praktycznej tubce. Krem jest lekki i nietłusty. Wchłania się dość szybko, ale nie błyskawicznie. Co pozwala na masaż i tym samym skuteczniejsze działanie kosmetyku. Jeszcze jedna ważna kwestia. By kosmetyk działał jeszcze skuteczniej przed jego nałożeniem warto wykonać peeling. Dotyczy to wszystkich kosmetyków tego rodzaju, nie tylko prezentowanego dziś kremu Faberlic. 

Cryo-cream Faberlic daje dość subtelne uczucie chłodu, a nie natychmiastowego zmrożenia. Stosowany musi być oczywiście systematycznie przynajmniej raz dziennie. Taka tuba wystarczyła mi na nieco ponad miesiąc wieczornej pielęgnacji ujędrniającej. Co pierwsze zauważyłam po kilku dniach smarowania Aktywnym kremem modelującym? Skóra stała się lepiej odżywiona, jakby gęściejsza i spójna. Potem pojawiły się także inne efekty zarówno widoczne gołym okiem jak i wyczuwalne w kontakcie ze skórą. Stała się z pewnością bardziej gładka i napięta. Zwłaszcza na moich nieco "gąbczastych" udkach można zaobserwować poprawę kondycji skóry. Mimo iż sezon na krótkie spodenki już dawno za nami, to dla samej siebie miło jest poczuć tak znaczną różnicę.

 A więc nie popadajmy w paranoję i nie fiksujmy się zanadto na punkcie naszego wyglądu. Wszystko z umiarem i rozsądkiem. Kupcie fajny zdzierak i do tego wybierzcie krem, np taki jak ja - Aktywnie modelujący Faberlic Ideal Body. Pielęgnujcie ciało z radością czerpiąc z  tego przyjemność. Testujcie nowe kosmetyki, poznawajcie zapachy i konsystencję. Umówcie się z przyjaciółkami na pyszną, rozgrzewająca herbatkę i wymieńcie spostrzeżeniami. Radźcie sobie nawzajem i chwalcie postępy!



Biomica nowa linia Faberlic dla utrzymania prawidłowego ph skóry i mikrobiomu

Witajcie! Chciałabym Wam dziś przestawić kosmetyk Faberlic z nowej linii Biomica. W skład serii wchodzi kilka delikatnych, ale skutecznych kosmetyków , które idealnie spiszą się przy każdej cerze, a zwłaszcza zniszczonej, podrażnionej, czy po zabiegach medycyny estetycznej.

Skóra to nasz największy "organ" dlatego warto uważać i starannie dobierać kosmetyki przeznaczone zarówno do mycia jak i pielęgnacji. Nie zapominajmy o tym, że na naszej skórze żyją niepowtarzalne mikroorganizmy, które tworzą barierę ochronną i są tymi dobrymi żyjątkami. Zbyt silne preparaty, po których skóra aż skrzypi z czystości są zbyt drastyczne i ingerują w to naturalne środowisko skóry, co sprawia że niestety skóra jest bardzie podatna na uszkodzenia, podrażnienia. Dlatego m.in stworzone zostały bezpieczne kosmetyki Biomica, które dbają o microbiom !
Kosmetyki Biomica są więc pozbawione substancji szkodliwych i drażniących. Nie znajdziemy w nich  mydła, spirytusu etylowego, barwników oraz parabenów. Posiada ponad 90 % składników pochodzenia naturalnego.

Ja skusiłam się na piankę myjącą, która faktycznie jest bardziej kremem myjącym. Ale właściwie nie przeszkadza to w użytkowaniu kosmetyku, a taka forma spisuje się świetnie w kosmetyku do mycia twarzy.

Pianka jest delikatna, pachnie łagodnie. Skutecznie oczyszcza skórę ze wszelkich zabrudzeń, dobrze się zmywa. Pozostawia skórę delikatną, miękką i świeżą.

Pianka myjąca Biomica Faberlic genialnie spisuje się podczas gdy nasza skóra jest podrażniona. Zwłaszcza teraz, kiedy pogoda bywa kapryśna nie raz na twarzy pojawiają mi się przesuszenia, czy też wysypki. Dzięki takiemu łagodnemu produktowi do mycia nie dochodzi do intensyfikacji podrażnień i innych dolegliwości. Skóra szybciej wraca do równowagi.


 

11.10.2020

Tonizujący krem do nóg Venotonic Expert Pharma Faberlic

Dzień dobry! Z dbałością pielęgnujemy skórę twarzy, także rąk czy naszego ciała. Ale często zapominamy o tym, że wiele uwagi powinnyśmy poświęcić nogom i stopom. To one właśnie są narażone są każdego dnia, utrzymują ciężar ciała. Chociaż często bagatelizujemy problem, z czasem dolegliwości się nawarstwiają. Nogi bolą, puchną, odmawiają posłuszeństwa. Pojawiają się na nich pękające naczynka, czy w końcu żylaki.

Zawsze warto działać prewencyjnie i stosować kosmetyki specjalistyczne zanim sięgniemy po te bardziej skoncentrowane. Dziś na tapecie więc mamy krem Venotoniczny Faberlic z linii specjalistycznej Expert Pharma.
W składzie kremu Venotonic Expert Pharma znajdziemy m.in wyciąg z kasztanowca, który reguluje mikrokrążenie i poprawia napięcie naczyniowe. Oprócz niego mamy także wyciąg z wąkrotki azajtyckiej , który zmniejsza obrzęki i pozwala się pozbyć ciężkości nóg. Farnezol działa chłodząco i antyseptycznie. Zaś kompleks tlenowy Novafem O2 wspomaga działanie składników aktywnych.
A więc, czy warto sięgnąć po wenotoniczny krem marki Faberlic? Aby się tego dowiedzieć zapraszam do dalszej lektury. 

Krem ma żelową, nietłustą konsystencję. Dość szybko się wchłania i daje uczucie lekkiego, przyjemnego chłodzenia. Krem odświeża zmęczone nogi, łagodzi napięcie. Daje miłe odczucie relaksu. Zmniejsza dolegliwości bólowe. 

Krem nie wysusza skóry i jej nie podrażnia. Mam nadzieję, że także z czasem wykaże się działaniem chroniącym mnie przed nadmiernie pękającymi naczynkami. Bo odpukać jak na razie nie mam tendencji do żylaków.
Krem Venotonic jest wydajny i przyjemny w użytkowaniu. Dobrze stosować go regularnie,aby cieszyć się działaniem i zwiększyć jego skuteczność. 


09.10.2020

GoNature czyli skarby prosto z natury

Witajcie! W ten deszczowy, jesienny dzień chcę Wam przedstawić naturalne, wegańskie kosmetyki GoNature o bogatym składzie, świetnym działaniu i przyjemnej aplikacji. Warto dodać, że GoNature to nasza rodzima polska marka! Wspierajmy to co polskie i dobre! Produkty GoNature to trzy serie : Stylo - dla mężczyzn, Emolio - uniwersalna dla całej rodziny oraz Vitao- linia pielęgnacyjna dla kobiet. Jako ciekawostkę napiszę Wam, że GoNature to także kilka rodzajów wysokiej jakości, ziarnistej kawy.

Emolio to linia multifunkcyjnych z których dobrodziejstwa mogą skorzystać wszyscy członkowie rodziny. Wegańskie masło multifunkcyjne to mały wielki kosmetyk "ratunkowy", ale także do codziennego stosowania do miejsc przesuszonych i wrażliwych. Masłeko to może zastąpić preparat do spierzchniętych ust, krem do twarzy , balsam do ciała, krem do rąk i stóp czy w końcu maska do włosów. A wszystko to opatrzone ładnym zapachem oraz prostym, naturalnym składem.
Co do składu masłeka Emolio to są to same dobroci. Na samym początku jest masło shea, olejek kokosowy, oliwa z oliwek oraz wosk karnuba. Małe pudełeczko mimo iż tylko 15 ml daje szansę zapoznać się z właściwościami kosmetyku i uwierzcie zachęca do kupna większego! Możecie nabyć masło o wielkości 50ml lub też 200 ml.
Masło Multifunkcyjne Emolio sprawdza się u mnie w pielęgnacji spierzchniętej skóry ust oraz w nawilżaniu suchych skórek wokół paznokci. Wspaniale regeneruje skórę dłoni, koi napięcie i pozostawia subtelną powłokę ochronną. Z początku zbite i dość twarde, masłeko w kontakcie ze skórą topnieje i nabiera tłustawej formy. Nie od raz się wchłania, ale wcale mi to nie przeszkadza.




Kolejnym genialnym kosmetykiem marki GoNature Jest liflingujący roll-on pod oczy. Posiada właściwości kojąco chłodzące i nie wyobrażam sobie już porannej pielęgnacji bez niego. Małe kuleczki sprawiają, że aplikacja produktu to sama przyjemność. Dzięki systemowi aplikacji kosmetyk jest wydajny. Nie zdarzy się że nabierzemy go zbyt wiele.

W składzie liftingującego roll-on znajdziemy witaminy A, E i C, a także wiele dobroczynnych olejków i wyciągów. Masująca końcówka w połączeniu ze składem działa rewelacyjne i pomaga zwiększyć napięcie skóry, rozjaśnić okolice oczu i pozbyć się obrzęków. 

Kosmetyk przeznaczony jest głownie do skóry wymagającej, z oznakami starzenia, zmęczenia czy przepracowania. Nawilża, rozjaśnia skórę po oczami i sprawia że wyglądam na bardziej wypoczętą.

Roll-on najlepiej przechowywać w lodówce, aby cieszyć się jego chłodkiem i tym samym szybciej zwalczać obrzęki. To mi się często przytrafia. Chociaż nie równomiernie i zwłaszcza jak jestem przemęczona to pod jednym okiem mam większy "wór".




Cieszę się bardzo, że naturalne kosmetyki GoNature trafiły do mnie dzięki portalowi Uroda i Zdrowie

GoNature to także piękna szata graficzna i dobrze opisane pudełka. Wszystko przyjazne dla środowiska. Ale najważniejsze jest to co kryją w środku, czyli naprawdę fajne działanie, delikatność i przyjemny zapach. Taka naturalna rozpusta o bezpiecznym składzie. Poza tym dobrze jest wspierać rodzime firmy, zwłaszcza że odwalają kawał świetnej roboty.