19.07.2018

Merz Spezial suplement który działa


Witajcie


Przeważnie większość z nas ma tak, że nie jest do końca zadowolona z tego czym nas obdarowała natura. A to cienkie włosy, problemy z cerą czy też łamiące się paznokcie. Czasem te problemy nie występują pojedynczo, ale objawy się kumulują. Po co więc łykać pięć rodzajów tabletek(piszę hipotetycznie) jak można sięgnąć po jeden preparat działający kompleksowo na wszelkie te dolegliwości. Co więc wybrać skoro na rynku dostępna jest cała masa rożnych pigułek? Ja dziś podzielę się z Wami opinią po przeprowadzonej kuracji suplementem Merz Spezial. Myślę duża część moich czytelników zna go choćby ze słyszenia. 

Merz Spezial jest produktem dobrze dostępnym, chociaż do najtańszych nie należy. Po uwagę należy też wziąć długość kuracji suplementem. Miesiąc to jeszcze mało,aby potwierdzić czy dany produkt działa na nas odpowiednio. Optymalny okres suplementacji to około trzy miesiące, oczywiście sumiennego przyjmowania witaminek.
Co do samych tabletek wyglądają dość uroczo. Są niewielkie, okrągłe i jasno różowe. Połyka się je bez problemu, nie pozostawiają nieprzyjemnego posmaku w ustach. A co istotne nie mam podczas ich brania żadnych dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Myślicie, że suplementy są całkowicie obojętne pod tym względem dla organizmu. Otóż nie. Kilka razy musiałam odstawić tabletki bez recepty, bo żołądek mi się buntował.
Pamiętajmy, że suplement ma wspomóc nas i nasz organizm,a nie go zupełnie wyręczyć. Więc oprócz samej kuracji warto chociaż trochę zadbać o ruch, dietę, chociażby także częściej sięgać po wodę. W ten sposób suplement zacznie działać szybciej,a jego efekty będą bardziej trwałe.
A więc czas na efekty i podsumowanie kuracji suplementem Merz Spezial. Czy faktycznie jest tak dobry jak go chwalą, czy jednak nieco przereklamowany? Hmm.. ja podzielę się spostrzeżeniami na swoim przykładzie, jednak u Ciebie czy Twojej koleżanki może być inaczej.
Zacznę do paznokci. W tej kwestii naprawdę widać różnicę. Rosną mi jak szalone. Są mocne, odporne na warunki w jakich pracuję. Tak już dawno miałabym ogryzki. Nie są mega długie, bo w wodzie by długo nie przetrwały. Dlatego regularnie je spiłowuje.
Co do włosów stanowczo muszę przyznać, że mam całą masę niesfornych baby hair. Wypadanie jest już prawie historią. Rosną też mi nieco szybciej, ale także regularnie podcinam końce więc może z długości tego nie widać. Za to po odrostach już bardzo.
Najbardziej podoba mi się jednak działanie na skórę. Jest znacznie lepiej nawilżona. Nie mam już takich problemów z sińcami pod oczami czy workami. Skóra jest bardziej napięta, zdrowsza. Nabrała kolorytu. Nie mam już takiego problemu z przesuszonymi miejscami na ciele. Nawet stopy są mniej podatne na zrogowacenia. Zauważyłam także, że nie wyskakuje mi tak dużo niedoskonałości.
Drażetki Merz Spezial działają kompleksowo. U mnie stosowanie tego suplementu najlepszy efekt przyniosło mojej skórze, pazurki też zyskały wiele. Co do włosów to z pewnością ograniczył ich wypadanie oraz pojawiło się mnóstwo nowych włosków. Zrobił po prostu co się dało zrobić. Wydaje mi się, że ostatnia wizyta u fryzjera i nie koniecznie dobra farba (w sensie akurat dla mojej czupryny) spowodowała całkowity bunt moich włosów. Nie chodzi o to, że są w kiepskiej kondycji przez rozjaśnienie. Kiedyś miałam całą głowę rozjaśnianą u babci - fryzjerki, która pamięta poprzednią epokę. Teraz na jasne partie miałam nakładaną farbę. Jakiś tam blond i nie mogę poradzić sobie z układaniem fryzury. Włosy wyczuwają wilgoć na potęgę. Z powietrza łapią cząsteczki wody nawet jeśli pada w Malborku a ja jestem w Sztumie. Miałam analogiczną sytuację jakieś 5 lat temu, gdy po blond pasemkach a potem całej dość jasnej czuprynie, stwierdziłam że pora na coś naturalniejszego i coś a'la karmel czy orzech laskowy. Po farbie także miałam druty nie do opanowania. Dostałam namiary na fryzjerkę i jej się podpytam o co tu może faktycznie chodzić. A jeśli tak reaguję na jasne farny to nie pozostaje mi nic innego jak wybrać ciemniejszy kolor. Do czego zmierzam. Trzeba bacznie obserwować swój organizm. My znamy przecież siebie najlepiej. Dlatego ja byłam w stanie dojść do tego, dlaczego moje włosy są takie jakie są, zaś drażetki Merz Spezial zadziałały tylko na niektóre aspekty.  Dlatego nie przerywam kuracji i liczę jeszcze na mocniejszego kopa dla moich włosów oraz skóry i paznokci.
 

16.07.2018

Muffinki z niespodzianką / Czyli co zrobić z przejżałymi bananami


Witajcie 

Muffiny bananowe z czekoladą orzechową


Jak widzicie nie kosmetykami i ubraniami żyje Kobieta Nieidealna. Czasem coś upiekę i to z całkiem niezłym skutkiem. Nazbierałam sporo zdjęć swoich dzieł kulinarnych, więc postanowiłam dzielić się z Wami moimi sprawdzonymi daniami. Głównie będą to wypieki, bo jakoś są najbardziej fotogeniczne. Jak mam ując ładnie na zdjęciu flaczki, hmm. Muszę poćwiczyć:).

Lubię proste przepisy, które mogę zmodyfikować dla swoich potrzeb. A to zostanie mi coś z obiadu, albo też kupię dwa kilo bananów w cenie jednego. A potem trzeba coś z nimi zrobić! Muffinki spraktykowałam na wiele sposobów. Z początku musiałam się pozbyć zalegającej w domu czekolady, w tym także zajączków, mikołajków ect. Właściwie nie znam osoby, która nie lubi tych małych, wilgotnych babeczek. Na słono, słodko i z przemyconą dynią w środku. Muffiny to naprawdę wielkie pole do popisu. Do tego nie wymagają jakiś specjalnych umiejętności kulinarnych czy też wypasionego sprzętu.
 
Dzisiejsza propozycja to muffiny z bananami i czekoladą orzechową. Są wilgotne, naturalnie słodkie i lekko chrupiące dzięki orzechom w czekoladzie. Szybka przekąska dla niespodziewanych gości. Można je spakować do pudełka i zabrać do kawy w pracy, czy na piknik.

 Muffiny bananowe z czekoladą 


Składniki 

*bardzo dojrzałe banany , 4 sztuki
*jajka, 2 średniej wielkości
*olej, 3/4 szklanki
*mąka pszenna, 2 niepełne szklanki
*proszek do pieczenia, 1 łyżeczka
*tabliczka czekolady mlecznej z orzechami
*szczypta soli
*szczypta sody
*2 - 4 łyżki cukru
 

Co do składników


Banany im bardziej dojrzałe tym lepiej. Nie przejmujcie się,że zaczynają być brązowe bo tego i tak nie będzie widać. Zresztą lepiej się dadzą pognieść, jak będą miękkie.

Czekolada może być różna, ale ta z orzechami daje nie tylko ciekawy posmak, ale i efekt chrupkości.

Daję szczyptę soli w sumie do wszystkiego, takie przyzwyczajenie. Do zupy mlecznej , ciasta na naleśniki. Odrobina myślę, że nadaje tej głębi smaku. Co do szczypty sody, wiele osób daje więcej ale ja nie za dobrze reaguję na sodę. Jednak z tą niewielką ilością sody muffiny doskonale wyrastają na proszku do pieczenia.

Nie mam wagi, dlatego korzystam z przeliczników typu szklanka, łyżka itp. Nie płaczcie, że szklanka szklance nie równa. Ja mam tą 250 ml. Pamiętacie te szklanki proste bez uszek i do nich były plastikowe albo metalowe, srebrne uchwyty. Takie dwie sztuki zostawiłam sobie właśnie na miarki. 

Jeśli dolejecie ciut więcej oleju nic się nie stanie. Jeśli chodzi zaś o mąkę, to mogą być nawet te dwie szklanki ale wtedy dość ciężko się miesza masę. Dlatego w tej wersji takie niepełne, gdzieś około centymetr przed rantem, pasuje najbardziej. Chyba, że macie naprawdę wielkie, ciapowate banany. 

Banany są słodkie więc te dwie łyżki cukru spokojnie wystarczą. Czekolada też daje swoje pięć groszy. Cztery łyżki to już dla prawdziwych słodziaków:).

 Przygotowanie (banalnie proste)


Mieszamy suche składniki czyli cukier, mąkę, proszek, sól, soda. W miseczce widelcem rozgniatamy banany. Do suchych wlewamy mokre i mieszamy łyżką,aż będzie prawie gładka masa. Dorzucamy pokruszoną czekoladę. Przekładamy do foremek. Ja używam blaszki z Pepco z fajnym, wyprofilowanym kształtem muffinek. Oczywiście wkładam do środka papilotki.

Pieczmy około 20 minut w piekarniku bez termoobiegu w temperaturze 200 stopni.
Mój piekarnik żyje swoim życiem, więc czas pieczenia w przepisach jest typowo orientacyjny. Oczywiście patrzę na zegarek, ale też włączam czujnik zapachowy, czyli nos. Jak już ładnie pachnie, to wiem że muszę pilnować ciacha. Muffiny lepiej piec nieco krócej, aby zachowały swoją wilgotność miękkość. To musicie już dopracować sami. 

Smacznego!!!

14.07.2018

Co nowego w Banggood ?



Witajcie


Zapraszam Was na mały przegląd asortymentu sklepu internetowego Banggood Znajdziecie tam całą masę fajnych gadżetów do domu i ogrodu. Ubrania i dodatki,a także buty. Oczywiście nie zabrakło tu także kosmetyków do makijażu oraz urządzeń pielęgnacyjnych, oczyszczających czy do depilacji. Ale także możecie tu kupić świetne elektroniczne przydasie czy zabawki. Sklep ma naprawdę rozbudowaną ofertę, dzięki czemu wpadając po jedną rzecz, zawsze skuszę się na coś jeszcze.  

 Sukienki w Banggood są niepowtarzalne. Często oglądając różne strony mam wrażenie, że już to gdzieś widziałam. W przypadku tego sklepu jest wiele modeli, które są wyjątkowe i dostępne tylko w tym sklepie.
Urządzenie do oczyszczania porów skóry z pewnością zainteresują nie jedna z Was. To dokuczliwa przypadłość i zwykłe oczyszczanie niejednokrotnie jest mało skuteczne.


Banggood to prawdziwy raj dla pomadko maniaczek. Od balsamów po błyszczące i mocno kryjące matowe wersje i to we wszelkich możliwych odcieniach. 

Banggood nie zapomina o kobietach o krąglejszych kształtach. 
Oczywiście czego nie może zabraknąć u prawdziwej kobiety? Kilku par wygodnych butów.
Zegary już dano przestały tylko i wyłącznie wskazywać godzinę. Oprócz funkcji alarmu posiadają inne równie ciekawe, takie jakby chociaż projektor led. 

Power banki to prawdziwy hit. Myślę, że przydatne nie tylko w podróży. Taki gadżet nie musi być nudny. Wręcz przeciwnie! Można wybrać sobie jednorożca bądź inną bajkową postać. 


Na koniec squishy toys czyli takie urocze zabaweczki do ściskania, zgniatania. Czy są tylko dla dzieci? Stanowią fajny odstresowywacz po męczącym dniu.

10.07.2018

Plecak w stylu Vintage z motywem róż i skórzanymi dodatkami

Witajcie


Jako kobieta, mama i ogólnie aktywna osoba cenię sobie wygodę. Dotyczy to różnych sfer życia w tym także ubioru i dodatków. Ostatnio zamieniłam pojemną torbę na praktyczny i uroczy plecaczek. Zawsze miałam słabość do vintage, a moja romantyczna natura uwielbia kwiatowe wzory.Jeśli bliższe Wam są inne motywy, to inne ciekawe modele plecaków znajdziecie tu https://www.brytyjka.pl/plecaki-cat-1.html .

Mój model plecaka to połączenie subtelnego nadruku w róże na lekko beżowym tle. Niepowtarzalny i niebanalny! Wyróżnia się niewątpliwie na tle popularnych modeli. Szyku dodają mu skórzane wstawki w kolorze brązu. Ale wiecie co jest super? Każde zamknięcie, czy to główne czy małych kieszonek z przodu jest na zatrzask. To niesamowita wygoda. środek plecaka jest dodatkowo ściągany. Wnętrze skrywa cudną podszewkę w male kropeczki. Ukryto tam również kieszonkę na zamek, która śmiało pomieści dokumenty lub telefon.
Dość dużo osób widzę z worko - plecakami i sama mam ten model. Dziś chciałbym Was jednak przekonać właśnie jednak do tradycyjnego plecaka w którym jednak można utrzymać większy ład ze względu na praktyczne kieszenie. I oczywiście nie ma co klasyfikować tego dodatku jako tylko przeznaczonego do nieformalnych wyjść. Mój świetnie nada się jako alternatywa torebki do letniej sukienki. Skórzane wersje będą idealne do stylizacji glamour .










Czas coś zrobić w włosami, bo ostatnio mam same bad hair day. Przeważnie do pracy je związuję i latam w warkoczyku. Kusi mnie zmiana koloru. Na ombre ale we fiolecie, albo chyba już nawet całe ciemne włosy.



03.07.2018

Faberlic, RENATA Jedwabisty puder w kulkach dodający blasku


Witajcie


Pudry w kulkach zazwyczaj kojarzą nam się głownie z efektem brązującym bądź typowo rozświetlającym. Dziś natomiast przedstawię Wam moje odkrycie, wielozadaniowe kuleczki od Faberlic, które zastąpią klasyczny puder i nadadzą cerze cudownego, zdrowego wyglądu! Kosmetyk należy do serii Renata. Kolekcja Renata od Faberlic kusi swoją elegancją. Oprócz pudru mamy dostępne także m.in perfumy, czy też piękne pomadki. Twarzą linii jest aktorka i reżyserka Renata Litvinova.

Nawet ja zaglądając wewnątrz tego cudnego pudełeczka z początku uległam przeświadczeniu, że to puder brązujący. Cóż, cieszę się że się jednak pomyliłam. Ale po kolei i wszystko w swoim czasie! W niewielkim kartonowym opakowaniu o nieco artystycznej i ciekawej szacie graficznej. Prawdziwy skarb jednak kryje się wewnątrz. Okrągły pojemnik, którego wieczko stylizowane jest kształtem i kolorem na drogocenny kamień oprawiony z złoto. Na wyrazistym, rubinowym tle widnieje logo firmy oraz linii kosmetycznej. Dół pudełeczka jest przezroczysty. Od kosmetyku oddziela nas jeszcze mała gąbeczka. Można się nią posłużyć do nakładania pudru, ale zapewne jak większość z Was i ja zdecydowanie do tego celu wolę używać pędzla.
W pudełeczku mieszczą się kuleczki o różnych odcieniach. Kosmetyk nie pyli, jest aksamitny i pomimo zbitej formy nieco kremowy. Chodzi mi o to, że przywiera do pędzla,a potem do skóry bez problemu i nie tworzy suchej skorupki. Łagodnie otula skórę, która w dotyku jest niesamowicie miękka. Az chce się ją miziać.
Co jeszcze sprawia, że puder Renata marki Faberlic jest wyjątkowy? Jak widzicie na moich palcach, kosmetyk jest perłowy i przy większej ilości kryjący. Można więc stopniować efekt krycia. Co do blasku jaki nadaje cerze nie ma mowy o szaleństwie sylwestrowej nocy, że tak to ujmę. Puder nadaje się zarówno do dziennych makijaży, ale również do tych bardziej ekstrawaganckich. Istotne jest to, że efekt Glow jest naturalny. Jakbyśmy miały dobry nastrój, były wyspane i wypoczęte, a blask wydobywał się z samego środka.
Nadanie świetlistości cery nie umniejsza kosmetykowi działania wygładzającego,czy matującego. Owszem, kulki nie dają płaskiego matu, ale też zapewniają przez długi czas efekt świeżości i nienagannego wyglądu, bez spływania makijażu.
Kulki Renata nadają się do każdego typu karnacji, gdyż nie mają ani ciepłego ani zimnego odcienia. Są uniwersalne. Moim ulubionym sposobem nakładania pudru jest omiecenie całej twarzy dużym pędzlem. Wtedy mogę jedynie podkreślić bronzerem kości policzkowe, a rozświetlacz idzie w odstawkę. Ale oczywiście można użyć mniejszego pędzla i dodatkowo warstewką kosmetyku subtelnie wykonturować twarz.

Poniżej możecie zobaczyć bardzo naturalny i fajny efekt z zastosowaniem pudru w kulkach Renata i jako bazy tylko mojego ulubionego kosmetyku ostatnio do tych celów Primer Glow od Bell. Po oczami odrobina korektora. Myślę, że osoby bez problemów z cerą mogłyby śmiało stosować ten tirk na naturalny makijaż z efektem zdrowej skóry bez efektu maski. Opcja dla tych z Was, które lubią naturalny makijaż. Co oczywiście nie wyklucza stosowania pudru Reneta w makijażu wieczorowym, gdyż kosmetyk świetnie współgra również w zestawieniu z cięższymi i bardziej kryjącymi produktami.
Maluję się rożnie. Tu lekko dla pokazania efektu kosmetyku, aby nie przekłamać go innymi produktami. To w dużej mierze też zasługa odpowiedniej pielęgnacji skóry twarzy, której się trzymam i zafiksowania na dogłębnym oczyszczaniu. Zawsze należy pamiętać, że zaczynamy od odpowiedniego dbania o skórę, aby potem móc ciszyć się fajnym efektem makijażu. Z cerą źle nawilżoną i odżywioną, bądź do której stosujemy nieodpowiednio dobrane produkty niestety będziemy mieć nie lada kłopot. A to będzie widać suche skórki, czy też podkład będzie nam znikał miejscami itd. Warto więc zacząć od podstaw i wcale nie z kosmetykami za miliony.





Puder w kulkach Renata - opis kosmetyku
układa się na skórze twarzy niczym lekka wolaka, wyrównując kolor i nadając delikatny blask.
Mięciutka konsystencja i drobinki pudru, z których składają się kuleczki, sprawiają, że skóra staje się aksamitna bez efektu maski i ściągania. Nie zatyka porów i nadaje skórze lekki odcień.
  • Wyrównuje koloryt twarzy.
  • Ma efekt lekko matujący.
  • Znakomicie poprawia makijaż.
  • Nadaje skórze naturalny blask.
  • Wizualnie nieco ukrywa pory i mniejsze zmarszczki.
Skład :Talc, Mica, Silica, Octyldodecyl Stearoyl Stearate, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Aqua, Isostearyl Neopentanoate, Phenoxyethanol, Decylene Glycol, Hydrated Silica, Lecithin, Tin Oxide, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Citric Acid.
W obecnym katalogu 10 możecie znaleźć nie tylko świetne kosmetyki Renata. Zapraszam do zapoznania się z ofertą na stronie Faberlic Produkty.
Tak więc mam nadzieję, że wyczerpująco napisałam o pudrze w kulkach Renata. Jeśli coś Was ciekawi, zawsze możecie zapytać tu w komentarzu czy też we wiadomości na FP. Wiem, że często kosmetyki Faberlic są mniej znane niż Avon, czy Oriflame. Trochę szkoda, bo jest wśród nich wiele perełek. Sama też nie mam takiej bliskiej koleżanki, aby zapoznać się z kosmetykami więc pozostaje mi zamawianie on-line. Myślę, że to też szansa na dorobienie sobie chociażby na malowidła jeśli nie boicie się obowiązków konsultantki.