Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trusted Cosmetics. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trusted Cosmetics. Pokaż wszystkie posty

6.08.2016

Dax Sun, Mleczko ochronne dla dzieci i niemowląt Spf 30 , Wysoko wodoodporne




Witajcie



Mleczko ochronne dla dzieci i niemowląt Spf 30
Dax Sun
TrustedCosmetics.pl







Pogoda w kratkę, ale gdy tylko zdarzają się słoneczne dni nie wychodzimy w domu bez kremu z filtrem. To dotyczy oczywiście mnie i Igusia (tak chce moje dziecię by do niego mówić ), bo Pan G. sporadycznie używa preparatów chroniących przed promieniowaniem. Dziś opiszę Wam mleczko przeznaczone dla dzieci, ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby stosowały go też osoby dorosłe. Ja korzystam także z zalet tego kosmetyku. Jest to dla mnie praktyczniejsze, bo w razie wypadów nad jezioro nie muszę targać ze sobą dwóch oddzielnych kosmetyków.







Opis kosmetyku

Zapewnia bezpieczeństwo delikatnej skórze dziecka i jasnej karnacji i wysokiej wrażliwości na promienie słoneczne. Polecane powyżej 6. miesiąca życia.
Optymalna ochrona przed promieniowaniem UVA zmniejsza u dziecka ryzyko wystąpienia alergii słonecznych oraz długoterminowych uszkodzeń skóry. Najwyższej jakości system filtrów UVA/UVB, zgodny ze standardem UE, zapewnia skuteczną ochronę przed oparzeniem słonecznym. Wysoka wodoodporność preparatu zapewnia wyjątkową ochronę również podczas kąpieli.
Formuła bogata w peptydy, pozyskiwane z nasion bawełny, zabezpiecza skórę przed niekorzystnym działaniem słońca. D-Pantenol i gliceryna łagodzą podrażnienia, silnie nawilżają oraz chronią przed nadmierną utratą wody i przesuszeniem naskórka.
Posiada pozytywną opinię IMiD.


Zastosowanie

Wstrząśnij. Nanieś obficie na skórę ok. 20 minut przed wyjściem na słońce. Aby utrzymać ochronę powtarzaj czynność regularnie (co 2 godziny) oraz po wyjściu z wody lub wytarciu ciała ręcznikiem.
Pamiętaj, że żaden preparat z filtrami UV nie zapewnia 100% ochrony. Unikaj kontaktu z oczami i odzieżą.


Cena około 22 zł za 150 ml





Dax Sun,  Mleczko ochronne wysoka ochrona - moja opinia



Mleczko umieszczone jest w poręcznej , ergonomicznej butelce. Bardzo dobrze trzyma się ją w dłoni. Zostało to dobrze przemyślane. Niby nic wielkiego, bo to kształt opakowania.Głównie zwracamy na to uwagę pod względem wizualnym. Jednak ma to też znaczenie przy użytkowaniu produktu. Czyli jest nie tylko ładne, ale praktycznie skonstruowane.

Szata graficzna jest również  przyjemna dla oka. Na białym tle widnieje logo Dax Sun. Dalej widać ciemno niebieskie oraz błękitne napisy. No tak i ta urocza rybka. Słonecznie żółty atomizer skrywa sporej wielkości zatyczka. Dół opakowania jest nieco poszerzony, co sprawia że butelka stoi stabilnie na płaskiej powierzchni.





Mleczko ma postać lejącej, białej emulsji o subtelnym zapachu. Rzadka konsystencja jest konieczna, gdyż inaczej było by trudno używać atomizera. A tak po lekkim naciśnięciu kosmetyk płynnie wydostaje się z buteleczki. Ale żeby nie było już tak całkiem łatwo, po rozpyleniu mleczka na skórę trzeba je jeszcze rozetrzeć. Jeśli chodzi o aplikację w domu, to lepiej wybrać miejsce łatwe do doczyszczenia np łazienka. Jak to już atomizery mają do siebie , nie zawsze  całość kosmetyku ląduje tam gdzie trzeba. Zwłaszcza , że młody jest szczuplutki i kręci się bez przerwy. Gdy powtarzamy aplikację na plaży nie jest to już takie uciążliwe.





Mleczko Dax Sun jest świetnym kosmetykiem. Chwilę po aplikacji z koloru białego, mleczko staje się bezbarwne. Przywiera do skóry i staje się prawie nie widoczne. Nie klei się do skóry  i do wszystkiego wokoło. Znacie ten ból pewnie, że  ledwo nałożycie krem dziecku , a ono już leci do piasku. Potem to drapie, swędzi. Trzeba się ochlapać w jeziorze, wytrzeć i znów robić podejście do nakładania kosmetyku. W tym przypadku jest o wiele prościej. Mleczko również nie przesusza też skóry i jej nie podrażnia. Jest na prawdę wodoodporny. Chociaż my po kąpieli powtarzamy smarowanie.





Mam nadzieję, że miło spędzacie sobotę i korzystacie z uroków lata. Przy okazji pamiętając o odpowiedniej ochronie przeciw słonecznej.



21.12.2015

Panthera została oswojona !




Witajcie


Panthera Paris Avenue
edp24.pl 
Recenzja 






Dziś pachnąco na blogu. Perfum o nieco drapieżnej nazwie Panthera, który  testuję dzięki portalowi TrustedCosmetics.pl. Bardzo ucieszyła mnie przesyłka z tym subtelnym, eleganckim flakonikiem z mrożonego szkła. Czy zapach przypadł mi do gustu? Może i ja mam w sobie odrobinę dzikości pantery? Zapraszam do dalszego czytania!






Perfumy damskie. 23% naperfumowania. Cytrusowa kompozycja oparta na nutach czerwonego grejpfruta, kwiatu jabłoni liściach zielonej herbaty połączonej z bukietem białych kwiatów: fiołka, konwalii i jaśminu, tłem zapachu są cedr, sandałowiec i mech dębowy - opis zapachu

 


Nuty Górne (Nuta Głowy) : Grejpfrut, Kwiat Jabłoni, Zielona Herbata
Nuty Środkowe (Nuta Serca ) : Biały Fiołek, Konwalia, Jaśmin
Nuty Dolne (Nuta Bazy ) : Cedr, Drzewo Sandałowe, Mech Dębowy

 



Dostępność www.edp24.pl

Cena 28,50 promocja !!!!




PANTHERA Paris Avenue - dwa spojrzenia ! dwie opinie!


Perfum zapakowany był szczelnie folią, która zabezpieczała elegancki biały kartonik. Wytłaczane na nim złote detale - np pantery, wyglądają luksusowo i ekskluzywnie. Producent zastosował fajny trick , żeby buteleczka nie uległa uszkodzeniu i nie przemieszczała się wewnątrz kartonika. Użyto do tego przezroczystej, formowanej plastikowej wkładki.






Najbardziej zauroczył mnie jednak sam falkon. Uwielbiam butelki z mrożonego szkła. Tu wspaniale komponuje się ta rozbielona smukła forma ze sporą, również złotą zatyczką.Białe napisy i wizerunek pantery dodają jej dodatkowego szyku. Atomizer, tak jak zakrętka jest koloru złotego. Jego mechanizm działa perfekcyjnie prze cały czas użytkowania.


Płaski flakon mieści w sobie 50 ml perfum. Taki kształt sprawia, że da się go wcisnąć do torebki. Więc można zabrać go ze sobą praktycznie wszędzie. 




Przejdźmy do zapachu - w końcu to jest w przypadku perfum najistotniejsza kwestia. Panthera jest opisywana jako orzeźwiający, lekki zapach który będzie idealny w letnie, cieple dni. Mieszanka kwiatowa, z nutą cytrusów i chyba cały urok dla mnie zepsuła zielona herbata z jaśminem. Kocham jaśmin, zwłaszcza ten świeżo zerwany. Jest on jednak jak wiadomo dość intensywny i nie można z nim przesadzać. A zielona herbata która jest kwintesencją łagodności, tu sprawia tylko zamieszanie.


Robiłam  już kilka podejść . Zapach jest co prawda wielowymiarowy i na początku wszystko jest ok. Nie mam jako takich zastrzeżeń co do aromatu, nuty zapachowej. Ale po jakimś czasie zapach się przeistacza i dopadają mnie mroczne i duszące zmory. No może nie są aż tak straszne, ale wystarczająco uciążliwe jest to,że powodują u mnie ból głowy. Więc moja krótka acz burzliwa przygoda z Pantherą musiała zostać definitywnie zakończona.





Pewnego dnia, podczas dnia ostatniej szansy dla Panthery - już tej naprawdę ostatniej - wpadła teściowa z materiałami. Tak chodzi, chodzi i w końcu mówi, że coś tu ładnie pachnie. Ja na to z przekorą, że to na bank nie ja. Bo się wypsikałam odświeżaczem powietrza. Ona na to - "no co Ty gadasz, to jakiś drogi perfum pewnie . Nie dość , że dostaniesz to jeszcze narzekasz". Oj tak, zawsze moja wina :). Więc po pozytywnej odpowiedzi  na pytanie , czy była grzeczna w tym roku - wręczyłam jej prawie pełny flakon z tymi perfumami. Aż jej się oczka zaświeciły! 

Teściowa używa ich oszczędnie, na wyjścia czy okazje. No gdzieżby mogła je marnować do pracy. Określa ten zapach jako dzienny i świeży. Nawet nieco tajemniczy. Tak więc teściowa oswoiła Pantherę, która dla mnie była zbyt silnym przeciwnikiem !

Co do trwałości to na skórze zapach utrzymuje się 5-6 godzin. Uważam że jest to przyzwoity wynik. Zaś na ubraniach czuć Pantherę do kolejnego prania.




http://www.trustedcosmetics.pl/









Cieszę się, że mam z kim dzielić się zdobyczami. Bo jednak takich perfum byłoby mi szkoda, a tak trafiły w dobre ręce. I zostały docenione.




16.12.2015

Nawilżający płyn micelarny AA Therapy Do oczyszczania twarzy i zmywania makiażu / Edycja specjalna





Witajcie


AA Therapy, Nawilżający płyn micelarny
Recenzja








Dziś opowiem Wam o fajnym micelku, który sprezentował mi sklep edp24.pl. Właściwie w ich ofercie są perfumy i pachnidła dla pań i panów. Jednak podarek przypadł mi do gustu bardzo, a o fajnych kosmetykach pisać wręcz wypada!
 


http://www.edp24.pl/





Kilka słów o produkcie


Hipoalergiczny płyn dokładnie oczyszcza oraz doskonale nawilża i koi wrażliwą skórę. Zawarte w preparacie struktury micelarne skutecznie usuwają makijaż i wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni skóry.

Kwas hialuronowy wiążąc wodę w naskórku zapewnia ochronę przed przesuszeniem.

D-pantenol łagodzi podrażnienia oraz zaczerwienienia.


Skład
Aqua, Propylene Glycol, Sodium Cocamphoacetate, Glycerin, Polysorbate 20, Sodium Hyaluronate, Panthenol, Durvillea Antarctica Extract, Betaine, Allantoin, PEG -12 Dimethicone, Citric Acid, Polyaminoprpyl Biguanide, Tetrasodium EDTA.




Jak to z nim jest ? Micel AA Therapy - moja opinia


Płyn AA jest faktycznie dermokosmetykiem aptecznym. Micele mają zazwyczaj pojemność 200 ml, a tu mamy połowę produktu. Są niewątpliwie zalety takiej pojemności, a co za tym idzie wielkości opakowania. Idealne na wyjazdy, podróże kiedy wcale nie chcemy targać ze sobą wielkich, nieporęcznych opakowań i dokładać sobie kilogramów do torby.

Produkt znajduje się w małej, białej butelce. Wykonanej z dość twardego plastiku. Oszczędna grafika i detale. Nic co sugerowałoby tandetną pstrokaciznę. Wygląda estetycznie i wzbudza zaufanie. Opakowanie nie posiada pompki. Po zdjęciu dość sporej nakrętki, przez mały otwór możemy wydobyć kosmetyk.

Micel jak to micel, ma płynną postać. Jest przezroczysty i ma interesujący zapach. Nie wiem dokładnie do czego mam go przyrównać. Jest świeży, ale zrównoważony. 

Bardzo się polubiliśmy z tym niepozornym gagatkiem. Jest niezwykle delikatny dla moich wręcz przewrażliwionych patrzałek. Nawet jeśli małe co nieco dostanie mi się do oczka, to nic się nie dzieje. Żadnego pieczenia, swędzenia czy szczypania. Wrażliwce mojego pokroju, widzą co mówię. Kiedy np zaświeci słońce lub zawieje wiatr, a ja już się łzami zalewam. A co dopiero jak jakiś nie zawsze delikatny preparat dostanie się tam gdzie nie powinien. Całe szczęście pod tym względem micel spisuje się doskonale.

Micel trafił do mnie w odpowiednim momencie. Niekorzystne warunki na dworze, sezon grzewczy. To wszystko sprawia że mi się moja buźka buntuje. Zauważyłam że płyn ten nie tylko nie podrażnia skóry, ale wręcz koi i nawilża skórę. Łagodzi napięcie i ściągniecie skóry. Stosując go nie ma mowy o dyskomforcie podczas zmywania makijażu.

No właśnie, a jak radzi sobie z makijażem ? Otóż przeważnie dobrze. Maluję się prawie codziennie. Używam zazwyczaj podkładu, pudru, jakiegoś bronzera, tuszu, podkreślam brwi. Jeśli nie eksperymentuję z makeup-em to pozbywanie się tapety wieczorem idzie mi raczej sprawnie. Ale możecie się domyślać,że kolejna warstwa tuszu trochę przedłuża proces demakijażu. Więc i kilka wacików więcej zostaje zużytych. Płyn nie pozostawia wyczuwalnej warstewki, nie daje też efektu super fresh (jeśli wiecie o co mi chodzi). Oczyszcza skórę delikatnie i pozostawia ją ukojoną i nawilżoną. Dlatego polecam dla osób posiadających cerę wrażliwą, bądź też borykających się z problemami naczyniowymi. 

 



dobrze oczyszcza skórę
 nie powoduje przesuszenia,czy uczuleń
 wydajny,
 posiada solidne zamknięcie,
 poręczne i małe opakowanie,idealne na wyjazdy
 łagodzi podrażnienia,
jest delikatny i nadaje się dla wrażliwej skóry
 nie podrażnia okolic oczu, ani spojówek






http://www.trustedcosmetics.pl/





Stosujecie te same produkty do demakijażu cały rok, czy wybieracie produkty sezonowo? A może stosujecie inny kosmetyk rano, zaś inny przy wieczornym rytuale oczyszczania?




12.12.2015

Mała doza świeżości




Witajcie

 

Odświeżające chusteczki do higieny intymnej
Fresh, AA intymna





Małe, skromne opakowanie , a jak dużo zastosowań. Nie byłam przekonana do końca czy naskrobać Wam dziś coś w temacie higieny intymnej, ale musiałam się nieco odstresować. Chusteczki do higieny intymnej AA Fresh w wersji mini, czyli opakowaniu 10 sztuk.




Opis 

Praktyczne w użyciu, do szybkiego zastosowania w domu, pracy, podróży. Dzięki delikatnej bazie myjącej chusteczki zapewniają komfort oraz natychmiastowe odświeżenie. Kwas mlekowy przywraca właściwe pH skóry i błon śluzowych oraz wspomaga naturalne mechanizmy obronne. Kompleks łagodzący zapobiega wysuszeniu i koi podrażnienia.





Chusteczki AA Intymna Fresh - moja opinia


Jak mogliście zauważyć, moje opakowanie posiada napis "produkt nie do sprzedaży". Czyli jest to taki gratis dodawany do zakupów. Jest to fajny gest ze strony sklepu/sprzedawcy że daje nam coś do wcześniej wybranych produktów. Taki bonus, czasem mniejszy czasem większy, sprawia że chętniej wracamy w to samo miejsce. Inną zaletą jest fakt, że możemy wypróbować próbkę/produkt miniaturkę i jeśli spełni nasze oczekiwania - kupić go w przyszłości.

W standardowych chusteczkach AA mamy 20 sztuk, tu zaś jest ich 10. Co za tym idzie , opakowanie tez jest mniejsze i idealne do torebki. A taki gadżet warto mieć. Nie tylko dla odświeżenia siebie, bo w końcu my kobiety musimy dbać troskliwie o swoje miejsca intymne. Może nam także zastąpić zwykłe chusteczki do rąk. No i ostatnie zastosowanie, ale wcale nie najmniej istotne. Mając małe dziecko, jesteśmy często świadkami jak w zadziwiająco szybkim tempie jest ono w stanie wybrudzić. Tu poślini, tam wytrze, a złapie jeszcze coś innego. Tu też służą pomocą nasze chusteczki. Szybko usuną brud z rączek i buzi brzdąca.

 



Chusteczki mają ładny, nieco mydlany zapach . Faktycznie czuć w nim świeżą nutę, ale nie jest to jakiś chemiczny zapach.  Opakowanie tradycyjne dla tego typu produktów. Plus za solidność. Po odlepieniu zakładki, nie traci ona na swej przyczepności. Dzięki temu chusteczki nie wysychają, a wtedy wiadomo stały by się mało użyteczne. Wykonane są z miękkiego, białego materiału który posiada wytłaczany wzór.

Chusteczki AA Fresh są delikatne dla skóry oraz miejsc intymnych. Nie wywołują podrażnień. Są nasączone płynem w stopniu wystarczającym. Myślę , że jak najbardziej spełniają wszystkie swoje funkcje i kilka innych przy okazji. 

Dobrze by było, gdyby AA dało możliwość wyboru klientkom i wprowadziło takie mniejsze opakowanie do sprzedaży. Gdy mam wpakować całe mnóstwo przydasi i jeszcze wersję zawierającą 20 sztuk chusteczek, miejsce w torebce drastycznie się kurczy. Nie mówiąc już o tym, że każdy drobiazg nieco waży a potem biegając za urwisem , torba zdaje się być o wiele cięższa niż w rzeczywistości.

 




Zapraszam :
http://www.edp24.pl/promocje.html

Całe mnóstwo promocji klik link




Używacie takich chusteczek? Macie swoich faworytów?




A na koniec mała informacja. TrustedCosmetics rozpieszcza swoich czytelników i przygotował dla Was kolejny konkurs. Opiszcie swój ulubiony rytuał domowego Spa i wygrajcie jeden z 6 zestawów nagród. Konkurs trwa do 31 grudnia. 

Link do konkursu klik tu



16.11.2015

Costarica od Vipery, czyli błyszczyk z "Eliksirem młodości"



Witajcie



Błyszczyk CostaRica , kolor Beatrix / Vipera
Testuję z TrustedCosmetics.pl
Recenzja




Moja błyszczykowa kolekcja ciągle się powiększa. Ostatni nabytek to kosmetyk marki Vipera, który dotarł do mnie w tempie iście błyskawicznym. Lubię takie podejście i ekspresowe załatwienie sprawy. Oczywiście muszę dodać, że trafił on w moje ręce za sprawą TrustedCosmetics.












CostaRica - opis ze strony producenta


CostaRica to Błyszczyk bogaty w „ELIKSIR MŁODOŚCI”- kwas hialuronowy HA. Autorska receptura laboratorium Firmy VIPERA to niezwykle witalne oraz kuszące połączenie czynników wygładzających, a także regenerujących naskórek ust. Świetlany połysk błyszczyka, niczym orzeźwiająca bryza Morza Karaibskiego sprawia, że usta wyglądają niezwykle zmysłowo i młodo.

Nowa formuła Błyszczyka CostaRica bogata jest w kwas hialuronowy HA, który hojnie nawilża i chroni usta. To kuszące nawilżenie odmładza, przepływające światło po materii ust tworzy ulubione rozbłyski kobiet. Zawarta w Błyszczyku żywica polepsza przyczepność dekoru ust, dzięki czemu połyskująca masa współpracuje ze światłem, wzmacniając wrażenie pełnych, gładkich i jędrnych warg.



Kolekcja CostaRica to sześć inspirowanych naturą, kobiecych kolorów z kwasem hialuronowym.
Opakowanie Błyszczyka ozdobiono akcentem wężowej skóry w nawiązaniu nie tylko do egzotyki zawartej w nazwie kolekcji, ale także do symbolu zdrowia, którym jest wąż, czyli po łacinie - vipera.




Błyszczyk CostaRica Beatrix - moja opinia


Właściwie jak zobaczyłam ten błyszczyk, to w pierwszym momencie pomyślałam że to tester.  Opakowanie niczym nie zwróciło mojej uwagi. Ot takie smukłe i proste. Na zakrętce coś zbliżonego do wężowej skórki oraz logo firmowe. Naklejkę z datą przydatności, nazwą i kodem usunęłam bo znajdowała się akurat na złączu opakowania. O nie! Jeszcze na wieczku znajduje się nr błyszczyka. Mój to akurat 304- oznaczający kolor Beatix.

Błyszczyk wyposażony jest w gąbeczkę/aplikator standardowego kształtu. Taka "pałeczka" ułatwia aplikację, nawet mało wprawna osóbka poradzi więc sobie z jego nałożeniem. W opakowaniu kolor wygląda na róż,jednak na ustach wygląda bardziej na morelę subtelnie zaróżowioną.

Pomimo tego,że estetyka błyszczyka jest daleka od mojego ideału, polubiłam go! Pachnie delikatnie i nie utlenia się z czasem, przybierając woń plastiku. Jest gęsty i ładnie przywiera do powierzchni ust. Na tę pogodę jest wręcz idealny, bo chroni przed wiatrem i chłodkiem. Ostatnio zmagałam się z pęknięciami na skórze ust i dzięki regularnemu smarowaniu się i błyszczykowaniu, teraz już jest o niebo lepiej. Usta się wygoiły! Błyszczyk otula szczelnie powierzchnię ust i je chroni, ale także w odpowiedni sposób pielęgnuje. Jak na błyszczyk jest trwały. Sam nie znika, nie zmienia koloru oraz nie zbiera się w kącikach ust. Próby jedzenia nie przeszedł pomyślnie, ale nie poddał się tak szybko bez walki. I "zjadał" się wraz z pożywieniem stopniowo.





Nie ma światła do zdjęć, więc korzystam z wcześniejszych. Tu akurat użyłam błyszczyka z Vipery. Widać, że jest to róż ale wpadający w brzoskwinię. 







Tu kłania się przysłowie "nie oceniaj książki po okładce". Z pozoru zwykłe smarowidło ust, okazało się przyzwoitym kosmetykiem który mam zawsze w kieszeni kurtki. Mam nadzieję że i Wy dbacie o swoje usta w tą niekorzystną pogodę i macie pod ręką swoją tajną broń!


 

9.11.2015

Pantene Pro-V Ochrona przed wypadaniem włosów / Szampon





Witajcie


Pantene Pro-V Ochrona przed wypadaniem włosów
Szampon do włosów kruchych i łamliwych / Recenzja




Opakowanie sięga dna, więc postanowiłam podzielić się moimi spostrzeżeniami dotyczącego szamponu Pantene.Lubię tę markę, dlatego ucieszyłam się gdy znalazłam właśnie ten produkt w paczce/ nagrodzie od TrustedCosmetics.pl.




Szampon Pantene Ochrona Przed Wypadaniem Włosów - opis ze strony producenta

Pantene Pro-V, Szampon Ochrona Przed Wypadaniem Włosów System Pantene Pro-V wzmacnia włosy od nasady aż po same końce i skutecznie chroni je przed uszkodzeniami spowodowanymi stylizacją. Zapewnia siłę od nasady aż po końce włosom delikatnym i łamliwym.




Wzmocnij swoje włosy od nasady aż po same końce i zapobiegaj uszkodzeniom spowodowanym stylizacją. Efekt – nawet o 97% mniej wypadających włosów.
Pantene Pro-V: Widocznie zdrowsze włosy po każdym umyciu.
Zawartość witamin potwierdzona przez Szwajcarski Instytut Witamin

 
Sposób użycia: Wmasuj w mokre włosy do uzyskania piany. Spłucz.
Aby uzyskać najlepsze efekty, używaj razem z odżywką i kuracjami z kolekcji Ochrona Przed Wypadaniem Włosów.




Ochrona przed wypadaniem włosów Pantene - moja opinia


Szampon naprawdę  długo gościł w moje łazience. Trochę za sprawą 400 ml pojemności. Ale głównie przez to że jest niesamowicie wydajnym produktem. Pieni się znakomicie i już niewielka ilość wystarczy żeby dokładnie oczyścić nawet długie włosy!

Opakowanie to wysoka, dość smukła butelka. Chyba każdy na pierwszy rzut oka rozpozna kosmetyki Pantene. Zamknięcie typu klik jest bezawaryjne. Całość jest wykonana niezwykle solidnie. Nawet teraz butelka wygląda prawie jak nowa. Nie ma zarysowań, a napisy są na swoim miejscu.



Szampon ma kolor perłowo biały. Jest średnio gęsty. To ułatwia jego wydobycie z pojemnika. Za to potem "przywiera" do skóry i włosów, dzięki temu nie spływa i jest w pełni wykorzystywany. Wydajność to jego ogromny atut. Nie należy przesadzać też z ilością kosmetyku jednorazowo, bo trochę potrwa zanim wypłuczecie ogromną ilość piany z włosów.

Kosmetyk przeznaczony jest  do włosów kruchych i łamliwych - takich właśnie jak moje! Świetnie oczyszcza i nie plącze włosów. Czasem można obyć się nawet bez odżywki, bo włosy po jego użyciu są miękkie i dobrze się rozczesują. Jednak niekiedy zdarzyło mu się obciążyć moją czuprynę, co skutkowało swędzącą skórą głowy i szybszym przetłuszczaniem. Więc przeważnie używałam go na przemian - 2 mycia Pantene i jedno innym szamponem. 

Co do kwestii wypadania włosów, to nie zauważyłam jakoś znaczącej poprawy. Może gdybym miała do dyspozycji całą serię tych kosmetyków, efekt byłby bardziej miarodajny. Ale samo nawilżenie, miękkość oraz puszystość są bardzo widoczne.






Moja sympatia do kosmetyków Pantene będzie trwała nadal. Często można dorwać te produkty w promocji, więc może upoluję sobie jakąś maskę! A co do szamponów, także takie dwa gagatki z serii borowinowej BingoSpa czekają na recenzję. Wybrałam je , bo zakochałam się w tym zapachu i w sumie nie liczyłam na jakieś cuda. No dobra, nie będę Wam więcej zdradzała!