Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Selfie Project. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Selfie Project. Pokaż wszystkie posty

29.10.2023

Selfie Project Żel do mycia twarzy z wyciągiem z białej wierzby i Black Quinoa

Witajcie! Uwielbiam dwuetapowe oczyszczanie skóry twarzy, bo widzę różnicę w jej stanie. Pierwszy krok to demakijaż masełkiem lub micelem, zaś kolejny to domywanie resztek żelem. Obecnie używam już czegoś innego, ale muszę pochwalić ten tu  z Selfie Project, gdyż wcale nie jest tylko i wyłącznie dla cery młodej i z niedoskonałościami. Dobrze spisze się także na skłonnej do podrażnień i zapychania nieco starszej cerze.

Selfie Project Żel do mycia twarzy do cery młodej z niedoskonałościami

Żel kupiłam dość tanio bardziej z przeznaczeniem dla syna. Żeby uczyć go tego, iż buzie myć się powinno nie produktem 3 bądź 10 w jednym, ale jednak tylko przeznaczonym do tego celu. W małej, poręcznej butelce z pompką znajduje się półprzezroczysty kosmetyk o delikatnym, uniwersalnym zapachu. Dlatego jest raczej unisex.

Żel bardzo dobrze się pieni i dzięki temu skutecznie oczyszcza skórę nawet z resztek trwałego podkładu. Nie szczypie i nie podrażnia. Nie daje wrażenia ściągnięcia skóry. Tym bardziej to dobry kosmetyk dla młodej cery, kiedy jeszcze bardzo delikatna. Ponadto może dziewczynki, ale raczej chłopcy w wieku Ksawerego nie będą sięgać po kremy. No chyba że później po jakieś na trądzik. Dlatego tym bardziej ważne jest żeby taki kosmetyk nie wysuszał, a mył delikatnie. 

Mix składników zawartych w żelu także sprzyja poprawie kondycji młodej cery. Łagodząc stany zapalne i działając antybakteryjnie. Także kojąc podrażnienia i zaczerwienienia.


 

Zarówno ja jak i Ksawery polubiliśmy się z tym żelem. Jest wydajny, nawet kiedy używają go dwie osoby. Może nie daje jakiś magicznych efektów, bo w końcu pozostaje na skórze tylko chwilę. Ale robi swoje! A mianowicie skutecznie, ale delikatnie oczyszcza skórę. To zdecydowanie sprzymierzeniec gładkiej cery bez niedoskonałości, więc warto włączyć go do swojej pielęgnacji.


6.07.2023

Kojący krem regenerujący Selfie Project

Witajcie! Nie wiem jak wy, ale ja często korzystam z kosmetyków, które na pierwszy rzut oka nie są do mojej cery. Jednak samo przeznaczenie i dedykowanie kremu nie dyskwalifikuje go do innego użytku. Ja patrzę bardziej na składniki aktywne i biorę pod uwagę stan mojej cery. Tak trafiłam właśnie na ten świetny i nie drogi kremik od Selfie Project. Jest to krem kojąco regenerujący do cery trądzikowej z cynkiem i ceramidami. Praktycznie kończę już drugie opakowanie, które upolowałam za aż dwanaście złotych. Krem dostaniecie m.in w Rossmannie. 

 

Kojący krem regenerujący Selfie Project 

Krem jak już wspominałam przeznaczony jest do cery mieszanej, tłustej i trądzikowej. Do nabycia jest także opcja nawilżająca. Ta jednak mogłaby być dla mnie za lekka, więc czytając opis wybrałam krem regenerujący. Mam problem z niedoskonałościami, a tu dodatkowo mamy jeszcze obietnicę nie tylko nawilżenia, ale także troska  barierę hydrolipidową skóry. Ponadto krem ma działać także korzystnie w kwestii podrażnień i zaczerwienień.

 
Krem został umieszczony w tubce, a dodatkowo w kartoniku. Taka niewielka tubka na klik to higieniczne wyjście. Grafika nie zachwyca i może sprawia nieco wrażenie tandety. Nie jednak przecież to jest najbardziej istotne. 

Krem jest biały, dość treściwy o lekkim zapachu, którego jakoś nie pamiętam. Może nie jest nadzwyczaj wydajny, ale przy jego cenie to nie ma dużego znaczenia. 
 
Krem ma fajny skład, co jest bardzo korzystne jak na krem drogeryjny. Często apteczne mazidła nie są tak dobre. 

Krem jest przyjemny w aplikacji. Lepiej nakładać go nieco mniej, bo jest jak wspominałam treściwy. Nawet moja skłonna do przesuszeń cera to odczuła, a tym bardziej posiadaczki cery tłustej! Najbardziej zależało mi na efekcie łagodzącym oraz barierze hydrolipidowej kupując ten krem.  Kończyłam kuracje z peelingami zaczęłam stosować serum Isana z kwasem salicylowym. Dlatego taki otulający i zabezpieczający krem musiał znaleźć się w moim cyklu pielęgnacyjnym.

Krem nadaje się u mnie zarówno podczas porannej pielęgnacji, ale radzi sobie także wieczorem. Rano pięknie się wchłania i współgra z SPF'em oraz podkładem. Tworzy na skórze satynowy film i nie roluje się pod makijażem. Wieczorem jest na tyle odżywczy, że wspaniale troszczy się o skórę. Za jego pomocą pozbyłam się suchych skórek, cera jest miękka i jaśniejsza. Nie mam też okresowych drastycznych przesuszeń, na zmianę ze spływającym makijażem. 


 
Kojący krem regenerujący Selfie Project to propozycja nie tylko dla cer tłustych i trądzikowych, ale również dla borykających się z zaburzeniami bariery hydrolipidowej, a przy tym z tendencją do zapychania. 



16.11.2022

Selfie Project Koloryzująca Maseczka Peel-off do ust

Witajcie! Lubię nowinki kosmetyczne i wszelkiego rodzaju gadżety. Jeśli chodzi o produkty do ust lubię te pielęgnujące o przedłużonej trwałości. Trafiłam na pewien wynalazek od Selfie Project. Jest to maseczka koloryzująca typu peel off. Brzmi trochę dziwnie, trochę strasznie? No bo o co chodzi? :)

 
Selfie Project stworzyło sobie kosmetyk do ust, który powinien być idealny. Ale jak to jest w praktyce? W opakowaniu typu błyszczyk znajduje się "pomadka". Moja wersja ma akurat kolor ciemno czerwony/buraczkowy, ale docelowo powinien być o wiele jaśniejszy. 

A więc odkręcamy te oto cudo i za pomocą pacynki nakładamy równomiernie dość gesty, ładnie pachnący kosmetyk. Po aplikacji należy pozostawić produkt na ustach do wyschnięcia. Maseczka koloryzująca działa na zasadzie masek typu peel off. Czyli tworzy się na powierzchni lekko gumowa warstwa, którą należy zdjąć. W tym wypadku po usunięciu na wargach powinien pozostać delikatny kolor.
 
 
Przyznam, że maseczki peel off te do twarzy nie są moimi ulubionymi. Zawsze zostanie mi coś na twarzy i muszę te resztki zeskrobywać. Dosłownie. Z maseczką do ust Selfie Project było jeszcze gorzej. Nie mogłam jej miejscami usunąć z ust. Właściwie odeszła bez problemu na niewielkim obszarze, a reszta to dramat. Przy zdejmowaniu resztek kosmetyku oczywiści dość mocno zabarwiło mi palce. Pozostałości usunęłam wacikiem namoczonym w mleczku kosmetycznym. Na ustach więc prawie nic nie zostało.


 
Jeśli chodzi o maseczkę koloryzującą Selfie Project jestem stanowczo na nie! Spróbowałam raz i nie mam ochoty na więcej. Chociaż kolor zaraz po aplikacji produktu i ogólny wygląd był całkiem,całkiem. Więc gdyby to była tradycyjna pomadka to mogłaby być całkiem przyjemnym kosmetykiem. Jako wynalazek koloryzujący nie spisuje się niestety wcale.