Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magic Jungle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magic Jungle. Pokaż wszystkie posty

27.06.2017

Pomadka kameleon Magic Jungle / Chameleon Lipstick / Bell


Witajcie

Pomadka zmieniająca kolor Bell Magic Jungle



Dziś dwa takie ciekawe gagatki Wam przedstawiam w kolorze zielonej trawy i intensywnie smerfowym. Myślę, że te sympatyczne pomadki Bell z serii Magic Jungle to świetny gadżet dla nastolatek. No cóż, w końcu to prawie magia, że z tak dziwacznych kolorów na ustach otrzymujemy po czasie ładne, naturalne kolory. Jak sama potem odkryłam, oba mazidła nadają się praktycznie dla każdej kobiety.

Nie od razu kolor jest taki pomadkowy, że tak to ujmę. Należy chwilę odczekać, aż zieleń czy błękit się utleni. Jeśli chodzi o aplikację, to również nie należy się jej obawiać. Kosmetyk traktujemy jak tradycyjną pomadkę.


Zazwyczaj traktuję nawet te kameleonki jak zwykłe pomadki w sztyfcie. Dlatego tak sobie marzę i smaruję dość solidną porcję kosmetyku. Dlatego na zdjęciach podglądowych możecie zobaczyć jak kolor wygląda zaraz po nałożeniu i przy "nie oszczędzaniu" produktu. Na początku pomadki dają delikatny błysk. 



Kiedy już pomadki oswoją się na ustach, tracą połysk. Stają się bardziej naturalne i jakby częścią naskórka. Można je więc śmiało nazwać pomadkami typu tint. W takiej formie długo utrzymują się na ustach. Są lekkie jak piórko. Ścierają się równomiernie.

Pomadka kameleon 01 zielona

Chameleon Lipstick nie są typowo kryjące i ich kolor jaki otrzymamy  w dużej mierze zależy od koloru naszych ust.



Pomadki kameleony łączą w sobie zalety kosmetyku kolorowego wraz z właściwościami pielęgnacyjnymi. Więc są dobrą alternatywą dla tych pań, które chcą podkreślić usta bez ich wysuszania. Tu nie ma o tej dolegliwości mowy.

Pomadka kameleon nr 02 niebieska


Mimo iż miałam dość sceptyczne uczucia jak zobaczyłam Chameleon Lipstick, to jednak okazało się że nawet dla takiej "starej baby" się nadają. Trwałość jest niewątpliwie jednym z głównych atutów. Do tego niska cena. Ale pamiętajcie, że jest to edycja limitowana i niedługo zniknie ze sklepów Biedronka. 
 

14.06.2017

Bell MAGIC Jungle / Lakiery Fluo Nail Enamel / Fluo Nail Base


Witajcie

Fluo Nail Enamel



Przyszła dziś pora na kolejne nowości z serii Magic Jungle od Bell. Tym razem na tapecie mamy świetne, wyraziste lakiery w pięciu soczystych kolorach. Do kompletu dostępny jest jeszcze lakier w kolorze białym, stanowiący bazę pod odcienie fluorescencyjne. 



Jeśli chodzi o odcienie, to są równie intensywne z bazą lub bez. Jednak stanowczo baza przedłuża trwałość lakierów FLUO Nail Enamel. Jedna warstwa białej bazy plus dwie koloru daje ładny efekt. Mimo 3 warstw emalia nie odpryskuje i trzyma się nienagannie przez 3-4 dni. Następnie końce się wycierają.


Sama aplikacja nie nastraja problemów. Lakiery nie tworzą smug. Tworzą równomierną taflę na płytce paznokcia. Czas schnięcia także jest do przyjęcia. Nie jest ekspresowy, wszakże potrzeba trzech pociągnięć.  Jednak gdy poświęcimy tę chwilę, to lakiery odwdzięczą nam się brakiem odciśnieć.


Kolory są idealnie skomponowane, aby zachwycać w letnim manicure. Właściwie każdy z odcieni mi się podoba. Raz słoneczny żółty jest moim faworytem. Czasem mam ochotę na chabrowe przygody, zaś innym razem groszkowa zieleń króluje na moich pazurkach.
 











Fluo Nail Enamel od Bell to przede wszystkim łatwość aplikacji i trwałość.Który z kolorów przygarnęli byście dla siebie?


11.06.2017

Matowe pomadki z odrobiną blasku / Magic Jungle Bell / Błyszczyk optycznie wybielajacy uśmiech

Witajcie

Magic Jungle / Ciąg dalszy nowości Bell




Ostatnio panuje u mnie prawdziwy raj dla ust. Kolorów co nie miara, a co jedna to bardziej intrygująca. Dziś opowiem Wam o perełkach za grosze. Dwie z nich to ostatnio modne matowe pomadki w płynie. Za to nie są do końca takie jak inne, gdyż zawierają subtelne, mieniące się drobinki. A do kompletu błyszczyk optycznie wybielający uśmiech.Kosmetyki te, jak i pozostałe należące do serii Magic Jungle znajdziecie w Biedronce.



Wszystkie trzy kosmetyki wyglądają jak błyszczyki. Wizualnie opakowania są bardzo zbliżone, z tą różnicą że pomadki mają czarne nakrętki zaś błyszczyk białą. Lubię całe moje trio! Chociaż nie za bardzo błyszczący jegomość "wybielił" mi zęby, ale to już nieco inna sprawa:).


Błyszcząco - matowe pomadki Magic Jungle mają dwie wersje kolorystyczne. Jedna opcja wpada w róż, zaś druga to nudziak. Pierwszy bardziej chłodny, drugi cieplejszy. Do aplikowania kosmetyku służy gąbeczka. 

Pomadki w opakowaniu są dość rzadkie. Po nałożeniu na usta bardzo szybko na nich zastygają. Wystarczy niewielka ilość, aby kolor pokrył dokładnie i równomiernie powierzchnię warg. Jedna aplikacja wystarcza by móc się cieszyć w pełni nasyconym, głębokim kolorem. Matowe pomadki niekiedy bywają ciężkie i obciążają tę delikatna skórę. Jednak Bell Magic Jungle są delikatne jak piórko. Praktycznie w ogóle ich nie czuć. Nie musicie się także obawiać elementu błyszczącego, czyli drobinek. Lekko rozświetlają uśmiech i nie są bardzo natarczywe. Nie drapią. Są , a jakoby ich nie było jak to kiedyś ujął J.K. Wygląda to bardzo ładnie. Na matowej powierzchni odbijają światło. Jakby maczkiem okraszone delikatnie.


Za te parę złotych nie oczekiwałam jakieś nadzwyczajnej trwałości. A tu spotkała mnie naprawdę wielka niespodzianka. Pomadki Bell Magic Jungle przetrwają jedzenie i picie. Nie jeśli będziemy pochłaniać coś non stop. Ale jedna kawa i ciacho nie zrobi uszczerbku na naszym makijażu z użyciem tych pomadek.


Błyszczyk to już inna bajka. Jest gęsty, perłowo biały i oksyduje na niebiesko. Zapewne ten zimny, nietypowy odcień ma właśnie odpowiadać za te złudzenie nadające naszym ząbkom bardziej biały wygląd. U mnie akurat to się nie sprawdza. Za to nie mogę odmówić mu innych walorów. Dzięki swojej konsystencji pięknie otula usta tworząc na nich jasną, miękką powłokę. Naturalna czerwień zostaje zastąpiona pastelowym odcieniem.


Błyszczyk optycznie wybielający uśmiech Magic Jungle używam jako pomadki ochronnej. Gęsta forma przywiera do ust i chroni przed szkodliwymi czynnikami. Nie znika samoistnie i nie migruje ot tak. Więc na wyjścia i spacery zda się wyśmienicie. Jednak ulega takim czynnością jak picie czy jedzenie.



Jeśli ciekawi Was jak pomadki wyglądają na ustach, zapraszam na mój Instagram Kobieta Nieidealna , gdzie wrzucam dość sporo zdjęć w makijażu na bieżąco.


Seria Magic Jungle Bell z pewnością należy do jednych z lepszych wariantów tej marki goszczących w Biedronce. Mam dla Was jeszcze w zanadrzu dwa wpisy dotyczące linii Magic Jungle. Cóż, znów będzie także o kosmetykach do ust, ale nie tylko.


4.06.2017

Liqiud Strobing Magic Jungle / Płynny rozświetlacz Bell / Nowość



Witajcie

Nowy poziom makijażu z Bell



Bell daje nam możliwość zabawy makijażem i nauczenia się nowych trendów. Dosłownie za parę złotych obkupimy się w kosmetyczne nowinki i poeksperymentujemy z make-upem. Seria MAGIC JUNGLE , która zawitała do Biedronek jest gratką dla młodych, pełnych życia dziewczyn i kobiet. Kiedy patrzałam na ekspozycję w sklepie od razu poczułam te letnie, egzotyczne klimaty. Dziś chciałabym podzielić się z Wami aspektami makijażu przy użyciu płynnych rozświetlaczy. Liquid Strobing w trzech wariantach to doskonała okazja do zabawy w tak modny ostatnio strobing. Przyznam, że do tej pory miałam styczność z rozświetlaczami w kamieniu, kredce, wpadło mi w łapki również coś sypkiego. Z Bell rozpoczęłam swoją przygodę z płynną wersją. Po zrobieniu kilku podejść stwierdziłam, że te mazidła nie gryzą i nawet taki laik jak ja da sobie radę!





Opis kosmetyku

Rozświetlacz o płynnej konsystencji, dzięki której doskonale stapia się ze skórą. Może być stosowany solo lub zmieszany z podkładem. Kremowa konsystencja nie podkreśla suchych skórek, łatwo się aplikuje i nie tworzy plam. Pozostawia piękny, świetlisty efekt. Idealny do strobingu i konturowania twarzy.

Dostępność
Sieć sklepów Biedronka

Cena 
9,99 zł zł



Rozświetlacz dostępny jest w trzech kolorach :

01 subtelny róż
02 złoto beżowy
03 miedziany 


Cała seria wygląda ciekawie pod względem grafiki. Rozświetlacz na pierwszy rzut przypomina mi trochę błyszczyk lub też miałam takie skojarzenie z lakierem do zdobień. Każdy ma inne spostrzeżenia. To tak jak z kolorami czy zapachami.Dla każdego może mieć on inny wymiar czy odcień. I dobrze, dość gdybania. Czas powrócić do konkretów. Pojemniczki są szklane, dość ciężkie. Dobrze sprawdza się zastosowanie przezroczystego tworzywa. Łącząc go z czarnymi zatyczkami całość prezentuje się nieco orientalnie, ujęłabym to że nawet drapieżnie. Napisy też są w większości koloru czarnego. Jedyny kolorowy akcent to żółte słówko Jungle.



Aby wydostać rozświetlacz z buteleczki producent zastosował pędzelek, Taki sam jak w lakierach. Dla płynnej konsystencji uważam, że taka opcja jest w sam raz. Robię sobie takie plamko kropeczki na kościach policzkowych, a następnie kosmetyk wklepuję palcami lub też miękkim pędzelkiem. Gdy maluję inna osobę wiadomo, nakładam sobie trochę na wierzch dłoni, a potem w mniej lub bardziej sprawny sposób operuję pędzelkiem.


Płynna konsystencja nie jest taka straszna jak mi się na początku wydawało. Bałam się, że narobię sobie plam i będę wyglądać jak upadła gwiazda z tandetnych komedii. Wystarczyło jednak poćwiczyć.


Takie najważniejsze wskazówki dla osób zaczynających przygodę z płynnymi kosmetykami przeznaczonymi do strobingu?

* mniej znaczy lepiej, czyli jak zwykle i do znudzenia to samo. Jednak i w tym przypadku sprawdza się wyśmienicie. Lepiej dołożyć nieco kosmetyku i wydobyć głębię.

* produkt nakładamy punktowo

*nie rozcieramy rozświetlacza, ale go delikatnie wklepujemy. Gąbeczka, palce, to już kwestia indywidualna.


Liqiud Storbing MAGIC JUNGLE po nałożeniu na skórę i wklepaniu po chwili zastyga. Więc nie musicie się obawiać, że "przykleicie" się do kogoś lub czegoś. Nie lepi się i nie ściera tak szybko.


Z trzech kolorów przypadł mi do gustu nr 01 Liquid Strobing Magic Jungle. Subtelny, perłowy róż. Nadaje naturalny efekt świetlistej, rozjaśnionej cery. Kosmetyk ma w sobie delikatne drobinki, które na skórze pięknie odbijają światło. Odcień nr 02 przyda mi się w mocniejszym makijażu. Jego złoto beżowe tony będą wspaniale współgrać z letnią opalenizną. 

Miedziany odcień mimo iż najciemniejszy pasuje też do średniej karnacji, nie tylko jakby się zdawało do bardzo ciemnej. U mnie gryzł się z tonacją twarzy i włosów. Może jak się przefarbuję efekt będzie bardziej znośny. Za to koleżance a'la pasemkowy blond i posiadaczce zielonych oczu miedź jakoś pasowała. I treaz możecie mi tu kręcić nosem, ale zdjęć gotowego makijażu nie mam. Wklepany kosmetyk barwi delikatnie, a mi aparat prawie doszczętnie "zjada" ten efekt.



Jakie macie doświadczenie z rozświetlaczami? Jaki jest Wasz ulubiony?