25.04.2017

Uroczy bukiecik i poszewki na poduszki, Sammydress



Witajcie

Wnętrze z duszą / Sammydress




Mam sporo ozdobnych poduszek, takich tapicerskich dołączanych do foteli czy kanapy. Foteli już nie ma, a poduchy zostały. Ani kolorem ani fakturą do niczego nie pasują, jednak pozbyć się ich było mi szkoda. Zamówiłam więc poszewki, aby nadać im nowe życie. Każda z poszewek ma wymiary 45/45 cm. Wyglądają nieco inaczej bo wypychałam je różnymi poduchami. Dwie niby takie same, a jednak wyszło na to że nie. W Sowie znajduje się już taki flaczek. Wnętrze się najzwyczajniej w świecie zbiło i pozostaje mi je uzupełnić. Jasne poszewki z literami są nieco cieńsze i bardziej miękkie, co nie oznacza że są mało wytrzymałe. Za to sowa na szarym tle ma już wyraźnie odczuwalną grubszą fakturę. Bukiecik natomiast zamówiłam z myślą o tym, aby był dodatkiem do zdjęć. Ładny i uroczy i jak widać na fotkach dobrze się prezentuje. Ale myślę, żeby podarować go mamie. Ma odpowiedni wazon, a ja pewnie niedługo zaopatrzę się w inne kwiatki:).



Poszewka lniana 1 Linen Letters Pillow Case













Kupony zniżkowe na zakupy w Sammydress

       Coupon 1
       12% Off Sitewide  Coupon <RMN2017>

       Coupon 2:
       12% Off Swimwear and Bathing Suits  Coupon    <SDSALE1>

       Coupon 3:
       $3 off any order over $25   Coupon<SD2RMN>
       $5 off any order over $40   Coupon<SD2RMN>
       $7 off any order over $60   Coupon<SD2RMN>
       $11 off any order over $90   Coupon<SD2RMN>




Lubię drobne detale, które mają tę ogromną moc zmiany wnętrza w dużym stopniu. Czasem potrzeba tak niewiele, aby dać nadać charakteru salonowi czy sypialni. A ile przy tym radości !






24.04.2017

Fall In Love Soufeel / Srebrna bransloetka z charmsami



Witajcie

Biżuteria dla każdej z nas / Soufeel



Kobiety kochają błyskotki. A jeszcze bardziej te, które są niepowtarzalne i można je spersonalizować. Ja nico poszłam na łatwiznę i wybrałam gotową kompozycję z charmsami z Soufeel. Bransoletka Soufeel to idealny pomysł na prezent, ale przecież czemu by nie sprawić sobie takiej przyjemności. Dziś więc pokazuję swoją odrobinę przyjemności w odcieniu srebra z nutą fioletu!
 


Fall in Love to gotowy, genialnie skomponowany zestaw na który składa się bransoletka oraz pięć zawieszek z fioletowymi i przezroczystymi kryształkami. Każda z zawieszek to małe arcydzieło, wykonana z największą starannością i kunsztem. Błyszczące elementy zamocowane są trwale w srebrze o najwyższej próbie 925. Na każdej z zawieszek umieszczono firmowe logo Soufeel oraz próbę. Zamawiając swoją bransoletkę musiałam podać jedynie rozmiar.


Jeśli macie chęci i zdolności twórcze, sami możecie skomponować własny, indywidualny projekt bransoletki. To istne szaleństwo, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zawieszki są przeróżne, te bardziej klasyczne, posiadające kryształki Swarowskiego, a także w kształcie kwiatków, zierzaczków, aniołków i wiele, wiele więcej. Więc z pewnością jest w czym wybierać! Mimo iż w Soufeel można kupić również inną biżuterię, to najbardziej rozchwytywane są bransoletki z charmsami.


A jak jest z przesyłką i dostawą ? Jeśli wydacie na swoja bransoletkę bądź inna biżuterię powyżej 50 $, to zostanie ona dostarczona za darmo! Gdyby jednak okazało się, że zakup Was nie do końca satysfakcjonuje macie 365 dni na zwrot. 

Zaskoczona byłam też szybkością dostawy. Przesyłka dociera do właściciela maksymalnie do dziesięciu dni. Aby biżuteria nie uległa uszkodzeniom, każdy jej element jest osobno zapakowany w strunowy woreczek. Całość umieszczona jest w ochronny,, mięciutkim woreczku z logo Soufeel. 


Solidne zapięcie bransoletki uniemożliwia jest samoistne rozpięcie, a co za tym idzie niechybne utracenie naszego cuda. Elementy trzymają się solidnie na miejscu, a kryształki nie wypadają. Zauważyłam też, że mimo częstego noszenia bransoletka nie traci swojego pięknego blasku.







Dla tych, co nie lubią przepłacać mam kod uprawniający do 10 % zniżki
SHS10


Zapraszam 


 

Jak Wam się podoba moja bransoletka? Może macie swój pomysł na kompozycję z charmsami?




23.04.2017

Bell Hypoallergenic , Lakiery z kolekcji Marceliny Zawadzkiej - nr 23 , 24



Witajcie

Zmysłowe odcienie lakierów Bell Hypoallergenic




Z cudownymi lakierami Bell Hypallergenic zaczęłam swoją przygodę już jakiś czas temu. Prezentowałam również kilka jaśniejszych odcieni i opisywałam właściwości lakierów w tym  poście. Zostawiłam na koniec dwa eleganckie, ale niesamowicie nasycone kolory : winna czerwień 24 oraz tajemniczą czekoladę 23. 


Żeby się więc nie powtarzać, w skrócie wymienię właściwości lakierów:

*szybkie wysychanie

*krycie już od pierwszej warstwy

*wygodny, szeroki pędzelek

*przyjemna, łatwa w rozprowadzeniu konsystencja

*lakier nie smuży i daje naturalnie błyszczącą powierzchnię

*trwałość 3-4 dni

*nie odpryskuje, tylko ściera się na końcach 




 






Każdy z odcieni Bell Hypoallergenic Long Lasting Enamel chętnie goszczę na moich pazurkach. W zależności od nastroju wybieram coś bardziej subtelnego lub też zdecydowany kolor.


21.04.2017

Artline HYDRA, Żelowe serum głęboko nawilżające / Nowa seria BingoSpa dla salonów kosmetycznych



Witajcie

Nowa odsłona BingoSpa



Nowa szata graficzna, inna nazwa! BingoSpa wprowadziło jakiś czas temu nową markę kosmetyków ARTLINE przeznaczoną do użytku w gabinetach kosmetycznych. W jej skład wchodzą serie :

HYDRA - kosmetyki dla skóry suchej i wrażliwej

ANTI AGE - kosmetyki do każdego rodzaju skóry

ESSENTIAL - kosmetyki do cery z objawami starzenia

DECOLORATION - kosmetyki dla skóry z problemami pigmentacyjnymi

Posiadam dwa kosmetyki ARTLINE, serum z serii Hydra oraz maskę należącą do Anti Age. Dziś skupię się na pierwszym z nich.




Seria HYDRA ArtLine zawiera :
  1. Żelowe serum głęboko nawilżające 150g
  2. Serum do skóry suchej, wymagającej głębokiego nawilżenia z olejem ryżowym 150g
  3. Kremowa maska kojąco- nawilżająca ze 100 % olejem ryżowym 150g
  4. Krem do okolic oczu z kompleksem odżywczym 150g
  5. Łagodzący krem do skóry suchej z filtrem mineralnym 150g
  6. Odżywczy krem do skóry suchej i wrażliwej 135g


Opis kosmetyku

Składniki aktywne :Witamina E najskuteczniejszy antyoksydant, wnika głęboko w skórę, zapobiega fotostarzeniu, wspomaga ochronę skóry przed promieniowaniem UV, wzmacnia naturalne właściwości ochronne skóry, poprawia barierę lipidową naskórka, dzięki czemu skóra staje się lepiej nawilżona, bardziej elastyczna.

Sposób użycia: żel nakładamy opuszkami palców na twarz, szyję i dekolt. Wmasowujemy lub wykonujemy masaż ultradźwiękowy. Po aplikacji usuwamy nadmiar preparatu i osuszamy skórę.
Przy aplikacji omijać okolice oczu i ust. Nie stosować w przypadku uczulenia na którykolwiek ze składników.




Serum umieszczono w małej, przezroczystej butelce. Seria Hydra wyróżnia się ciemno niebieskimi nalepkami informacyjnymi, na których widnieją białe napisy. Sfotografowanie przysporzyło mi nieco problemu, bo powierzchnia naklejki jest błyszcząca. Owszem, wygląda elegancko. A jak dla mnie, laika fotografa - jest czasem trudne. No i się trochę pożaliłam, to już wystarczy. Sama buteleczka jest wygodna, lekka. Zamknięcie z kilikiem działa bez zarzutu. Zawsze staram się stawiać pojemnik do góry dnem. Tworzywo z którego wykonano buteleczkę jest dość twarde, co w połączeniu z żelową konsystencją kosmetyku sprawia, że trzeba koniecznie potrząsnąć pojemnikiem aby kosmetyk z wnętrza wydobyć. To jedyna niewielka niedogodność.


Serum jak już wspominałam i z nazwy da się wywnioskować ma żelową konsystencję. Jest na tyle geste, że nie spływa ze skóry, ale też nie glutowate. Nie ma problemu z rozprowadzeniem kosmetyku na twarzy. Wystarczy niewielka ilość, a i szyję i dekolt możemy dodatkowo wysmarować. Polecam dozować produkt z umiarem. Mimo iż zaleca się go do masażu, sami zauważcie podczas stosowania, że wystarcza niewielka ilość. Nadmiar kosmetyku ze skóry należy usunąć. Jeśli napaćkamy go za dużo, trzeba będzie zastosować tonik, gdyż serum pozostawi lepki film. Więc jak to mówią, praktyka czyni mistrza i już wiem, ile jednorazowo potrzeba mi na aplikację.

Jeśli chodzi o kolor, serum nie jest zupełnie przezroczyste, trochę jakby zabielone. No i kwestia zapachu. Tu pewnie będzie dużo zwolenników jak i przeciwników. Serum pachnie dość intensywnie, chociaż dla mnie aromacik podczas nakładania nie robi problemu. I nawet po 2- 3 razach zaczął mi się podobać. Ot, tak jak z perfumami kwestia gustu. Obwiałam się trochę, że przy tych doznaniach zapachowych wystąpią także jakieś uczulenia. Nic takiego nie miało miejsca. Po czasie również zapach ulega złagodnieniu i nie gryzie się z innymi woniami kosmetyków pielęgnacyjnych.

 
Tak, serie kosmetyczne ARTLINE  są dedykowane salonom, tudzież jak kto woli gabinetom kosmetycznym. Jednak wiele z nich śmiało można z powodzeniem stosować w domowym zaciszu. Nie posiadam urządzenia do masażu ultradźwiękami, które zaleca producent. Sam masaż manualny po nałożeniu serum też przyspiesza wchłanianie i działanie kosmetyku. Dużą rolę odgrywa także odpowiednie przygotowanie skóry przed naszym domowym zabiegiem. Zauważcie, że idąc do kosmetyczki zawsze jest coś przed i koniecznie po. Wszystko jest okraszone cierpliwością, dokładnością i czasem. Mamy czasem wrażenie, że używając kosmetyków w domu nie doznajemy takich samych efektów. Ale często pomijamy tę grę wstępną i przytulasy na koniec jak to się wyrażę. Kiedy przyłożymy się i starannie przejdziemy przez kolejne etapy, a nie tylko ten zabieg właściwy, poczujemy różnicę. Bardzo miło jest też, uwierzcie mi - wykorzystać do pomocy koleżankę, mamę czy ciocię. Wtedy mamy taki full service. I jednak całe odczucie tego procesu jest o wiele bardziej przyjemne, niż gdy wykonujemy go samodzielnie. U mnie niestety nie ma tak dobrze. Zawsze to ja jestem ta malująca, układająca włosy, nakładająca maseczki e.c.t. Taka biedna jestem, że nikt nie chce mi zrobić dobrze:). Może jak Ksawery będzie nieco większy. Bo teraz to mogę się nim posłużyć do pobalsamowania pleców. Ale zawsze to już jakiś postęp. Czesać się mu nie dam, bo ostatnio nie mogłam włosów rozplątać.

Przejdę do sedna, bo jakoś tak popłynęłam i odbiegłam od tematu. Serum BingoSpa Artline stosuję głównie na noc. Czasem na szybkiego pociapałam trochę na skórze, wklepałam i potem nałożyłam krem. I było w porządku. Dla lepszej skuteczności kosmetyku tak jak pisałam wyżej, trzeba poświęcić nieco czasu. A więc peeling enzymatyczny czarnym mydłem przed serumowaniem. Tak, tak no przecież że po demakijażu, ale to chyba oczywiste, prawda? Potem tonizacja, serum i masaż. Następnie albo maska lub też odżywczy krem. W zależności od nastroju i potrzeb skóry. 

Serum żelowe głęboko nawilżające sprawdziło się na moje skórze. Długo walczę ze skutkami spustoszenia skóry po zimie. Suche skórki, łuszczenie. Same kremy przeważnie dawały mi tylko efekt krótkotrwały. Za to już kompleksowa pielęgnacja spisuje się na medal. A więc serum nawilża, czyli spełnia swoje zadanie. To nawilżenie jest długofalowe i mam wrażenie, że dociera głębiej. I taka ciekawostka. Kosmetyk lubię, ale nie uważam żeby był jakiś nadzwyczajny. Miałam wiele nawilżaczy, które były równie skuteczne. Któregoś dnia nałożyłam koleżance serum przed zrobieniem makijażu. Pomyślałam, że co mi szkodzi taki lekki zamiennik bazy. Koleżanka była zachwycona i pytała co to jest. Nie dość, że makijaż bardzo dobrze się trzymał, to w przypadku jest mało problematycznej cery od razu poczuła lekkość, ukojenie. Jak to nazwać. Po prostu to miłe uczucie miękkiej i nawilżonej skóry. Więc myślę, że serum Artline nie ma konkretnie przypiętej łatki co do wieku, czy też rodzaju skóry. Bo nawilżenia potrzebuje każda, nawet tłusta czy naczyniowa. Żelowa forma sprawia, że serum nie zapycha.


Serum ARTLINE w zależności od używającego sprawdza się dobrze lub też bardzo dobrze. Lubię sprawdzać kosmetyki na rodzinie i znajomych. Często sami pytają, czy mam coś nowego. Czasem czuję się jak kosmetyczne guru, bo słuchają mnie z namaszczeniem:). Zresztą miło jest, gdy mogę dopasować komuś odpowiedni kosmetyk i wiem, że potem sięgnie po kolejne opakowanie. Taka możliwość pomacania i użycia kosmetyku działa bowiem lepiej niż reklama.



19.04.2017

Bell Hypoallergenic , Hypolalergiczna mascara do rzęs w kolorze brązowym


Witajcie

Uwodzić spojrzeniem z Bell Hypoallergenic



Są kosmetyki bez których mogę się obyć. Jednakże pewna grupa jest dla mnie wręcz niezbędna. Dobrze, wiem. Mogę bez nich żyć. Ale lepiej się czuję, gdy ich używam. Do takich moich niezbędników makijażowych należy właśnie tusz do rzęs. 



Opis kosmetyku

Wielofunkcyjny tusz do rzęs jednocześnie wydłuża i pogrubia, maksymalnie podkreślając siłę spojrzenia. Nowoczesna szczoteczka idealnie rozczesuje i podkręca delikatne włoski rzęs. Nie skleja rzęs, nie rozmazuje się i nie kruszy. 


A więc.. Opakowanie jak sami widzicie jest eleganckie i gustowne. W czarnym kartoniku umieszczono smukłą, nieco taliowaną mascarę. Taki oryginalny kształt nie tylko prezentuje się ciekawie, ale spełnia jeszcze inne zadanie. Forma sprawia, że tusz jest wyjątkowo poręczny. Dobrze się nim operuje.


Na początku byłam trochę zawiedziona. Otóż mój tusz jest brązowy. Raczej ciemno brązowy. Przyzwyczajona do czerni jakoś niechętnie podeszłam do tego wariantu kolorystycznego. Ale po kilku aplikacjach odcień przestał mi przeszkadzać.


Konsystencja mascary jest idealna. Za pierwszym, może drugim razem kosmetyk był jeszcze jakby za mokry. Gdy już dostał nieco powietrza, doszedł do tej właściwej konsystencji. Czasem nadmiar produktu nabiera się na czubek szczoteczki. Wystarczy to zebrać i można przystąpić do malowania. Mascara idealnie rozdziela rzęsy, jest aksamitna i nie robi grudek. Wysycha dość szybko. Określiłabym ją raczej jako kosmetyk o działaniu wydłużającym. Efekt większego pogrubienia da się także uzyskać. Potrzeba tylko nałożyć 2- 3 warstwy więcej. 

Tusz nie obsypuje się i nie kruszy. Utrwala rzęsy, ale nie czyni ich bardzo sztywnymi. Nie rozmazuje się samoistnie. Przy deszczu czy wilgoci po czasie może jednak delikatnie spływać. Cóż, w końcu nie jest to kosmetyk wodoodporny.


Na fajny efekt wizualny mascary Bell Hypoallergenic składa się zarówno dobra konsystencja jak i klasyczna, niezbyt wielka szczoteczka. Rozprowadza ona równomiernie kosmetyk na rzęsach i dociera do każdego miejsca bez mazania skóry wokół.


Na górnym zdjęciu rzęsy malowane na szybko. Nie ma tzw pajączków, chociaż wiem - nie zrobiłam tego perfekcyjnie:).


Tu już z kolei na aplikację tuszu poświeciłam chwilę i zdecydowanie nie był to czas stracony. 


Cena 17 zł myślę, że jest przystępna. Chciałoby się rzec: Tak wiele, za tak niewiele. Wytarty slogan, ale idealnie tu pasuje. Dobry tusz, który nie podrażnia oczu i ładnie rozdziela rzęsy. Zdecydowanie je wydłuża i przy włożeniu minimalnego nakładu czasu także je nieco pogrubi. Zapewnia efekt naturalnych rzęs i nienagannego makijażu. Jeśli macie chrapkę na ten tusz, to część serii Hypoallergenic znajdziecie w drogeriach Hebe i Rossmann, a także w sklepie firmowym Bell.


Sięgacie po inne mascary do rzęs niż ta w kolorze czarnym? Mi ten ciemny brąz teraz bardzo pasuje, chociaż początki były trudne:).