24.03.2017

Bell Hypoallergenic Long Lasting Enamel / Nowe odcienie lakierów do paznokci / Nudziaki

Kolory 21,25, 22,24,23



Witajcie

Bell Hypoallergenic Long Lasting Enamel  
Trwały lakier do paznokci przepuszczający powietrze




Dziś przybliżę Wam pokrótce nową odsłonę lakierów Bell Hypoallergenic Long Lasting Enamel , a właściwie pięć wspaniałych kolorów, które powstały we współpracy marki z Marceliną Zawadzką.Również pomadki , które Wam wcześniej pokazywałam także pochodzą z nowej, wiosennej kolekcji. Takie cudowności dostaniecie w drogeriach Hebe, niektórych Rossmanach oraz w bellsklep.com.pl.
 


  
Opis kosmetyku

Nasycony i trwały kolor. Nowoczesna formuła przepuszczająca powietrze pozwala na odpowiednie dotlenienie płytki paznokcia poprzez swobodną wymianę cząsteczek tlenu pod powłoką lakieru. Dzięki zastosowaniu wysokiej jakości polimerów produkt jest bardziej odporny na ścieranie, odpryski i kruszenie. Precyzyjne nałożenie, bez pozostawiania smug jest możliwe dzięki pędzelkowi dopasowującemu się do każdego rodzaju paznokcia.
 
Kolor 22, 25

Lakiery umieszczone zostały w eleganckich, kwadratowych buteleczkach. Oszczędność w zdobieniach wcale nie ujmuje im uroku. Mają tyle ile powinny, bo widać doskonale zapowiedź przygody z pięknymi kolorami. 

Pędzelki nie są zbyt długie,ale dość szerokie i dobrze się nimi pracuje. Konsystencja mimo różnic w kolorach wydaje się być bardzo zbliżona. Nie ma dużego rozdźwięku w walorach lakierów nawet jeśli chodzi o ciemne kolory. Właściwie na upartego można by pokusić się w każdym przypadku o jedną warstwę. I jest w porządku. Jednak idealnie jest przy dwóch. Nawet nie ma  w zwyczaju nakładać jednej warstwy emalii na paznokcie, bo wtedy się niestety jakoś u mnie krócej trzyma.


Lakiery dobrze schną. A przy nakładaniu drugiej warstwy lakier nie ciągnie się po poprzedniej. Powiedziałabym, że używanie ich to sama przyjemność! Co kilka dni inny kolor i mam pazurki prawie jak z salonu. Zapuszczam,więc nie długo będzie co pokazać:). 

Lakiery nie blakną i nie tracą na intensywności. Trwałość jest dobra, nawet kilku dniowa. Niestety przez to,że nie umiem zmywać naczyń w rękawiczkach (a powinnam bo jestem uczuleniowcem), sama skracam żywotność lakierów na pazurkach. 

Patrząc na zdjęcia przypomniało mi się, że ładnie ujednolicają i wyrównują płytkę paznokcia. Mam dość sporo bruzd na paznokciach. Taki ich urok. Mama i cioteczki również takie pazurki czarownicy mają. Mogłabym je nieco wyszlifować, polerować itd. Ale pozbycie się wierzchniej warstwy osłabiło by płytkę. Więc zostawiam pazurki jakie są i zawsze szukam dobrego lakieru. Bell Hypoallergenic nie dość, że dobrze prezentują się na paznokciach to jeszcze nie wyrządzają im krzywdy. Mogę zmieniać kolory do woli,a paznokcie nie łamią się czy kruszą.


A teraz czas na mały pokaz. Musicie się dziś zadowolić trzema nudziakami. Winna czerwień oraz czekoladka pojawi się w osobnym poście. Cóż, wszystkie kocham. Bo kolory jak najbardziej na czasie! U góry i poniżej kilka zdjęć odcienia nr 25.




 Delikatny i elegancki odcień nr 21.




A tu nieco ciemniejszy, ale równie piękny odcień 22.





Czasem sięgałam po lakiery Bell, ale nie zawsze spisywały się tak jak tego oczekiwałam. W przypadku Bell Hypoallergenic Long lasting Enamel każdy kolor zasługuje na pochwałę. Nie ma takiego psikusa,że jeden kryje a inny smuży. Zachowują się podobnie i na prawie identycznym poziomie. Więc nie zależnie od tego, na który kolor macie ochotę - nie zawiedziecie się ! 
 


22.03.2017

Wiosnenna historia / Kremowe pomadki Bell Velvet Story



Witajcie

Kolejne nowości od Bell




Wiosna rozpoczęła się u mnie kolorowo i radośnie. Tym razem gamą pełną kolorów od Bell - Velvet Story, pomadek dostępnych w sieciach sklepów Biedronka. Cena mała i moglibyśmy spodziewać się bubli. Tu jednak miło się zaskoczyłam. Dysponujemy sześcioma odcieniami, w których znajdziemy piękną czerwień, dwa modne odcienie nude, coś dla wielbicielek różu oraz intensywną, winną czerwień.



Opis serii Velvet Story

Kolekcja pomadek o aksamitnie kremowej konsystencji, w stylowych, intensywnych kolorach. W serii Velvet Story znajdziesz eleganckie odcienie nude, wyraziste odcienie różu i czerwieni oraz odważny kolor czerwonego wina. Dzięki zawartości emolientów, pomadka nawilża, wygładza usta i nadaje im elastyczności. Dodatek specjalnego polimeru przedłuża trwałość pomadki i sprawia, że nie wypływa ona poza kontur ust.
 


Pomadki mają klasyczne opakowania, którego kolor odpowiada zawartości. Po wykręceniu widzimy ładne kolory i czujemy... Tak pachną one delikatnie,acz bardzo ładnie. Konsystencja jest aksamitna, kremowa . Dzięki takiej formie łatwo równomiernie nałożyć pomadkę na usta.


Kolory kolejno od lewej to 4 ,6,5, 1 ,3,2  


Pomadki mają dobrą pigmentację. Nie trzeba się mazać w nieskończoność,aby uzyskać odpowiedni efekt. Nie wysuszają ust, nie podkreślają sucharków na ustach. Dają ładne wykończenie, nie do końca matowe. Raczej bardziej naturalne kremowo- matowe.


Jeśli chodzi o ta winną czerwień lepiej nakładać ją pędzelkiem. Zaczynając od narysowania konturu ust, a kończąc wypełnieniem środka. U mnie widać na zdjęciach , że kontur jest nieco koślawy. Rysowany pomadką. Nie to, że nie mam pędzli. Dziwnym trafem zawsze komuś coś potrzebne. Jak nie mają pod ręką pędzla, to "pożyczają" któryś z moich do makijażu i on się potem już do niczego nie nadaje.

Trwałość jest dobra, jednak nie idealna. Cóż, za te raptem 9 złotych otrzymujemy i tak świetny wynik. Kilka godzin w ładnych usteczkach to dobry wynik. Po jedzonku czy kawusi konieczne są rzecz jasna poprawki. Część kosmetyku się nam po prostu zje razem z posiłkiem.


Kolory kolejno numerami od 1- 6


Róże to stanowczo nie moje odcienie. Chociaż na oba kolory znalazłam amatorki, w tym mamę moje koleżanki. Wybrała tę bardziej wpadającą w fuksję (ostatnia na zdjęciach) i jej pasuje idealnie. Zdecydowanie w tej gamie kolorystycznej urzekły mnie dwa kolory nude, zwłaszcza ten ciemniejszy. Winna czerwień zostaje ze mną do jakiś sesji, bo mnie bardzo intryguje. A czerwień- cóż, klasyka zawsze musi w kosmetyczce być!






Za przysłowiowych kilka groszy możecie odmienić swój look z nowymi pomadkami Bell Velvet Story. Światło było różne podczas robienia zdjęć, więc wyglądam jak wyglądam. Za to możecie być pewni,że wszystko jest naturalne i bez poprawek:).



20.03.2017

GlySkinCare , Szampon i odżywka z olejem makadamia i keratyną


Witajcie

Coś dla włosomaniaczek




Dawno nie było nic o kosmetykach do włosów,ale postaram się to nadrobić. Zaczynam już dziś o dwóch produktach marki GlySkinCare , czyli duecie z olejem makadamia i keratyną . Szampon i odżywka to nie całość dostępnej linii. Możecie również zaopatrzyć się w maskę. 




Sympatyczny duet w ciekawej wizualnie grafice całkiem dobrze spisuje się razem. Często ma problem, że jak mi szampon z danej serii pasuje, to muszę sięgnąć po inna maskę czy odżywkę lub na odwrót. Używanie tylko tej samej linii jednocześnie sprawiało,że moje włosy były obciążone lub na odwrót nie wystarczająco dopieszczone. Tu akurat bez obaw można używać razem i odżywki i myjadła. 


Jak już jesteśmy w temacie opakowań, to oba kosmetyki znajdują się w identycznych , ciemno brązowych buteleczkach z plastiku. Zielone nalepki informują z jakim kosmetykiem mamy do czynienia. Trochę złota plus rysunek orzeszków makadamia idealnie tworzą spójną kompozycję. Jeśli chodzi o zamknięcie, to buteleczki zostały wyposażone w przyciski typu Press. No i... O ile w przypadku szamponu, to bez problemu wydobędziemy go ze środka. Jest żelowy, średnio gęsty. Zaś kremowa odżywka, zwłaszcza już przy połowie zawartości nastraja nieco problemu. Muszę potrząsnąć, a potem ścisnąć mocniej butelkę. Ale pomimo to nie jest to czynność, która wymaga do pomocy siłacza.



Szampon jak już wspominałam jest żelowy. Niezbyt gęsty, przezroczysty. Nie trzeba go wiele na jedno użycie, gdyż bardzo dobrze się pieni. Ma bardzo przyjemny zapach. Odżywka już jest o wiele bardziej treściwa i posiada biały kolor. Zapach już niestety jest mniej wyrazisty od poprzednika, a szkoda.


Szampon nie plącze kosmyków, dobrze domywa wszelkie zanieczyszczenia,ale nie powoduje sztywności włosów. Nie obciąża pasm oraz nie podrażnia skalpu. Skład nie jest całkowicie naturalny. SLSy odpowiedzialne za dobre właściwości myjące równoważą się ze składnikami pielęgnacyjnymi. Dlatego po umyciu włosy nie wołają o pomoc.


Odżywka otula pasma włosów, przywiera do nich. Sprawia, że włosy lepiej się rozczesują, są bardziej miękkie i nawilżone. Nie wydłuża czasu schnięcia włosów. Nie obciąża włosów i nie powoduje klapnięcia u nasady. Odpowiednia do częstego stosowania. Oczywiście razem z czymś zabezpieczającym końce oraz na zmianę z intensywniej działającą maską.


Wydajność obu kosmetyków oceniam na dobrą, z przewagą dla szamponu którego mam jeszcze dosyć sporo. Ale wiadomo, odżywki nakładam zawsze nieco więcej i dłużej pozostawiam ją na włosach. Zaś dla zdrowia kłaczków i skóry głowy, staram się nie przedawkować myjadeł.


Skład szamponu

Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Cocamide DEA, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Glycerin, Panthenol, Sodium Chloride, Hydrolyzed Keratin, Polyquaternium-7, Polyquaternium-10, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Wheat Gluten, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Disodium EDTA, Citric Acid, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool.


Skład odżywki 

Aqua, Cetyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Panthenol, Glycerin, Dimethicone, Stearalkonium Chloride, PEG-20 Stearate, Imidazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Hydrolyzed Keratin, Tocopheryl Acetate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Disodium EDTA, Citric Acid, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Wheat Gluten, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool. 


Oprócz mojej wersji kosmetyków , Diagnosis posiada w swej ofercie produkty do włosów GlySkinCare z olejem arganowym oraz olejem kokosowym, kolagenem i keratyną. Ale przy okazji taka nowinka, używam również od nich suplementy diety. A jakie, to już dowiecie się niebawem.



18.03.2017

Bell Hypoallergenic , Pudrowe pomadki w kredce


Witajcie

Bell Hypoallergenic - urzekające pomadki



Dziś coś dla wielbicielek matu na ustach ,ale w delikatnym wydaniu odpowiednim dla posiadaczek cery alergicznej, skłonnej do podrażnień. Seria Hypoallergenic firmy Bell wyszła na przeciw potrzebom dużej części pań, które nie sięgały po kosmetyki kolorowe z obawy o nasilenie objawów chorobowych, bądź też zostały skutecznie odstraszone ceną kosmetyków hypoalergicznych. Jak widać na przykładzie Bell można i wręcz trzeba tworzyć wysokiej jakości produkty, na które może pozwolić sobie każda z nas! Poza tym pewnie zauważyliście, że firma się rozwija i zaskakuje co rusz nowościami w segmencie zarówno Bell klasycznego jak i serii Hypoallergenic. 



No to teraz o samych pudrowych pomadkach HYPOAllergenic . Od razu zauważamy ładny, gustowny kartonik utrzymamy w jasnej tonacji z akcentami różu. Wyraźnie zaznaczone jest to, iż mamy do czynienia z kosmetykami hypoalergicznymi. Logo Bell  zajmuje miejsce u góry kartonika. Pomadkę można zakwalifikować zarówno jako taką w sztyfcie, jak i tak zwanej kredce. Zdejmując nakładkę, kawałek pomadki jest nieco wysunięty. Gdy kosmetyk się zużywa i potrzebujemy więcej, przekręcamy i gotowe.



Taka forma opakowania jest ciekawa, ale przede wszystkim praktyczna. Zwłaszcza dla osób mających problemy w obsłudze szminek, a nie lubiących się za bardzo z konturówką. Forma niezbyt grubego sztyftu ułatwia równomierną aplikację


Sześć pięknych kolorów Powder Lipstik zadowoli nawet te wybredniejsze wielbicielki koloru na ustach. Odcienie zaczynają się na skromnym nudziaku, rozwijają poprzez czerwienie a kończą na lekko czekoladowej śliwce.


Uwielbiam te pomadki za ich matowy wygląd bez tego paskudnego efektu spierzchniętych, ściągniętych ust, jakby coś na nich przyschnęło. Tutaj w żadnym wypadku nie ma tego uczucia. Komfort począwszy od aksamitnej, dobrze kryjącej konsystencji . Wszystkie odcienie ładnie kryją, dając pudrowo - kremowe wykończenie. Nie trzeba wielkiej filozofii, żeby dobrze rozprowadzić kolor na ustach. Do tego atutem jest lekki,ale jednak wyczuwalny zapach. 


Co do kolorów, myślałam na początku że przepadnę zakochując się bez pamięci w odcieniu nr 1. Jest to bardzo naturalny kolor typu nude. Dobrze wygląda w każdym makijażu. Lekkim i dziewczęcym,ale także będzie pasował do mocnego smokey eyes . 

Dwójka w zależności od światła i typu urody nieco zmienia swe oblicze,ale zawsze wpada lekko w róż. Nadal pozostaje w gamie delikatnych, dziennych kolorów. W pełnym słońcu wypada jaśniej, zaś w naturalnym jednak stonowanych świetle, przypomina nieco nostalgiczną, starą różę w stylu romantycznym.


Kolor 3 oraz 4 to intensywne, piękne czerwienie. Nasycone i głębokie barwy będą pasowały idealnie na wieczorne wyjścia. Skłaniam się bardziej ku klasycznemu, pierwszemu odcieniowi. Jednak i nr 4 będący niewątpliwie bardzo eleganckim odcieniem zdobył moje serce.


Ostatnie kolory to stonowany róż oraz moim zdaniem śliwka. Odcień o numerze 6 to mój faworyt zaraz po jedynce. Mimo iż czuję się bardzo dobrze w jasnych kolorach, to jednak te połączenie brązu z fioletem zawładnęło ostatnimi czasu moim makijażem. Kolor zdaje się być wprost stworzony dla mnie. Abyście mogli się dokładniej przyjrzeć, wrzuciłam na koniec jeszcze dwa zdjęcia w innym świetle.

pomadka w kredce bell

pomadka w kredce bell

pomadki matowe bell

Pomadki pudrowe Bell HYPOAllergenic nie dość ,że nie wysuszają ust to posiadają nawet delikatne właściwości nawilżające. Co sprawia, że oprócz walorów kolorystycznych spełniają po części funkcje pielęgnacyjne. A ja przy chorobie mam tendencję do pierzchnięcia ust i suchych skórek. Szminki Powder Lipstick nie uwydatniają sucharków,ale subtelnie je tuszują. 

Jeśli chodzi o trwałość pomadki zasługują na 5 .  Pomadki w ciągu dnia tracą z czasem na intensywności,ale jednak cały czas na ustach pozostają. Jeśli chodzi o jedzenie i picie, to część zostaje skonsumowana. Widzę, to przykładowo na filiżance -delikatny odcisk szminki. Nie sprawia to jednak, że pomadka znika z ust. Kolor nadal na nich pozostaje. 


pomadki matowe bell


Piękne kolory , właściwości pielęgnacyjne i trwałość to główne zalety Pomadek Pudrowych Bell HY[POAllergenic. Oczywiście wszystko to okraszone niską ceną, bo około 17 zł. Jeśli marzy Wam się odmiana na wiosnę, to warto sięgnąć po kosmetyki z linii HYPOAllergenic od Bell.