23.05.2017

Hypoallergiczny puder utrwalający makijaż Fixing mat loose powder , Bell Hypoallergenic


Witajcie

Co zrobić, aby podkład nie spływał ?


Będąc jeszcze nastolatką używałam przeważnie samego fluidu, podkładu tudzież zwanego pudrem w kremie. Jeśli sięgałam po puder to od wielkiego dzwona i był to raczej ten z gamy brązujących. Trzeba było trochę czasu, praktyki, żebym przetrawiała i wzięła do serca fakt, że aby "tapeta" ładnie trzymała się skóry potrzeba czegoś więcej. Z pudrami miałam różnie. Przeważnie miałam problem z trafieniem w odpowiedni odcień, albo tez rodzaj wykończenia mi nie odpowiadał. Potem dotarła ta olśniewająca myśl, że mogę przecież sięgnąć po tak zwane pudry transparentne. W sumie to wcześniej jakoś było o nich cicho, no i z dostępnością był problem. Teraz każda drogeria oferuje takie kosmetyki wielu marek.


Opis kosmetyku

Puder utrwalający, idealny dla każdego rodzaju i koloru skóry. Przedłuża trwałość makijażu oraz pozostawia matowy efekt wygładzenia. Tworzy lekką, niewidoczną powłokę, która nie zmienia kolorystyki innych nałożonych produktów, dlatego doskonale sprawdzi się przy każdym makijażu.

 

Puder marki Bell Hypoallergenic to takie małe sprytne cudo! Po wyjęciu z kartonika dostajemy się do zgrabnego, niewielkiego okrągłego pojemniczka. Patent naprawdę fajny, zwłaszcza gdy muszę spakować więcej kosmetyków do torebki. Poza niewielkimi gabarytami pudru, co jest oczywiście bardzo praktyczne, nie da się przeoczyć aspektów wizualnych. Szata graficzna jest nowoczesna i elegancka. Nie może być inaczej przy połączeniu czystej bieli z czarnymi akcentami.


Opakowanie pudru utrwalającego Fixing mat loose powder można otworzyć na dwa sposoby. Po uniesieniu pierwszej części ukazuje się nam czarna, tajemnicza gąbeczka. Kontrastuje ona świetnie z bielą pudełka. Pod gąbką znajdują się dziureczki przez które wydobywa się kosmetyk małymi porcjami. Jeśli zaś przyjdzie nam na myśl inna metoda aplikacji możemy zdjąć całe górne wieczko. Raz czy dwa skorzystałam z tej opcji. Przesypałam nieco pudru do wieczka po innym kosmetyku i puchatym pędzlem nabierałam kosmetyk, a potem omiatałam delikatnie twarz.


Puder jest pozbawiony zapachu. Co jest sprawą dość oczywistą w kosmetykach hypoallergicznych. Dla osób wrażliwych zapach może być jednym z czynników drażniących. Jest idealnie zmielony, aksamitny i nie posiada grudek. Początkowo biały, nałożony na twarz robi się przezroczysty. Więc nadaje się do każdego rodzaju karnacji.


Fixing mat loose powder nie zapycha skóry, tworzy na niej aksamitną, matową powłoczkę. Dobrze współgra z kosmetykami różnych marek. W strefach bardziej problemowych i podatnych na świecenie aplikuję nieco więcej pudru, co nie wpływa ujemnie na wygląd makijażu. Nic nie odpada, czy nieefektownie się osypuje. Puder Bell trzyma mój makijaż w ryzach przez około pięć godzin (w najbardziej niekorzystnych warunkach), a potem konieczna jest konieczne dołożenie nieco kosmetyku na twarz.




Skład

Talc, Aluminium Starch Octenylsuccinate, Nylon-12, Sodium Potassium Aluminium Silicate, Silica, Caprylyl Glycol, Hexylene Glycol, Phenoxyethanol, Titanium Dioxide


Puder utrwalający Bell Hypoallergenic działa, ale co jest niewątpliwym atutem nie czuć go na twarzy. Jest delikatny, jak satynowa mgiełka otula skórę. Cena pudru to około 17 zł, więc duża kwota to nie jest. Na plus przemawia również wydajność kosmetyku.
 


21.05.2017

KATIVA Zestaw do keratynowego prostowania włosów w domu


Witajcie

Po co iść do fryzjera, kiedy można zrobić to w domu
Proste? Włosy i nie tylko!




Miałam nie raz dziwne i nie najszczęśliwsze przejścia z fryzjerami. Więc jakoś mnie nie ciągnie do salonów. Oglądam sobie jedynie filmiki jak to zazwyczaj panowie o ciemnej karnacji wyczyniają przeróżne cuda na damskich głowach. I tak żyję tym marzeniem, że i u nas będą w końcu tacy fachowcy. Póki co radzę sobie sama, albo z małą pomocą. Farbuję włosy sama, końce podcina mi moja brzydsza połówka. 

Moje włosy w swoim ponad trzydziestoletnim żywocie przeszły wiele. Kolorów co nie miara, w tym rozjaśnianie. Na moje falowane i nawet w pewnym okresie układające się w loki włosy, skusiłam się na trwałą. Człowiek młody, głupi. A potem siano na głowie. Już jakiś czas nosiłam się z zamiarem wyprostowania włosów zabiegiem keratynowym. Wszyscy rzucili się na Alfaparf, a ja znalazłam tani zestaw do keratynowego prostowania za nie całe 43 zł marki KATIVA.



Co mnie skłoniło do wykonania zabiegu? Powiecie, że moje klaczki nie wyglądają źle. Na zdjęciach "przed" włosy są wysuszone i wyciągnięte na szczotce. Tylko, że taki ładny efekt utrzymuje się u mnie niestety bardzo krótko. Już po nocy włosy są poodgniatane. A jak już jest trochę wilgotno to robią co chcą. Taki push-up nie kontrolowany. Irytujące krótsze włoski jeżą się i wystają poza ogólny zarys fryzury.



Kativa zestaw do prostowania włosów - opis

Profesjonalne, trwałe prostowanie włosów dzięki zestawowi Kativa Brazilian Straightening staje się proste i bezpieczne. Zestaw do keratynowe prostowanie włosów nie zawiera szkodliwego formaldehydu, w szamponie, masce i odżywce nie znajdziesz też soli ani siarczanów, które mogą wysuszać delikatne włosy. Kuracja prostująca wygładza i odżywia włosy dzięki zawartości drogocennego oleju arganowego.

Efekt keratynowego prostowania utrzymuje się przez około 60 dni. 


Zestaw do keratynowe prostowania włosów można z powodzeniem stosować w domu.



Sposób użycia:

1) Oczyść włosy za pomocą szamponu Pre-Treatment. Odsącz nadmiar wody ręcznikiem i wysusz pasma z użyciem suszarki.
2) Podziel włosy na sekcje i używając pędzelka nanieś kurację Brazilian Straightening keratynowe prostowanie. Dla dokładnego, równomiernego rozłożenia produktu na całej długości włosów, rozprowadź go palcami.
3) Odczekaj 15 minut, następnie wyczesz nadmiar kosmetyku z pomocą grzebienia. Nie spłukuj.
4) Wysusz włosy suszarką, prostując je na szczotce.
5) Teraz użyj prostownicy. Ustaw temperaturę na 200-220 stopni i po każdym paśmie przeciągnij po 5-10 razy, aż na włosach nie będzie widocznych śladów produktu.
6) Odczekaj 5 minut i dokładnie umyj włosy szamponem Post-Shampoo. W razie potrzeby powtórz tę czynność.
7) Na odsączone ręcznikiem włosy nałóż odżywkę, pozostaw ją na 5 minut i dokładnie spłucz. Wysusz i wymodeluj włosy.  


Czyli teraz przystępujemy do dzieła! Potrzebny nam jeden zestaw Kativa keratynowe prostowanie włosów, czupryna do prostowania, osoba do pomocy i czas! 

W opakowaniu znajdują się kosmetyki do przeprowadzenia kompleksowego zabiegu prostowania włosów. Jest mała saszetka z porządnie oczyszczającym szamponem, duży słój maski keratynowej przeznaczonej do tego właściwego zabiegu prostowania, dwie małe buteleczki to delikatny szampon po zabiegu oraz odżywka. Proporcje bardzo dobre, na moje włosy nawet było za dużo i przy okazji zafundowałam prostowanie koleżance, ale o tym później. Tylna strona opakowania zawiera obrazkową instrukcję użycia. Jeśli wolicie wersję czytaną, zapraszam na stronę www.gobli.pl .

Szampon z saszetki pieni się wspaniale i pozostawia wręcz skrzypiące kosmyki. Tę masę piany trzeba chwilę spłukiwać. Potem szybkie suszenie, czym zajęłam się osobiście. Trochę z przyzwyczajenia wyciągnęłam włosy na szczotkę. Do nakładania maski keratynowej konieczna jest już druga osoba, tak samo jak przy suszeniu produkty na włosach, czy wprostowywaniu go w pasma. Samemu trzeba by się nieźle nagimnastykować, zwłaszcza w partiach z tyłu głowy. Maska ma ładny zapach. Jest dość rzadka i lepiej ją nakładać z miseczki niż z pudełka. Pędzelek mi się przydał, bo posiałam swój. Nakładanie przebiegło sprawnie. Podzielone na pasma włosy smaruje się normalnie jak farbą. Potem dla lepszego efektu należy produkt wmasować we włosy. U góry macie rozpiskę, co należy kolejno robić więc chyba nie będę się już powtarzała.



Włosy po nałożeniu maski stały się sztywne i ciężko je rozczesać. Po odczekaniu tych 15 minut czas na wyczesanie resztek kosmetyku,a  potem suszenie. Co akurat było nieco czasochłonne. To tak jakbyście nałożyli za dużo odżywki, a włosy były takie ni to tłuste czy oblepione. Ale w końcu się udało i doprowadziliśmy ten etap do końca. Prostowanie potrwało, tak... Jakiś czas potrwało, bo trzeba to przeprowadzić dokładnie. Koleżanka wyrwała mi przy okazji kilka włosów, ale przetrwałam to dzielnie. Potem chwila odpoczynku i czas na mycie oraz odżywianie kosmetyków, oczywiście przy pomocy kosmetyków z pudełka Kativa.

Już podczas spłukiwania szamponu czułam, że włosy są przyjemnie gładkie i miękkie. Odżywka spotęgowała ten stan. Teraz przyszedł czas na ocenę sytuacji i sprawdzenie, czy opłacało się zastosować zabieg keratynowego prostowania włosów Kativa. Czyli suszenie i układanie. U mnie wystarczył szybki romans z suszarką. Włosy stały się zdecydowanie gładsze, miłe w dotyku. Ale nie oznacza to, że są przyklapnięte już u nasady. Efekt jest naturalny! Zdjęcia robiłam w domu, więc może nie są idealne. Nie oddają właściwego koloru włosów, który zrobił się nieco jaśniejszy. Próbowałam zrobić dla Was fotki na dworze, ale wiaterek psuł mi szyki.



Kativa keratynowe prostowanie włosów w domu

* przystępna cena
* wielkie opakowanie ( u mnie wystarczyło na dwie czupryny, więc spokojnie też wystarczy dla osoby o bardzo długich i gęstych włosach)
* łatwe wykonanie , poradzi sobie z tym nawet laik
* wymaga pomocy przy przeprowadzeniu zabiegu
* dość czasochłonny - około 2 godzin
* dziwny zapach podczas kontaktu z ciepłym powietrzem suszarki/ prostownicą
* nadaje się także do włosów zniszczonych
* poprawia wizualnie wygląda włosów
* wygładza pasma
* tańsza alternatywa niż wizyta u fryzjera
* zabieg ma charakter półtrwały, utrzymuje się około 2 miesięcy
* po zabiegu włosy nieznacznie ulegają rozjaśnieniu
* jeśli macie ochotę możecie śmiało zafarbować włosy 



Kativa keratynowe prostowanie włosów kupicie tu 
Na hasło nieidealna5 otrzymacie 5 % zniżki na swoje zakupy :)

Dodam, że jest to nowe opakowanie w większymi kosmetykami. Zarówno maska keratynowa do zabiegu jak i szampon i odżywka po uległy zwiększeniu! Dzięki temu i koleżanka załapała się na prostowanko. Obeszłam się z nią nieco delikatniej. W sumie mam wprawę w czesaniu, modelowaniu itp, więc nie powyrywałam jej włosów:). U niej efekt jest chyba bardziej widoczny. Jej pasemkowate, nieco zniszczone włosy wyglądają lepiej i zdrowiej! I ku radości Martyny są też jaśniejsze.





Przygodę z KATIVA Brazilian Straightening uważam za udaną. Moje włosy wyglądają lepiej. Nie są przyklapnięte, ale naturalnie proste i podatne na wiatr. Potem wracają do porządku. Taki fajny efekt ma się utrzymać przez około dwa miesiące, a potem można bezpiecznie powtórzyć prostowanie. Mam nadzieję, że moje kłaczki jak najdłużej będą wyglądały tak jak teraz. Oszczędzi mi to czasu nad kombinacjami związanymi z układaniem fryzur. Włosy poddawane takim zabiegom powinny też być odpowiednio pielęgnowane. Więc i to należy mieć na uwadze, chcąc efekt prostych włosów zachować na dłużej.





18.05.2017

Letnie dni z NewChic

 

Witajcie

Letnie inspiracje z NewChic




Dziś zapraszam na nieco letnich, trochę innych inspiracji ze sklepu NewChic . Kapelusze oczywiście na sezon przydadzą się jak najbardziej. Hmm, stroje czy też raczej bardzo ozdobna bielizna to propozycja dla bardziej odważnych lub na sesje fotograficzne.







Ostatnio w ogóle ogarnęło mnie szaleństwo jakieś i przeglądam strony ze strojami kąpielowymi.  Chociaż mam kilka, to pojawiły się nowe fasony i printy i jakoś nie mogę się oprzeć.


17.05.2017

Blue jeans / Shein



Witajcie

 Tak jak lubię! Shein



Mały przerywnik między postami kosmetycznymi się przyda, więc dziś mam dla Was prostą stylizację. Jeansy chyba nigdy nie wyjdą z mody. Sprawdzają się w wielu zestawieniach. Tym razem postawiłam na niewymuszony luz. Spodnie w połączeniu z białym body i moje ulubione, najwygodniejsze buciki. Ostatnio musiałam oddać je do szewca, bo pozdzierałam obcasy i nawet zgubiłam jednego fleka. Okulary to u mnie konieczność, bo tak bym mrużyła oczyska. Torebkę już widzieliście. Mała, wygodna listonoszka do zapakowania najpotrzebniejszych drobiazgów.



Ostatnio zamawiałam przeważnie legginsy, bo jakoś w rozmiar spodni nie trafiałam tak jakbym chciała. Jeansy z Shein są idealne. I długość, rozmiar są takie jak powinny. Materiał nie jest sztywny, nawet lekko elastyczny. Ponadto szwy i wykończenia uszyte zostały ze starannością.
  

 



 



Jak widać pogoda już jakiś czas na całe szczęście jest już prawdziwie wiosenna. Nic tylko korzystać ze słońca! Mam nadzieję, że i u Was jest podobnie!



16.05.2017

Kawa na ławę - Caffeine Shampoo O'Right w akcji




Witajcie




Organics Beuty stworzyło naturalną markę O'Right. Dopóki nie dowiedziałam się od Michała, że organizuje testy szamponów, bliżej nie znałam tematu. Im bardziej czytam i zapoznaje się z marką i jej filozofią, jestem zadziwiona i wręcz zauroczona koncepcją i pomysłem.

Przychodzę do Was z nowością i dosłownie kawą w butelce- czystą kofeiną dla włosów. Kawę kocham w każdej postaci, więc jakże bym mogła oprzeć się temu kosmetykowi. Natura w środku, natura na zewnątrz. Tak, te urocze i ciekawe opakowanie jest jak najbardziej naturalne i w pełni biodegradowalne. Wewnątrz mojej buteleczki umieszczone jest nasionko. Więc jak je umieszczę w ziemi i podleję, wyrośnie z niego drzewo. Dlatego "Tree in the botle " nie jest tylko sloganem. Już nie mogę się doczekać, kiedy i z mojej butelki urośnie roślinka!



Caffeine Shampoo jest nowością z linii Recofee. Co to właściwie takiego ? Metoda na wykorzystanie i przetworzenie czegoś w sposób przydatny i pożyteczny. Zastanawialiście się kiedyś, co dzieje się z fusami z kawy? Zazwyczaj lądują w koszu. A można je wykorzystać na wiele sposobów. M.in pozyskać olejek Recofee. Jest to skomplikowany proces, ale dzięki niemu możemy cieszyć się jego dobroczynnym działaniem na włosy i skórę głowy. Istne szaleństwo. Mogę cieszyć się kofeinką na czuprynie przy filiżance kawy. A jednak NIEBO istnieje:).


Szampon kofeinowy O'Right przeznaczony jest do włosów normalnych. Ma działać zarówno na skalp jak i pasam włosów. Oprócz naturalnej kofeiny zwiera wyciąg z dymnicy lekarskiej, liści wierzby i wiązówki błotnej oraz imbiru.

Chyba tak jak od tych codziennych dwóch kubków kawy, jestem uzależniona od stosowania  Caffeine Shampoo:).



Jeśli kochacie tak jak ja aromat kawy, tu również doznacie małego szoku. Bo właśnie tego się spodziewałam, a mój nosek odkrył nową formę przyjemności. Szampon "Tree in the botle" wyróżnia się subtelnym, ni to kwiatowym ni cytrusowym aromatem. Jest ożywczy, relaksujący. Nie przytłacza. Trochę czuję się, jakby przenosił mnie do innego świata. W końcu skoro z butelki może wyrosnąć drzewo, to zapach może oczarować i zawładnąć zmysłami.


Caffeine Shampoo ma żelową, przyjemną konsystencję. Już w dłoni czuć moc nawilżenia. Kosmetyk nie jest galaretowaty, a raczej ślizga się lekko i daje uczucie podobne do gliceryny. Nie jednoznacznie, bo jednak nadal czuć tu przede wszystkim żelową formę. Chciałam Wam nadmienić, że właśnie żel żelowi nie równy. 

Szampon pieni się zadziwiająco dobrze. Nie trzeba ogromu wody lać na czuprynę. Zazwyczaj odrobina wystarcza, a moc piany pojawia się na włosach. Dobre właściwości pieniące i konsystencja sprawia, że kosmetyk jest bardzo wydajny. 
 


O'Right i chce się rzec w porządku! I to jak najlepszym:). Szampon kofeinowy myje delikatnie, ale skutecznie. Nie plącze kosmyków. Spokojnie da się rozczesać włosy nie wyrywając połowy, nawet bez używania odżywki. Zauważyłam, że włosy są świetnie uniesione u nasady. Odbijają jak młode roślinki po deszczu. Fryzura jest puszysta. Zdaje się że włosów jest więcej. Moje włosy z natury są niesforne, a teraz szaleją! Więc Caffeine Shampoo z pewnością sprawdzi się wyśmienicie u posiadaczek cienkich, przylizanych czuprynek, także tych które łatwo się przetłuszczają. Trzeba mu też przyznać, że posiada dobroczynne działanie na skalp. Nic mnie teraz nie swędzi, a już o łupieżu nie ma mowy. Skóra głowy jest przyjemnie ukojona.



Caffeine Shampoo sprawił, że mam chrapkę na więcej naturalnej kofeiny w kosmetykach. Właściwie z kofeinową odżywką odczułabym jeszcze większą moc Recofee działającego na moje włosy. Ale już teraz mogę powiedzieć, że to nie wymysł a panaceum na wiele skórno włosowych dolegliwości.




Teraz zrobię sobie jeszcze peeling z fusów kawy i nic mi do pełni szczęścia nie brakuje. Jeśli więc będziecie mieli możliwość sprawdzenia kosmetyków Recofee od O'right na swojej czuprynie, to polecam! 




13.05.2017

Kuracja rewitalizująca z witaminą A DermoFuture Precision , NOWOŚĆ !




Witajcie

Witamina A w płynie dla pięknej skóry



Kiedy już się tak zachwycałam kuracją z witaminą K na naczynka i myślałam, że to będzie moje ulubione serum marki DermoFuture Precision, przepadłam bez reszty oczarowana wersją z witaminą A. Właściwie cała trójka, czyli również kuracja z biotyną jest kosmetykiem wartym uwagi( o niej również przeczytacie za jakiś czas). Jednak są rzeczy, które się lubi, a inne wręcz uwielbia! 


To nie żadna tajemnica, bowiem od dawna wiadomo jakie pozytywne właściwości dla naszej skóry ma witamina A.  Począwszy od utrzymania właściwego poziomu nawilżenia, wygładzenia i zmiękczenia naskórka, poprzez poprawę kolorytu, osłabienie występowania przebarwień. Wpływa również korzystnie na funkcje obronne skóry oraz chroni przed promieniowaniem UV.




Opis kosmetyku

Witamina A (retinol) to witamina młodości. Jej stymulujące działanie zmniejsza proces starzenia się skóry. Pełni ona funkcję czynnika normalizującego, odpowiada za regulowanie wzrostu komórek skóry. Retinol po dłuższym oddziaływaniu na skórę przenika do głębszych warstw naskórka, dzięki czemu wpływa na produkcję kolagenu i elastyny, co daje to efekt ujędrnienia i zwiększenia elastyczności. 
 
Wraz z wiekiem spada ilość kwasu hialuronowego w skórze, który odpowiedzialny jest za prawidłowe nawodnienie skóry, witamina A stymuluje jego produkcję. 
Dzięki tym właściwościom po kilku miesiącach stosowania witaminy A skóra staje się jędrniejsza, bardziej elastyczna, drobne zmarszczki ulegają spłyceniu, unosi się kontur twarzy. Retinol jako również substancja rozjaśniająca przebarwienia, jest skutecznie walczy z przebarwieniami posłonecznymi, co można zaobserwować w miarę regularnego stosowania takiej kuracji. Można zauważyć efekty stopniowego zanikania przebarwień.


Serum rewitalizujące ma przede wszystkim sprawić, aby nasza skóra starzała się wolniej. Często przebarwienia, utrata nawilżenia są tylko konsekwencją tego procesu. Nie oznacza to jednak, że kosmetyk dedykowany jest wyłącznie dojrzałym paniom (panom, bo i oni w końcu także mogą i powinni dbać o siebie). Jest to raczej produkt zdecydowanie nie nacechowany pod względem wieku. Czyli nawet dziewczyna około dwudziestoletnia może odczuwać korzystne działanie kuracji rewitalizującej. Czy to jako element specjalnej sesji wspomagającej skórę, czy też jako stałą część pielęgnacji. 



"Złota" kuracja ukryta została w 20 ml buteleczce z ciemnego szkła. Oczywiście wyposażonej w pipetkę. Piszę tak ze względu na to, że nie raz już mogliście oglądać u mnie sera/kuracje DermoFuture Precision. Wykorzystano w nich ten sam patent na opakowanie. Zresztą nie umniejszając mu, bardzo praktyczny! 

Zapach, kolor oraz konsystencja połączone w sposób bezbłędny, odpowiadają mi niesamowicie. Serum nazwałam złotym, gdyż w rożnym świetle przybiera odcień od słomkowego po właśnie ten kolor szlachetnego kruszcu. Zapach jest słodkawy, subtelny. Najbardziej podoba mi się konsystencja. Jest to zdecydowanie kosmetyk oparty na olejkach. Czuć to od razu. Nie oznacza to jednak, że poczujemy się jak oblepione mazią. Jest to lekki olejek, powiedziałabym że wodnisty. Nie wiem jak to dokładnie ubrać w słowa. Zaraz po aplikacji czuć przyjemne nawilżenie skóry. Po około 5-10 minutach kuracja wchłania się i dociera wgłąb skóry. Nie daje absolutnego matu, ale też nie lepi się. Za to jest niezwykle miękka i gładka! 

Serum jest na tyle delikatne, że można je nakładać pod oczy. I tu sprawdza się wyśmienicie. Ogólnie mam problem z oczami oraz skórą wokół nich. Kuracja rewitalizująca z witaminą A zastępuje mi w tej kwestii krem na noc pod oczy. Kiedy po wchłonięciu serum, nakładam na twarz i szyję krem pielęgnacyjny, pod oczy aplikuję drugą porcję serum. Tu najbardziej widać efekt rozjaśnienia. No i nie budzę się już rano z takimi worami pod oczami. Chyba, że pół nocy nie prześpię. 




Kuracja rewitalizująca z witaminą A DermoFuture Precision to kosmetyk przyjazny skórze alergicznej i kapryśnej, tak jak moja. Stosowana regularnie daje optymalny wzrost nawilżenia, wygładzenie cery. Stopniowo zmniejsza też widoczność przebarwień. Zapobiega również powstawianiu nowym. Serum nie daje się szybko zużyć, bo niewielka ilość olejku wystarcza do jednorazowej aplikacji. Dlatego też cena do wydajności idealnie pasuje. U mnie drugi dzień już jest słonecznie. Czekałam na to z utęsknieniem. Mimo iż się nie opalam, to jednak przy takiej pogodzie aż szkoda siedzieć w domu. Kuracja rewitalizująca daje taki zastrzyk nawilżenia oraz zregeneruje skórę po dniu spędzonym na świeżym powietrzu. Czytałam, że serum DermoFuture sprawia, że pory ulegają zmniejszeniu podczas stosowania. Czekam na ten efekt, bo niewątpliwie tą przypadłość trudno zwalczyć. Ale może już przy kolejnej buteleczce pojawią się symptomy poprawy.