1.06.2020

Nawilżająca pianka do mycia twarzy NovaClear Hydro

Witajcie! Zrobiło się dziś pięknie i naprawdę ciepło. Korzystając z tego, że wstawiłam właśnie obiad, stwierdziłam że to odpowiedni czas, aby napisać Wam o bardzo ciekawej nowości od Novaclear. A mianowicie jest to pianka do skóry odwodnionej z linii Novaclear Hydro. Warto zwrócić uwagę nie tylko na ten produkt, ale również na całą markę. Dlaczego? Bo Novaclear to nasze polskie dermokosmetyki. Nie trzeba szukać daleko, aby znaleźć wysokiej jakości i bezpieczne dermokosmetyki!
Linia Novaclear Hydro to kosmetyki przeznaczone w szczególności do skóry odwodnionej. Dzięki zawartości m.in kwas hialuronowy, ekstrakt z ryżu oraz alantoinę, które zapobiegają przesuszeniu skóry, łagodzą podrażnienia. Każda skóra potrzebuje delikatności. Tym bardziej cera problematyczna, nie tylko odwodniona. Także po zabiegach medycyny estetycznej, czy niedawno przebytych alergiach kontaktowych. Dlatego warto mieć na uwagę linię Hydro nie tylko przy braku odpowiedniego nawodnienia skóry.
Oczyszczanie twarzy pianką Novaclear to nie lada frajda. Pojemnik z produktem został wyposażony w innowacyjny gadżet. Jest to silikonowa nasadka z wypustkami. Tak, nie potrzebujemy już oddzielnej szczoteczki do mycia buzi, gdyż mamy ją w gotowym zestawie. Główka jest na tyle mała, że dobrze doczyszcza okolice nosa i inne zakamarki. Masaż nie jest tylko przyjemny, ale także pobudza mikrokrążenie skóry. Więc poza oczyszczaniem mamy tu dodatkową korzyść.
Pianka jest lekka i puszysta. Posiada delikatny, przyjemny zapach. Używam jej po wcześniejszym demakijażu płynem micealarnym, aby pozbyć się resztek kosmetyków kolorowych oraz innych zanieczyszczeń. Po myciu skóra jest odświeżona, miękka i nie ma mowy o jakimkolwiek podrażnieniu.
 


Nawilżająca pianka Novaclear Hydro to nie tylko fajny gadżet, ułatwiający i niewątpliwie sprawiający większą przyjemność podczas oczyszczania. To przede wszystkim bezpieczny dermokosmetyk, po który mogą sięgać także osoby z podrażnioną skórą.

28.05.2020

Dr. Konopka's Żel pod oczy zmniejszający obrzęki

Witajcie kochani! Dziś opowiem Wam o skutecznym specyfiku na podpuchnięte oczy. Jak zapewne wiecie jest to uporczywa dolegliwość, z którą trudno się walczy. Nie raz używałam różnych produktów, które obiecują cuda, ale efekt końcowy jest mniej niż zadowalający. Przeszukując internety natknęłam się na łagodzący żel pod oczy Dr. Konpoka's mający właśnie zmniejszać worki pod oczami.
 Żel Dr. Konpoka's jest produktem wegańskim. Ponadto nie zawiera parabenów, glikolu, czy peg i sls. Posiada przyjazne skórze Ph oraz jest delikatny i hypoalergiczny. Co jeszcze jest warte uwagi? Posiada całą gamę wysokiej jakości składników, dlatego właśnie może działać tak skutecznie!
Składniki aktywne żelu to : proteiny ryżowe, proteiny sojowe, organiczny hydrolat z kwiatu rumianku, organiczny ekstrakt nostrzyka białego, organiczny ekstrakt jarzębiny syberyjskiej, organiczny olejek z lawendy, organiczny hydrolat i olejek z mięty pieprzowej, organiczny ekstrakt lilii wodnej, organiczny ekstrakt prawoślazu, organiczny hydrolat oczaru wirginijskiego oraz organiczny ekstrakt z dzikiej róży.
 Żel jest delikatny, przezroczysty. Nie lepi się na skórze i dobrze się wchłania. Kosmetyk wydostajemy za pomocą małego dzióbka, dzięki czemu jednorazowo otrzymujemy niewielką, acz w zupełności wystarczającą ilość produktu. Tak to maleństwo jest stanowczo bardzo wydajne.
Żel Dr. Konopka's jest genialny! Lekki, nietłusty. Pachnie subtelnie i delikatnie chłodzi, dając przy tym uczucie ulgi dla skóry pod oczami. Nawilża, ale także subtelnie napina skórę. Stopniowo nawet rozjaśnia skórę. I oczywiście najważniejsze! Tak, niweluje opchnięcia. Nie od razu. Jeśli mam większy problem, zwłaszcza pod prawym okiem często mi się tak dzieje. Należy użyć żelu kilkukrotnie w ciągu dnia i wtedy obrzęk znacząco się zmniejsza lub znika całkowicie. 

Nie musicie się także obawiać m.in mięty pieprzowej w kosmetyku do pielęgnacji tak delikatniej okolicy, jaką jest skóra wokół oczu. Nic nie szczypie i nie piecze. Nie ma mowy o wystąpieniu jakiegokolwiek dyskomfortu. 
Żel Dr. Konpokas's to koszt około 15 zł, a jaka radocha że w końcu coś działa tak jak powinno. Cieszę się, że natknęłam się na niego i chętnie sięgnę po inne kosmetyki tej marki. A jaki Wy macie sposób na pielęgnację skóry wokół oczu?

26.05.2020

Stay Connected

Witajcie kochani! Nasz maj nie zachwyca. Bywały lata kiedy ten okres odznaczał się już dość wysokimi temperaturami na prawdę fantastyczną aurą. Teraz jak do tej pory jest dość chłodno. Chociaż wczoraj po południu można było skorzystać z  ładnej pogody. Dziś poniekąd również. Z tą jednak różnicą, że diametralnie zaczęła spadać temperatura po osiemnastej. Tęsknię już za takim prawdziwym ciepełkiem i tym słoneczkiem, na którym można się wygrzać. Może w głębi duszy jestem kotem, mrau:).
Mam dla Was kilka zdjęć w najbardziej wygodnym stylu, czyli dresiki, sportowe buty i totalny luz. Nawet makijażu brak. No bo po co, jak przez większą część dnia trzeba buzię ukrywać pod maską. Ale z pewnością cera będzie wdzięczna jak dam jej pooddychać i odpocząć od tapety,
Koszulka i joggersy to kolejny nabytek ze sklepu Femme Luxe. W obecnej sytuacji bezpieczniej i oczywiście dużo wygodniej robić zakupy przez internet. Nie wybieramy się w zatłoczone miejsca, tym samym ograniczając kontakt z ludźmi, którzy potencjalnie mogą być chorzy. Rzecz jasna, nie każę Wam siedzieć w domu. Zwłaszcza teraz warto korzystać z względnej pogody i wybrać się na łono natury, bądź tam gdzie nie będziecie co chwilę wpadać na spacerowiczów.


Jak sobie radzicie? Mimo jak to mówią luzowania ograniczeń warto zachować zdrowy rozsądek.

20.05.2020

Skoncentrowane serum witaminowe Le Cafe De Beaute

Witajcie! Czasem budzi się we mnie niezmierna ciekawość i tak samo jest w przypadku kosmetyków. Wręcz kuszą mnie nieznane marki i myślę, że może uda mi się odnaleźć jakąś perełkę. Swego czasu składając zamówienie internetowe oprócz szamponu w mój wirtualny koszyk wpadło jeszcze kilka drobiazgów. Właśnie wtedy natknęłam się na to serum - koncentrat Le Cafe De Beaute. Fajny kartonik skrywał małą, zwykłą wyciskaną tubkę w kolorze pomarańczowym. Często miałam tak, że kosmetyki rosyjskie nie zawsze były 'piękne" na zewnątrz. Za to kryły naprawdę bardzo udaną zawartość!
 Jest to odświeżające, witaminowe, lekkie serum przeznaczone do każdego typu cery. W jego składzie znajdziemy m.in olej z lotosu, olej z awocado, ekstrakt z aloesu, ekstrakt z neroli, ekstrakt z ananasa, maliny oraz witaminy A,B,C, E. Serum pozbawione jest silinkonów i parabenów.
 Serum jak już wspominałam zdaje się być dość niepozorne. Muszę od razu zaznaczyć, że akurat nie to mi przeszkadza. Jedynym minusem tegoż kosmetyku jest dziwny zapach. Czuć właśnie w nim tę "moc witamin". Ale chyba liczą się bardziej inne aspekty, takie jak działanie i efekty stosowania. Więc dziwny zapaszek można jakoś przeboleć.
 Serum witaminowe ma żelową, lekką formułę. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Delikatnie napina skórę oraz sprawia, że mniej się przetłuszcza. Dzięki czemu na dłużej można zachować świeżość makijażu bez błyszczenia czy spływania kosmetyku.  Bardzo dobrze nawilża.
 Serum witaminowe nazywane jest odświeżającym i jest w tym sporo racji. Będzie spisywał się w cieplejsze dni, a także w czasie porannej pielęgnacji pod makijaż. Nie odciąża cery i dobrze współgra z innymi kosmetykami. Polubią go zwłaszcza te dziewczyny, które nie lubią jak coś się długo wchłania, albo lepi czy po prostu jest dość ciężkie.
Mała tubka spokojnie wystarcza na około 1,5 miesiąca codziennego stosowania. Co istotne serum ma bardzo przyjemny skład a mnóstwem ekstraktów. Czyli mamy dobry kosmetyk w przyzwoitej cenie. Dostępny w drogeriach internetowych.


17.05.2020

Natura Siberica Arctic Rose Odbudowujący szampon do włosów

Witajcie! Niewątpliwie chyba większość z Was chociaż słyszała o marce Natura Siberica. To rarytaski kosmetyczne prosto z mroźnej Syberii, które są nie tylko modne, ale także pełne bardzo skutecznych i czystych jakościowo składników. Skusiłam się ostatnio na odbudowujący szampon Arctic Rose z linii zwanej Białą Sibericą. Tak, opakowania tej serii są koloru białego. To nie tylko kosmetyki do włosów, ale także do pielęgnacji twarzy i ciała. Ich sekret tkwi w ekstraktach roślin rosnących w surowych i trudno dostępnych warunkach dalekiej północy.
Szampon ma w składzie min ekstrakt z róży damasceńskiej oraz ekstrakt z maliny arktycznej i przeznaczony jest do włosów suchych i farbowanych. Posiada działanie nawilżające oraz odbudowujące. Delikatnie myje i przywraca naturalny blask pasm.
Szampon dobrze się pieni i już podczas mycia wyraźnie czuć, że włosy są gładsze, bardziej miękkie. Nie kołtunią się i nie plączą podczas rozczesywania, wydają się być grubsze i bardziej mięsiste. Nawet jeśli nie nałożę odżywki (wiem, nieładnie ) to nie mam problemu z włosami. Po wysuszeniu są ładnie odbite u nasady, zaś same włosy lepiej się układają, są lekko dociążone i nie puszą się. Szampon z jednej strony bardzo dobrze oczyszcza, ale nie podrażnia skalpu. Natomiast z drugiej strony otrzymujemy bardzo dobry efekt pielęgnacyjny. Zwłaszcza, że to tylko szampon, czyli w gruncie rzeczy produkt głównie środek myjący.


Jestem zachwycona szamponem Arctic Rose . Począwszy od zapachu, po konsystencję i przyjemność stosowania, zaś jako wisienka na torcie - odpowiednie działanie. Żałuję jedynie, że nie kupiłam go w komplecie z odżywką.

14.05.2020

Karmelowy zestaw od Femme Luxe

Hejka kochani! Udało się między jedną chmurką, a drugą na zrobienie kilku zdjęć. Potem wybrałam się z młodym na rowery, a tu ulewa. Po powrocie do domu kawka, relaks i za chwilę słońce. Tak w sumie cały dzień z tą różnicą, że się nieźle ochłodziło. Dziś mam dla Was propozycję karmelowego kompletu  z Femme Luxe. Dzięki prostemu krojowi  zestaw nadaje się do wielu stylizacji i może śmiało stanowić propozycje na różne wyjścia.

 Jak pewnie zauważyliście na fotelu jestem w szpilkach. Z delikatną torebką i moim płaszczykiem do kompletu będzie stanowił elegancką wersję. Oczywiście całość nadaje się także znakomicie do butów sportowych i niezobowiązującej, lekkiej góry.
 W skład kompleciku wchodzą legginsy z wysoką talią i prosta, niedopasowana bluzka z długim rękawem i dekoltem w serek. Sam kolor jest piękny. Nie za jasny, nie za "brudny".





Wszystkie zestawy Two piece sets
Karmelowy set Camel set acadia
Ostatnio nie miałam za bardzo na nic czasu. Teraz nawet robię domową szyneczkę, a dziś pierwszy pasztet. Ograniczone wychodzenie z domu wyszło mi chyba na dobre, bo rozwijam swoje talenty. Muszę się też bardziej zmotywować do szycia skoro zafundowałam sobie maszynę:).

13.05.2020

Dermoaktywne kremy SheCell do skóry dojrzałej i z przebarwieniami

Witajcie! Każda z nas stara się dbać o siebie w możliwie najlepszy sposób. Niestety warunki jakie mamy, zwłaszcza żyjąc w miastach lub w ich pobliżu. Jesteśmy narażone na wiele szkodliwych czynników takich jak zanieczyszczone powietrze, klimatyzacja zimą, zaś nadmiar słońca latem. To tylko mała część czyhających zagrożeń, które odciskają swoje piętno zarówno na zdrowiu jak i wyglądzie i stanie skóry. Dlatego też powstaje wiele innowacyjnych rozwiązań mających zastosowanie w kosmetyce i pielęgnacji. Takich jak seria SheCell Anti -Pollution. Jest to specjalistyczna linia dermoaktywnych kremów przeznaczonych do pielęgnacji skóry z różnymi problemami.
Misją marki SheCell Dermatologic jest walka o piękno i urodę w obecnej dobie kryzysu cywilizacyjnego. Tak jak wspominałam chodzi o zanieczyszczenie środowiska, ale także niwelowanie wpływu jaki ma na nas stres. Czyli z jednej strony mamy działanie stricte ochronne, zaś z drugiej kremy są ukierunkowane aby skutecznie nawilżać, odżywiać czy ujędrniać. A także by dbać o inne aspekty nieodzowne w naszej codziennej  pielęgnacji. 
W mojej kosmetyczce znalazły się krem do skóry z przebarwieniami oraz do cery dojrzałej. Jak widzicie posiadają one wygodne, miękkie tubki różniące się kolorem. Jak jest z zawartością skrywaną wewnątrz? Również odcień kosmetyków różni się nieznacznie. Dermoaktywny krem do cery dojrzałej ma kolor przybrudzonej bieli wpadającej w żółte tony, zaś do cery z przebarwieniami jest nieco bardziej beżowo - złoty. Zapewne to sprawa mieniącego się subtelnie pyłku, który nadaje skórze piękną poświatę. Oba pachną ślicznie, delikatnie. Woń trzyma się blisko skóry i jest ciepła, nie drażniąca.
W każdej z tubek dermokremów SheCell Anti -Pollution znajduje się 40 ml kosmetyku. Czy to dużo czy mało? Kremy stosuję zamiennie, abo też krem na przebarwienia rano zaś drugi, wieczorem. Nie zauważyłam, żeby kremy zużywały się nadzwyczaj szybko. Ich konsystencja jest masełkowata, topi się w kontakcie ze skórą i gładko sunie po jej powierzchni. Dzięki temu niewielka ilość produktu wystarcza na jedną aplikację. Z drugiej strony, każdemu zawsze żal jak dobry kosmetyk ma się ku końcowi:).

Nie sposób jest nie polubić dermokremów SheCell! Oba dały niesamowitego powera odżywczego mojej skórze. Krem do skóry z przebarwieniami jest idealną bazą pod makijaż. Nie wchłania się do matu. Pozostawia skórę z aksamitnym, miękkim filmem, który dobrze łączy się z kosmetykami kolorowymi. Optycznie rozjaśnia cerę i nadaje jej zdrowego kolorytu. 

Dermokrem do skóry z dojrzałej wchłania się w zbliżonym czasie tak jak jego poprzednik. Pozostawia jednak wrażenie mokrej skóry przez dłuższą chwilę. Co mi akurat nie przeszkadza w wieczornej pielęgnacji. Staram się też nie nakładać go przed samym pójściem spać, by nie wytrzeć kosmetyku w poduszkę.  Krem daje skórze ogromną dawkę ukojenia i moc składników odżywczych. Znikają napięcia, podrażnienia, a buzia jest odpowiednio nawilżona, lepiej napięta.



Nosimy maseczki, jednak to przecież nie oznacza że mamy mniej przykładać się do pielęgnacji. Wręcz przeciwnie! O ile noszenie materiałowej maseczki przez chwilę na powietrzu jest jeszcze znośne, to niestety bywają sytuacje, które zmuszają nas do noszenia ich przez 8 godzin lub więcej w pomieszczeniu. Nie tylko my tego nie lubimy, bo nasza skóra również za tym nie przepada. Dlatego tym bardziej dbajcie o siebie! Ja używam m.in dermokremów SheCell, a Ty?



12.05.2020

Panda lub jak kto woli odżwyczy krem do rąk Marion :)Funny Animals

Witajcie! Firma Marion co rusz przyciąga klientki zabawnymi, limitowanymi seriami kosmetyków. Są wśród nich niebanalne maseczki do twarzy, czy właśnie kremy do rąk. Edycji zimowej jakoś nie uświadczyłam, ale za to zaprzyjaźniałam się z milusińskimi zwierzakami z linii Funny Animals. To oczywiście nie jedyny krem z serii, który zużyłam. Jednak moje gapiostwo nie ma sobie równych i ze sterty zdjęć został mi się ten oto krem odżywczy kokos w postaci uroczej Pandy:). Tak, jak widzę słodziaśne opakowania to budzi się we mnie wewnętrzne dziecko.
Kremów do rąk zużywam dość sporo. Zawsze miałam problem z tą częścią ciała.Chociaż okresowo moje dłonie potrafią wyglądać znośnie i ich pielęgnacja wtedy jest mniej pochłaniająca. Przeważnie jednak ani rusz bez smarowania łapek kilka razy w ciągu dnia. A teraz jeszcze te antybakteryjne dziadostwo! Nie przeczę, używałam żeli antybakteryjnych wcześniej doraźnie. W obecnej sytuacji jestem zmuszona mięć z nimi większy kontakt. Do tego praktycznie cały czas w pracy noszę rękawiczki i to przyczynia się także do kolejnych problemów ze skórą dłoni.
Mam kremy lżejsze, ale także te bardziej natłuszczające, po które sięgam głównie na noc. Pierwsze stosuję w pracy,kiedy krem nie ma za dużo czasu na wchłonięcie, a trzeba lecieć dalej do swoich obowiązków. No i weź tu załóż rękawiczki na tłuste łapki.
Jaka jest "Panda" od Marion. Cóż, jest to całkiem przyzwoity krem. Dobrze się wchłania i pozostawia lekki, nie tłusty film ochronny na skórze. Jego delikatny i nie do końca kokosowy zapach jest przyjemny dla nosa. Jeśli chodzi o efekty, przynajmniej w moim przypadku są zadowalające. Dlaczego? Nawet jeśli jestem w trybie weekendowym, czyli nie muszę być w pracy i moje dłonie trochę odpoczywają, to muszę sięgać po ten kosmetyk także kilkukrotnie w ciągu dnia. Czyli, że jak mam czas i smaruję łapki często to zrozumiałe że są one w lepszej kondycji. Po większej przerwie dłonie znów są suche. To taki kosmetyk bez efektu wow. Chociaż nie skreślam go całkowicie.