Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty

30.09.2022

Słoneczna zupa dyniowa

Witajcie! Jesień jaka jest każdy wie. Czasem piękna i słoneczna, a niekiedy zimna i ponura. Nie jest to powód by popadać w melancholię, czy też zadręczać się i marudzić. Teraz mamy bowiem pełno wartościowych, sezonowych warzyw i owoców, więc możemy się trochę porozpieszczać. Jeśli jesień to oczywiście dynie. To nie tylko cudowna ozdoba ganków, tarasów czy mieszkań. To przede wszystkim bogactwo zdrowia i smaku. Dziś podzielę się z wami przepisem na pyszną zupkę dyniową o pięknym złoto pomarańczowym kolorze. Nie przejmujcie się zdjęciem poniżej, gdyż Anna przesadziła z ilością swojego ulubionego makaronu. Cóż,zupa w pierwotnej wersji miała być bez niego. Ale po kolei. Poznacie właściwy zamysł oraz proporcje!

Do przygotowania swojej zupy użyłam dyni odmiany HOKAIDO. Spodobał mi się jej intensywnie pomarańczowy odcień. Te dynie są stosunkowo małe, bo maksymalnie osiągają wagę około 3 kilogramów. Poza tym charakteryzują się właśnie mocno pomarańczową barwą miąższu i ciekawym, słodkim smakiem z nutą kasztanów. To mnie w tej dyni urzekło. Pamiętacie nijakie zupy mleczne z dzieciństwa? Dynia Hokaido ma wyrazisty smak o bogatym aromacie! 

Dynie dają nam naprawdę sporo pole do popisu w kulinarnych zmaganiach. Z dyni przyrządzić bowiem można nie tylko słodką, czy lekko pikantną zupę, ale także m.in risotto, gulasz, warzywne curry, leczo, placuszki, muffiny, serniki czy lody. W zależności od odmiany dynie zastąpią puree ziemniaczane, mogą być smacznym musem, czy też zostać zapieczone w całości po wypełnieniu jakiś smacznym farszem. 

Ja pobawiłam się w coś pomiędzy zupą krem, ale ze względu na różnorodność dodałam swój mały akcent. Kolejne dyniowe kombinacje z pewnością też będą udziałem dyni Hokaido w której aromacie się zakochałam. Może część przerobię na zupę mleczną, a drugą na dyniowo paprykową. Pomysłów mam wiele! Albo jakieś muffiny. Rzecz jasna nie powiem co jest w środku. Jak domownicy zjedzą, to po fakcie ich dopiero poinformuje.

 

 
Słoneczna zupa dyniowa 
 
Składniki 
 
*dynia Hokaido (około 1kg łącznie )
*1 spora cebula
*1 większy ziemniak
*curry w proszku
*sól, pieprz, ostra papryka
*puszka mleczka kokosowego
*puszka kukurydzy
*opcjonalnie 1/2 opakowania chińskiego makaronu typu Glass Nudle
*1 kostka rosołowa
*odrobina oliwy, oleju z awokado
 
Przygotowanie
 
*Dynię myjemy, dzielimy na pół i pozbywamy się gniazda nasiennego. Kroimy w podłużne części i obieramy. Czynność najbardziej pracochłonna, gdyż dynia jest twarda.
 
*Ziemniaka obieramy, myjemy i kroimy na większe kawałki. To samo dotyczy cebuli.
 
*Nasze warzywka kładziemy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i polaną oliwą. Całość lekko oprószamy solą, pieprzem i curry. Wstawiamy do piekarnika na 200 stopni na około 30-35 minut. Dynia szybciej dochodzi do miękkości. Jeśli coś się aromatycznie przyrumieni nic nie szkodzi. Zupa będzie smaczniejsza.
 
* W tym czasie zagotowujemy 2 szklanki wody i rozpuszczamy w niej rosołek/kostkę.
 
*Upieczone warzywa przekładamy do wrzątku i gotujemy chwilę na malutkim ogniu. Następnie całość miksujemy.
 
*Do zmiksowanej bazy dodajemy puszkę mleczka kokosowego oraz kukurydzę i zagotowujemy na małym ogniu.
 
*Doprawiamy dużą ilością curry, ewentualnie dosalamy i dodajemy szczyptę, bądź jak kto woli nieco więcej ostrej papryki.
 
*Zupa może pozostać kremowa. Kukurydzę możecie zastąpić prażonymi pestkami dyni, czy groszkiem ptysiowym. Co do warzyw, też nie zaszkodziło by upiec pietruszkę czy kawałek selera dla kontrastu smakowego. Ja dałam po prostu co miałam pod ręką.
 
*Do takiej zupy doskonale pasuje drobny makaron muszelki, czy lubiane przez dzieci literki. Ja skusiłam się na mój ulubiony Nudle Glass, który nie wymaga gotowania. Na taką porcję zupy spokojnie wystarczy pół małego opakowania, czy nawet 1/3. U mnie jak widać przesadziłam z ilością. Ale też dlatego, że wczoraj już wyjadłam dwie porcje, a dziś stwierdziłam że jednak dodam ten makaron. I jakoś i się tak wsypało.

Zupa dyniowa w takim wydaniu jest sycąca, aromatyczna i genialnie rozgrzewa. Podana jak u mnie z makaronem, czy grzankami zastąpi schaboszczaka i nada się na szybki obiad do pracy. Zdrowe, bezmięsne i z lekko orientalną nutą danie smakuje prawie jak z restauracji. Przyznam, że bez mleka kokosowego też był fajny smaczek. Mleczko dodało aksamitności i złagodziło smak, dlatego w mojej zupie wylądowała prawie paczka curry. Bardziej dosmaczone są pasty curry, których używam do zupy tajskiej. Ale czasem trzeba pokombinować:). 




16.07.2018

Muffinki z niespodzianką / Czyli co zrobić z przejżałymi bananami


Witajcie 

Muffiny bananowe z czekoladą orzechową


Jak widzicie nie kosmetykami i ubraniami żyje Kobieta Nieidealna. Czasem coś upiekę i to z całkiem niezłym skutkiem. Nazbierałam sporo zdjęć swoich dzieł kulinarnych, więc postanowiłam dzielić się z Wami moimi sprawdzonymi daniami. Głównie będą to wypieki, bo jakoś są najbardziej fotogeniczne. Jak mam ując ładnie na zdjęciu flaczki, hmm. Muszę poćwiczyć:).

Lubię proste przepisy, które mogę zmodyfikować dla swoich potrzeb. A to zostanie mi coś z obiadu, albo też kupię dwa kilo bananów w cenie jednego. A potem trzeba coś z nimi zrobić! Muffinki spraktykowałam na wiele sposobów. Z początku musiałam się pozbyć zalegającej w domu czekolady, w tym także zajączków, mikołajków ect. Właściwie nie znam osoby, która nie lubi tych małych, wilgotnych babeczek. Na słono, słodko i z przemyconą dynią w środku. Muffiny to naprawdę wielkie pole do popisu. Do tego nie wymagają jakiś specjalnych umiejętności kulinarnych czy też wypasionego sprzętu.
 
Dzisiejsza propozycja to muffiny z bananami i czekoladą orzechową. Są wilgotne, naturalnie słodkie i lekko chrupiące dzięki orzechom w czekoladzie. Szybka przekąska dla niespodziewanych gości. Można je spakować do pudełka i zabrać do kawy w pracy, czy na piknik.

 Muffiny bananowe z czekoladą 


Składniki 

*bardzo dojrzałe banany , 4 sztuki
*jajka, 2 średniej wielkości
*olej, 3/4 szklanki
*mąka pszenna, 2 niepełne szklanki
*proszek do pieczenia, 1 łyżeczka
*tabliczka czekolady mlecznej z orzechami
*szczypta soli
*szczypta sody
*2 - 4 łyżki cukru
 

Co do składników


Banany im bardziej dojrzałe tym lepiej. Nie przejmujcie się,że zaczynają być brązowe bo tego i tak nie będzie widać. Zresztą lepiej się dadzą pognieść, jak będą miękkie.

Czekolada może być różna, ale ta z orzechami daje nie tylko ciekawy posmak, ale i efekt chrupkości.

Daję szczyptę soli w sumie do wszystkiego, takie przyzwyczajenie. Do zupy mlecznej , ciasta na naleśniki. Odrobina myślę, że nadaje tej głębi smaku. Co do szczypty sody, wiele osób daje więcej ale ja nie za dobrze reaguję na sodę. Jednak z tą niewielką ilością sody muffiny doskonale wyrastają na proszku do pieczenia.

Nie mam wagi, dlatego korzystam z przeliczników typu szklanka, łyżka itp. Nie płaczcie, że szklanka szklance nie równa. Ja mam tą 250 ml. Pamiętacie te szklanki proste bez uszek i do nich były plastikowe albo metalowe, srebrne uchwyty. Takie dwie sztuki zostawiłam sobie właśnie na miarki. 

Jeśli dolejecie ciut więcej oleju nic się nie stanie. Jeśli chodzi zaś o mąkę, to mogą być nawet te dwie szklanki ale wtedy dość ciężko się miesza masę. Dlatego w tej wersji takie niepełne, gdzieś około centymetr przed rantem, pasuje najbardziej. Chyba, że macie naprawdę wielkie, ciapowate banany. 

Banany są słodkie więc te dwie łyżki cukru spokojnie wystarczą. Czekolada też daje swoje pięć groszy. Cztery łyżki to już dla prawdziwych słodziaków:).

 Przygotowanie (banalnie proste)


Mieszamy suche składniki czyli cukier, mąkę, proszek, sól, soda. W miseczce widelcem rozgniatamy banany. Do suchych wlewamy mokre i mieszamy łyżką,aż będzie prawie gładka masa. Dorzucamy pokruszoną czekoladę. Przekładamy do foremek. Ja używam blaszki z Pepco z fajnym, wyprofilowanym kształtem muffinek. Oczywiście wkładam do środka papilotki.

Pieczmy około 20 minut w piekarniku bez termoobiegu w temperaturze 200 stopni.
Mój piekarnik żyje swoim życiem, więc czas pieczenia w przepisach jest typowo orientacyjny. Oczywiście patrzę na zegarek, ale też włączam czujnik zapachowy, czyli nos. Jak już ładnie pachnie, to wiem że muszę pilnować ciacha. Muffiny lepiej piec nieco krócej, aby zachowały swoją wilgotność miękkość. To musicie już dopracować sami. 

Smacznego!!!