04.01.2020

Krem z natychmiastowym efektem rozświetlenia Faberlic Expert Ulimate Brightening Cream

Dziś będzie gratka dla osób z problemami skórnymi, a dokładniej dla tych których utrapieniem są przebarwienia. Faberlic posiada wiele kosmetyków o działaniu rozjaśniającym czy wybielającym. Są to produkty z kwasami, ale również kosmetyki kremowe takie jak dziś Wam zaprezentuje. Dzisiejszy bohater należy do linii Whitening. Nie jest to typowy krem wybielający, który działa stopniowo na skórę, ale bardziej kremo fluid o natychmiastowym działaniu.
Oba kremy z serii Whitening można ze sobą łączyć w celu wzmocnienia efektu. W produktach wykorzystano filtry UV. Moja wersja z mikropigmentami nie tylko ma rozświetlać od razu po nałożeniu, ale także sprawiać że cera jest matowa. Oczywiście jest to kosmetyk do stosowania wyłącznie na dzień.
Ultimate Brighning Cream Faberlic jest średnio gęsty i dość pachnący. Zamknięty w miękkiej tubie pasującej do konsystencji i przeznaczenia. Zdjęcia mogą Was nieco zmylić, ale w rzeczywistości krem nie jest biały, ale jasno beżowy i "błyszczący". To faktycznie muszą być miropigmenty, bo nie widać rozświetlających cząstek.  Natomiast cały produkt zdaje się lśnić niczym tafla wody.
W aplikacji krem z natychmiastowym efektem rozjaśnienia Faberlic przypomina tradycyjny krem. Gładko sunie po skórze, gdyż początkowo ma lekko tłustą formułę. Należy go równomiernie rozprowadzić i delikatnie wklepać. Poczekać także aż krem zaadaptuje się na skórze, bo inaczej może zważyć się z kolejnymi kosmetykami czy też zebrać w złamaniach skóry. Gdy damy mu ten czas okaże się, że krem nie jest tłusty i nie lepi się. Nie tworzy też maski naciągając skórę, ale jedynie subtelną, lekko satynową w dotyku powłokę. Nie zauważyłam, żeby mocno matowił skórę, ale też nie powoduje świecenia czy spływania makijażu. Może się to różnicować w zależności od typu cery i użytych kosmetyków pielęgnacyjnych.
Co robi krem Ulimate Brightening? Rozjaśnia wizualnie całą twarz. Nie zakrywa piegów, ale subtelnie je maskuje. Za to niweluje rozległe zaczerwieniania, łagodzi zasinienia pod oczami. Optycznie rozświetla buzię i nadaje jej zdrowszy wygląd i bardziej równomierny koloryt. dla zwiększenia efektu pojaśnienia można nałożyć kolejną, cienką warstwę kremu. Dzięki rozświetleniu i rozjaśnieniu czasem nawet można pokusić się o nie nakładanie makijażu, gdyż skóra wygląda o wiele lepiej.
Krem rozświetlający Faberlic nie zapycha cery i dobrze współgra z różnymi kosmetykami. O ile tak jak już wcześniej napisałam dacie mu czas na częściowe wchłonięcie. Nadaje się do codziennego stosowania. Jednak przy cerze suchej wieczorem przyda się coś bardziej treściwego, w weekend także można wspomóc się maseczką.
Jeśli tak jak mi, doskwiera Wam problem przebarwień zajrzyjcie koniecznie na stronę Faberlic Produkty .


Styczeń rozpoczął się u mnie dość szalenie. Jednak postawiłam sobie ultimatum aby zwiększyć systematyczność wpisów na blogu oraz bardziej skupić się na pielęgnacji. Może nawet nieco zmienię dietę, ale słodyczy się nie wyrzeknę.

6 komentarzy:

  1. Słodyczy też się całkowicie nie wyrzeknę, ale ograniczę ich ilość :) Super, że jesteś zadowolona z kremu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tez się słodyczy nie wyrzeknę hihi. Ale przyznam, że o tej marce ostatnio coraz głośniej, muszę bliżej przyjrzeć się tej marce kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  3. O ciekawy ten krem :D
    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja akurat z przebarwieniami nie mam problemów i do samej marki jakoś nie mam przekonania :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Staram się walczyć ze swoimi przebarwieniami za pomocą kwasów i witaminy C. Poza tym nie są aż tak wielkie, żeby mi przeszkadzały :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam powoli wstręt do tej marki bo konsultantki na insta mnie okropnie atakują wręcz przerażają

    OdpowiedzUsuń

Thanks for comment!

Dziękuję za każdy komentarz !