Witajcie
Kosmetyki do demakijażu Bishojo
Opinia
Bishojo wywodzi się z japońskiego i oznacza piękną dziewczynę. Czyż to nie odpowiednia nazwa dla linii kosmetycznej ? Także filozofia kilkustopniowego demakijażu i wieloetapowej pielęgnacji twarzy zaczerpnięta jest z tradycji japońskiej. Dlatego w ofercie marki są aż trzy kosmetyki do wykonywania demakijażu, które należałoby wykorzystywać podczas jednego zabiegu oczyszczania skóry. Czas więc aby Polki przekonały się, że taka delikatna forma i złożona z kilku kroków metoda się sprawdza. Chociaż na początku nie każda z nas może być do tego przekonana, czy też uważa to za zbędną stratę czasu. Dla tych bardziej opornych stwierdzę, że np micel spokojnie da się stosować samodzielnie. Zaś emulsję która przeznaczona jest do zmywania, zastąpi tradycyjne mleczko. Jednak polecam chociaż raz spróbować takiego "full wypas " oczyszczania. Warto przecież poświęcić twarzy czas, aby dłużej cieszyć się zdrową, młodą skórą! A teraz przestanę już truć jakie to cudowne i skupię się na każdym produkcie z osobna.

Marka Bishojo zadbała o piękny, nad wyraz estetyczny wygląd opakowań swoich kosmetyków. Od razu ma się ochotę kupić i używać. Subtelny kwiat jest jedynym kolorowym akcentem. Opakowania są białe, zadrukowane czarnymi napisami. Pompki zgodnie wychylają się ponad buteleczki, ukazując swe czarne oblicza. Kosmetyki nie należą do tych najtańszych, ale z pewnością nie spowodują naszego bankructwa. Za to z pewnością nie odbiegają wizualnie ani działaniem od marek luksusowych.
Jak już wspomniałam wyżej, każde z opakowań posiada wygodną pompkę. Dla tego typu kosmetyków, to odpowiednie rozwiązanie, gwarantujące nie tylko wygodę ale i higieniczne dozowanie produktu. Emulsja i micel są nieco większe, zaś oliwka to taka młodsza siostra . Oliwkę radzę stawiać pionowo, bo delikatnie podcieka gdy nie stoi stabilnie. Pozostałe kosmetyki nie wydostają się samoczynnie z buteleczek.

Oliwka nie jest całkowicie bezbarwna, raczej słomkowa. Delikatna, oparta na oleju ze słodkich migdałów. Pozbawiona zapachu. Jak na oliwki przystało, jest płynna i dość rzadka. Dlaczego warto stosować taki kosmetyk podczas demakijażu ? Oleje są łagodne dla skóry, nawet wrażliwej pod oczami czy ust. Mają za to tę niesamowitą moc rozpuszczania wodoodpornego makijażu, wszelkiego rodzaju silikonów (które są nie tylko w podkładach,ale potrafią zagościć nawet w kremach ). Producent zaleca jej stosowanie jako pierwszy etap demakijażu. Ja przyznam, że nie zawsze nakładam oliwkę na całą twarz, ale głównie na oczy i usta. Lubię zaaplikować te 3-4 warstwy tuszu , czy eyeliner i nie mam ochoty tego "zeskrobywać " z twarzy. Dlatego wolę poczekać , aż oliwka rozpuści to wszystko i potem mogę bez problemu wacikiem usunąć resztki.Jednak dobrze jest to robić tym większym, kwadratowym i lekko zwilżonym. Taki mam patent, bo sam suchy wacik czy nasączony oliwką trochę tempo sunie po skórze. Duży płat też jest znacznie wygodniejszy .

Emulsja micelarna zarówno z wyglądu jak i konsystencji przypomina gęste mleczko. Dlatego też, wcale nie zaszkodzi jeśli czasem zostanie użyte właśnie w ten sposób. Czasem też mimowolnie sięgam po nią po oliwce i zmywam resztki makijażu wacikiem, a dopiero potem wmasowuję odrobinę i używam wody do spłukania.
Emulsja pachnie świeżo i delikatnie. Jej kremowa konsystencja ułatwia rozprowadzanie produktu na skórze. Ze względu na łagodną formułę nadaje się do oczyszczania całej twarzy. Nie powoduje uczuleń i podrażnień. Nie zapycha też cery. Ale nie jest to także tradycyjny żel do mycia!

Do stosowania Emulsji jako produktu do mycia twarzy trzeba się przekonać. Główną różnicą jest brak tej świeżości, czasem tej skrzypiącej z doczyszczenia skóry. Pamiętajmy jednak, że często zbyt ostre i głęboko oczyszczające preparaty wyrządzają więcej szkody niż pożytku. To pierwsze fajne uczucie jest złudne, bo wraz z brudem, makijażem etc pozbawiają skórę naturalnej warstwy ochronnej. Skutkować to może pogorszeniem stanu cery, które objawia się na różny sposób. Zdarza się, że przesuszy nam skórę lub wręcz przeciwnie wzmoże wydzielanie sebum i co za tym idzie przetłuszczanie się skóry. Skóra będzie też podatna na podrażnienia . Emulsja micelarna nie spowoduje takich przykrych niedogodności, dlatego trzeba jej wybaczyć że powiewu świeżości przy niej nie zaznacie. Za to buźka jest miękka, nic nie swędzi a o ściągnięciu i pieczeniu nie ma mowy. Czy aby jednak to wystarczy ?

Jak w przypadku każdego demakijażu potrzebujemy na sam koniec stonizować skórę,aby odzyskała właściwie Ph. Tu przychodzi nam z pomocą Płyn Micelarny o pięknym zapachu. Sprawi on , że usuniemy ewentualne resztki zanieczyszczeń. Z emulsji pozostawi na skórze tylko te dobre składniki, a reszty się pozbędzie. Więc po jej użyciu nie odczujemy lepkości skóry. To taka wisienka na torcie, która przygotowuje skórę do nałożenia właściwego kosmetyku pielęgnacyjnego. O poranku stosuję ją zaś samodzielnie do odświeżania twarzy. Czasem do lżejszego makijażu używam samodzielnie płynu micelarnego. Ale zaznaczam, że z kosmetykami wodoodpornymi może mieć problem.
Kosmetyki, które dziś miałam okazję Wam przybliżyć wzajemnie się uzupełniają. Nie mają konkretnego przedziału wiekowego. Zaś ze względu na delikatne działanie , mogą je używać osoby o cerze wrażliwej. Posiadam również zestaw kremów oraz intrygujący Krem Wodny o których opowiem niebawem na łamach bloga.