Witajcie
Make-up matujący Expert Matt /Soraya/ Recenzja
Testuję z Beauty of Dreams
Nie będę Wam tu recytowała wierszy. Zacytowałam tylko kawałek znanego zapewne każdemu, wiersza Brzechwy. Wakacyjne lenistwo mnie dopadło i chociaż obiecałam sobie publikować posty codziennie i tak mam małe luki. Dziś zapraszam Was na zapoznanie się z moją opinią dotyczącą podkładu matującego Soraya, który również znalazł się w paczce od Gosi z bloga Beauty of Dreams .
Co do samej marki Soraya, to już długo (chciało by się rzec dawno, dawno temu) nie miałam styczności z kosmetykami tej firmy. Kiedyś i owszem, coś się u mnie pojawiło. ale były to głównie kremy.
Opis podkładu
Innowacyjny make-up Expert Matt, który wyrównuje koloryt cery, koryguje niedoskonałości i długotrwale matuje dzięki mikrocząsteczkom absorbującym nadmiar sebum i kontrolującym błyszczenie.
Proteiny jedwabiu wygładzają i nawilżają skórę, aby wyglądała promiennie i młodo.
- Nie zatyka porów
- Doskonale matuje cerę
- Zapobiega błyszczeniu
- Idealnie kryje niedoskonałości
- Długotrwały efekt do 15 h
- Zawiera proteiny jedwabiu
Cena ok 28 zł za 33 ml
Soraya Make-up matujący Expert Matt - moja opinia
Podkład jest dość gęsty, ale to w żaden sposób nie utrudnia jego aplikacji. Ładnie i równomiernie rozprowadza się go na twarzy. Nie smuży i nie zasycha szybko. Bardzo dobrze stapia się z cerą. Nawet jeśli nałożymy go za dużo, nie zrobi nam maski na twarzy. Do jego aplikacji używam zarówno gąbeczki, pędzli czy palców. Na wszystkie te sposoby, spisuje się jak powinien.
Z pewnością daje lekki, bardzo naturalny efekt i to przemawia na jego plus. Podkład nie waży się na skórze. Nie daje mocnego krycia, raczej średnie. Delikatnie ujednolica cerę. Mam kolor 03 i w opakowaniu wygląda dość ciemno, na dłoni zaś jaśniej. Cóż, taki kontrast bo łapki mam stale wystawione na działanie słoneczka. Może też to trochę wina mojego sprzętu fotograficznego. Ale, no ale właśnie na twarzy robi się jeszcze jaśniejszy. W życiu bym nie powiedziała, że to beż. Tak wygląda na skórze po aplikacji. Subtelnie i miękko.
Podkład matuje na kilka godzin, ale jakoś nie zauważyłam żeby jakiś podkład dawał 24 h zmatowienie. Trzeba też wziąć pod uwagę słoneczną pogodę i że skóra szybciej będzie się buntowała. W chłodniejsze dni podkład zachowuje się na twarzy o wiele lepiej i przypudrowany, całkiem dobrze wygląda bez poprawek nawet cały dzień.

A gdzie ten feler? Możecie już się domyśleć po zdjęciach. Nie mogłam wycisnąć pompką kosmetyku. Próbuję, próbuję i nic. Już nawet chciałam polecieć do mojego G., że znów coś niby popsułam. No ale sobie myślę, że w takim "sprzęcie" to chyba nie można nic naknocić. Więc wyciągnęłam górę,co zresztą jest kłopotliwe i patrzę, nie ma wężyka/rurki. Biegnę po drugą kosmetyczkę i sprawdzam na innym podkładzie z pompką, no jest. I cała tajemnica rozwiązana. Mój podkład ma taką wadę, że zapomnieli mu przy produkcji włożyć tą małą rureczkę i teraz muszę się męczyć i za każdym razem ściągać górną część, żeby dobrać się do kosmetyku. Hm, teraz żałuję że wyrzucam wszystkie pustaki, bo teraz miałabym w co przełożyć fluid. No cóż, pozostaje mi utrudniona obsługa jak na razie.



Całkiem przyzwoity podkład. Ładnie pachnie, nie ciemnieje na twarzy oraz nie smuży. Tylko dlatego, że go lubię, przemęczę się z tym nie działającym dozownikiem. Hm, czy coś jeszcze? Tak, należy starannie pozbyć się go z twarzy. Więc bez dobrego kosmetyku do demakijażu ani rusz.
Aktualizacja : Po waszych komentarzach, a szczególnie UpitaKubusiemx3 nie dałam za wygraną. To przecież faktycznie mogło być airless. Więc wyczyściłam mechanizm, nadal nic. Hm.... No i w końcu znalazłam metodę. Pojemnik musi stać do góry nogami. Czasem jeszcze "pluje" podkładem, ale na pewno jest to jeszcze wygodniejsze niż otwieranie za każdym razem. Widzicie jakie jesteście pomocne!