24.04.2020

Woda perfumowna By Alena Akhmadullina od Faberlic

Witajcie! W tych trudnych czasach musimy dbać o siebie i sprawiać sobie mniejsze lub większe przyjemności. Do będą doskonale nadawały się perfumy. Dziś przychodzę do Was z kobiecym, intrygującym zapachem dla kobiet zdecydowanych i świadomych swoich atutów. Wyjątkowych, nieco kapryśnych, wyrafinowanych i potrafiących postawić na swoim kusicielek. Piękna ciemno zielona fiolka perfum Alena Akhmadullina to zaledwie namiastka tej magii, która ukryta jest wewnątrz.
Nie ukrywam, że przy zakupie tych perfum kierowałam się wrażeniami wizualnymi. Zauroczył mnie ten flakon. Nie tylko obłędny, nasycony kolor współgrający ze złotymi dodatkami, ale także sama bryła flakonu. Taka niepowtarzalna opcja z górnej półki zdecydowanie ocierająca się o orientalne klimaty. Czy oby w takim razie zapach ni będzie zbyt ciężki, przytłaczający, korzenny czy "doprawiony" za nadto? Jako osoba z chorobą lokomocyjną, częstymi bólami głowy i nadwrażliwością na zapachy trochę się go obawiałam. Często mogę sobie tylko pozwolić na popatrzenie na flakon chociaż zapach nawet przypadnie mi do gustu, ale do "noszenia" już niestety się u mnie nie nadaje.
Woda perfumowana by Alena Akhmadullina to przede wszystkim akordy owocowo pudrowe. Zapach się rozwija, nabiera głębi i można później wyczuć w nim nuty drzewne i balsamiczne, które przenikają się wzajemnie. Wszystko nie gryzie się ze sobą, ale współgra dając wyrazisty, kobiecy zapach, bardzo wielowymiarowy i trwały. Wykończony słodyczą i ambrowymi akcentami.
Uważam, że kompozycja zapachowa i odpowiednie proporcje sprawiają, że Woda perfumowana By Alena Akhmadullina jest tak fajna w odbiorze jak i noszeniu. Otula skórą pozostawiając przy jej powierzchni delikatny jak mgiełka pachnący ogonek.
Dzięki kwaskowatym owocom takim jak porzeczka czy grejpfrut zapach staje się lżejszy i bardziej soczysty. Nawet w letnie dni może być świetnym towarzyszem dla każdej kobiety. Mandarynka, brzoskwinia i śliwa nadają tej naturalnej słodyczy, którą wieńczy waniliowa otoczka. Wszystko to połączone z królową kwiatów, czyli majestatyczną różą skąpaną w aromacie drzewa sandałowego z nutą ambry i labdanum. Brzmi trochę jak jak zaklęcie?....
Zapach jest trwały i utrzymuje się nawet powyżej pięciu godzin, co u mnie jest nie lada rekordem. Nie licząc tych perfum, które są takie przytłaczające i w większości powędrowały do nowych właścicieli.
Perfumy możecie zamówić na stronie Faberlic Magdalena Rumińska lub zostać bezpośrednim klientem Faberlic.


Nie wiem, czy w dobie wszechobecnego wirusa wszyscy nałogowo wykupują maszyny do szycia ? Odkładałam sobie pięciozłotówki i okazało się, że nic ciekawego poniżej pięciu stówek teraz nie znajdę. Ale już zamówiłam i czekam. Do tego troszkę kolorowej bawełny w różne wzory. Będę sobie tworzyć dla poprawy nastroju:).



11 komentarzy:

  1. Piękny flakon, piękna zieleń~!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale super wygląda :D

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale śliczny ten flakonik :) zapachu nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie maseczki szyją :) Śliczny ma on flakonik :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej. Ciekawie opisane. Ja tez najpierw patrzę na opakowanie- flakonik potem na zapach. Z Faberlica mam kilka perfum są fajne długo się utrzymują. Julita.B

    OdpowiedzUsuń
  6. Tego zapachu akurat nie znam, ale niedawno odkryłam markę Faberlic i jestem zachwycona jej produktami.

    OdpowiedzUsuń

Thanks for comment!

Dziękuję za każdy komentarz !