15.11.2019

Z miłości do ... butów :)

Co kocha każda z nas? Jest tego wiele, ale większości z nas trudno oprzeć się ładnym, wygodnym butom. Myślę, że żadna z nas nie ma ich za wiele. Dziś właśnie to one są w centrum uwagi i brylują w tym wpisie. Jeśli kusi Was nowa para butów, szukajcie ich w Bonprix.

Jesień nie musi być smutna, ponura i szara. Warto zaszaleć z kolorami i wybrać dodatki do codziennego stroju w ciekawych barwach. Tym razem postawiłam na różnorodność. Nie mogło się obyć bez subtelnego, pudrowego różu. Jest i naturalny akcent w postaci khaki. Ale także bardzo kobiecy, idealny na tę porę roku - fiolet.
Wybrałam sobie trzy różne modele, nie tylko pod względem kolorystycznym, ale także fasonu czy stylu. Są to jednak buty z pewnością jesienne, które ochronią naszą stopę przed chłodem i innym dyskomfortem związanym z obecną aurą.
Krótkie bordowe botki przed kostkę z asymetrycznym wycięciem są lekkie i stabilne. Dzięki obcasowi w formie słupka można w nich robić kilometry, a stopy nie będą zmęczone. Zamki ułatwiają zakładanie butów. Botki wyglądają zgrabnie nawet na stopie o większym rozmiarze.



Pastelowe sznurowane traperki to must have sezonu. Jasny róż ociepli i ożywi wiele stylizacji. Są dłuższe i dobrze trzymają się stopy. Idealnie komponują się zarówno z dżinsami jak i sportową spódniczką.



Dłuższe, zamszowe botki  w kolorze khaki to prawdziwa rozkosz dla stóp. Nie spodziewałam się, że będą tak wygodne. Są mięciutkie i mimo obcasa, czuję się jakbym chodziła w kapciach. Ozdobione są sznureczkami i zapinane na zamek. Stabilny, grubszy obcas sprawia, że każdy spacer będzie przyjemnością.




Co sądzicie o moich propozycjach? Które z botków widziałybyście w swojej szafie?
 

14.11.2019

Oczyszczające kosmetyki do twarzy z linii iSeul Faberlic

iSeul to nowa linia kosmetyczna marki Faberlic. Jest to połączenie koreańskich składników z wymaganiami europejek. Produkty cieszą się coraz większą popularnością, a linia powiększa się o nowe kosmetyki. W moim posiadaniu są dwa produkty przydatne przy codziennym oczyszczaniu dla każdej z nas. Mam Wam do zaprezentowania Hydrofilowy olejek oczyszczający oraz delikatną piankę do mycia twarzy. Wszakże dokładny demakijaż i czysta cera to początek i podstawa dbania o skórę.
Zarówno pianki jak i olejki są ostatnio bardzo popularnymi kosmetykami służącymi do oczyszczania skóry. Nic więc dziwnego, że i Faberlic wprowadziło produkty o takim charakterze do swej oferty. Piękne opakowania i fajne zapaszki, a w środku moc oczyszczania połączona z walorami pielęgnującymi.
Pianka jest mega leciutka i delikatna. Mimo takiej formy nie można mu odmówić właściwości oczyszczających. Stosuję ją przy lżejszym makijażu lub też pomijając okolice oczu. Nie do końca radzi sobie z tuszem, czy wodoodpornymi kosmetykami. Za to fajnie i subtelnie myje buźkę rano. 

Pianka moim zdaniem to kosmetyk dla pań malujących się delikatnie lub prawie wcale. Może też służyć jako kolejny etap pielęgnacyjny po demakijażu, a przed tonizacją. 
Olejek to mój hicior. Miewam niestety problemy z podrażnieniami, częstymi alergiami kontaktowymi i dyskomfortem, zwłaszcza okolic oczu. Z tłustego, żółtego olejku w kontakcie z wodą otrzymujemy lekką, ale skuteczną białą emulsję myjącą.
Olejek zmywa praktycznie cały makijaż, łacznie z trwałym podkładem, czy wodoodporną pomadką. Kilka warstw tuszu jednak najpierw lepiej zmyć micelem. Owszem olejek da radę, ale przy użyciu wacika unikniecie rozmazania maskary po twarzy. 

Olejek jest mega wydajny,a  co najważniejsze skuteczny. Skóra po umyciu jest miękka, przyjemna w dotyku. Nie ma mowy o jakimkolwiek dyskomforcie.   Dlatego polecam go w szczególności osobom z suchą i bardzo suchą skórą, także ze skłonnościami do podrażnień.


Jeśli jesteście ciekawi innych kosmetyków z linii iSeul zapraszam na stronę Faberlic Produkty.
Seria iSeul to nie tylko modne trendy kosmetyczne dla wielbicielek azjatyckiej pielęgnacji. To przede wszystkim delikatne i bezpieczne produkty oczyszczające.

12.11.2019

Woman in black

Czerń jest bardzo popularnym kolorem, zwłaszcza gdy staramy się ubrać elegancko. Chociaż biel również prezentuje się stylowo, to jednak przyznacie sami, że jednak to czarny wygrywa batalię i także w naszej szafie jest go więcej niż białego. Cóż, na pewno mniej się brudzi- to fakt. Łatwo go połączyć praktycznie z każdym kolorem. Może występować jako jedynie jako akcent, lub przyciągać wzrok w dodatkach. Albo również zdominować stylizację i być bazowym kolorem.
Tak więc macie dziś moją odsłonę prawie total black, ponieważ kopertówka jest granatowa. Szpilki nie raz gościły już na moich stópkach. Miękkie, zamszowe. Sprawiają, że moje kopytka wydają sie mniejsze. I także wyciągają mnie te parę cm w górę.
Sukienka z Femme Luxe to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Jest lekka i zwiewna o luźnym kroju, uszyta z a,la satynowego materiału. Falbaneczki dodają jej uroku. Jest to model mini. Nie jestem zbyt wysoka, więc sukienka ma dla mnie odpowiednią długość.






 






Macie swoją ulubioną małą czarną?

11.11.2019

Sportowo i kobieco

Pora na kolejną z nowości w mojej szafie od Femme Luxe, czyli sportowy zestaw w kolorze khaki z naciskiem na kobiecy akcent. Miękki materiał, dopasowany do sylwetki . Spodnie mają dłuższy stan, za to góra od zestawu jest za to krótsza. Ze względu na to właśnie komplet nadaje się bardziej na ciepłe dni. Chociaż oczywiście spodnie można nosić teraz z normalną buzą bądź tshirtem.
Dodatkiem do tego wygodnego dresiku mogą być traperki, albo też botki czy szpileczki. Dziś zestawiłam go właśnie z obuwiem z Bonprix. Modne czy wygodne? A może jedno i drugie. Pudrowe traperki są idealne na obecną pogodę. Chronią przed zimnem, ale prezentują się niezwykle uroczo. Różowe, krótkie botki z zamszu przyciągają niezwykłym kolorem.










Mam chrapkę na inny zestaw. Może znów skuszę się na krop top, albo wybiorę coś bardziej klasycznego.


8.11.2019

Kilka kosmetyków do makijażu marki Faberlic

Kto ma ostatnio zaległości we wpisach? No, ja - bo któż by inny. Cóż, kosmetyki przetestowane są za to na wszelkie możliwe sposoby. Dlatego też na zdjęciach zobaczycie mnie we wcześniejszej fryzurze, a nie tych lekko miedzianych kłaczkach. Dziś dla odmiany mam dla Was nieco kolorówki. Cztery produkty do makijażu marki Faberlic. A właściwie rodzajowo trzy, bo dwa to cienie w różnej barwie. Kosmetyki do makijażu zużywają się dość wolno. Do tego czasem zmieniają się czasem ich pierwotne właściwości. Jesteście ciekawi, który lubię najbardziej i dlaczego? Tak, mam tu swojego faworyta. Ale o tym później:).
Bohaterowie dzisiejszego wpisu to krem Perfect Tone - podkład matujący "Idealny ton", mascara Volume Art Faberlic oraz pojedyncze cienie do powiek (5693 i 5369).
Podkład znajduje się w podłużnej, smukłej tubce. Końcówka jest wąska, co ułatwia aplikację. Wydobywa się mała ilość kosmetyku i nic się nie rozlewa niepotrzebnie. Fluid posiada dość wyczuwalny, ale przyjemny zapach. Dlatego wcale nie przeszkadza w codziennym makijażu. Po nałożeniu na skórę zapach się ulatnia. Mimo iż mój odcień z początku wygląda dziwnie ciemno i dość pomarańczowo, to jednak na szczęście kolor przechodzi metamorfozę po dłuższym kontakcie ze skórą. Robi się jaśniejszy i ładnie stapia z naturalnym kolorem cery. I tu faktycznie Perfect Tone jest odpowiednią nazwą dla tego fluidu.
Co do konsystencji Perfect Tone Faberlic jest nieco gęsta, jakby gumowa. Dlatego warto nakładać go małymi porcjami wklepując w skórę delikatnie. Jest bardzo kryjący, więc nawet osoby z poważniejszymi problemami skórnymi powinny być zadowolone. Zawsze można odrobinę dołożyć kosmetyku, aby efekt krycia był jeszcze lepszy niż na poczatku nałożyć zbyt wiele kosmetyku. 

Właściwie jak dla mnie Perfect Tone jest bardziej kryjący niż matujący. Aby faktycznie trzymał się buzi i nie spływał w upalne dni, trzeba go zabezpieczyć dobrze matującym pudrem. Dobrze się z nim pracuje podczas codziennego makijażu. Nie odciążą cery, nie powoduje także zanieczyszczania skóry czy jej zapychania. Oczywiście należy pamiętać o dokładnym demakijażu. 
Przejdę teraz do tuszu. Mascara ma szczoteczkę o większej objętości. Nie jest to szczoteczka sylikonowa, ale bardziej tradycyjna, ze zwężającym się czubkiem. Włoski ma stosunkowo krótkie. Z nazwy wywnioskować można, że jest główne działanie to poprawa objętości rzęs. I tak jest w rzeczywistości. Rzęsy są bardziej wyraziste, gęstsze. Trochę gorzej już z wydłużeniem, gdyż formuła kosmetyku jest gęsta. Nakładając kolejne warstwy trzeba robić to uważnie by nie posklejać rzęs.
Praca z mascara Volume Art wymaga nieco wprawy. Za to dzięki niej otrzymamy trwały i kobiecy makijaż z wyraźnie zaznaczonymi rzęsami.



A na koniec dwa pojedyncze cienie. Jeden to przygaszony, tak zwany brudny róż, zaś drugi to neutralny, ciemny brąz. Kolory można stosować samodzielnie, łączyć ze sobą lub też z kosmetykami innej marki.
Cienie są dość zbite, ale nie pylą. Wystarczy odrobina, gdyż są dobrze napigmentowane. Róż jest subtelnie perłowy. Natomiast brąz to typowy mat. Lubię łączyć oba kolory w swoim makijażu. Dla brązu znalazłam też inne rozwiązanie, które sprawdza się u mnie idealnie. Jest to dla mnie doskonały odcień do malowania brwi. Nie za ciemny, nie pomarańczowy. Właśnie do tego celu używam go najczęściej.
 


Kosmetyki, które dziś Wam opisałam dostępne są na stronie Faberlic Produkty.
Uwielbiam brązy i przygaszone róże, dlatego często tych właśnie kolorów używam w codziennym makijażu. A do tego koniecznie czarna kreska. Co Wy lubicie w swoim makijażu?