13.01.2023

Modny Sklep / Kobiece miejsce

Witajcie! Wpadam do was z nieco poświątecznym tematem, a mianowicie chciałam wam pokazać dwie cudne piżamki polskiej produkcji. Ta czerwona w Gnomy, to właśnie wersja świąteczna, ale co poniektórzy dopiero rozbierali choinki, więc ja mogę śmigać w takim ubranku. Natomiast piżamka w błękicie to już opcja z zimowym nadrukiem w słodkie misie z odrobiną czerwieni.

Uwielbiam piżamy i traktuję je nie tylko jak odzież do łóżka. Dla mnie piżamka musi być uszyta z dobrej jakości materiału, nie drapać i najlepiej jakby nie trzeba było jej prasować. Bardzo lubię krój "sportowy", czyli taka dwu częściowa wersja o kroju dresu. Mam w swojej szafie także koszulki, czy wersje ze spodenkami, ale właśnie takie jak widzicie na zdjeciach preferuję zimową porą. 

Te dwie piękne piżamy znalazłam w Modny Sklep. Jest to sklep internetowy z przebogatą ofertą bielizny damskiej, piżam, ale także odzieży (w tym również bielizny męskiej, czy dziecięcej). Przyznam, że miałam jeszcze kilka piżamkowych faworytów. Wpadły mi w oko także piżamy już typowo wyglądające jak dres, czy raczej taki nieco bardziej elegancki zestaw. Dla mnie bomba! Piję kawę, wpada kurier i wyglądam na ogarniętą. Może mam wyczulone poczucie estetyki, ale to w czym śpię i dotyczy to także pościeli musi być nie tylko funkcjonalne, ale także ładne i pasujące do siebie. Stąd też piżama z motywem świątecznym. Nie mogłam się oprzeć, bo kocyk i pościel już mam!
Obie piżamki są zbliżone krojem. Są to wersje dwuczęściowe, długie. Piżama w Gnomy wykończona jest w całości ściągaczami, także dół bluzy. Zaś spodnie mają kieszonki. Błękitna piżamka nie posiada kieszeni oraz tego ściągacza, ale za to ma uroczą czerwoną kokardkę na spodniach pasującą do malutkich czerwonych serduszek wkomponowanych w grafikę. 

Obie uszyte są perfekcyjne, nie mają żadnych wystających nitek, czy nie równych szwów. Grafika jest równomierna, a kolory piękne. Gnomy mają nieco grubszy materiał, zaś błękitne Misie są przyjemnie mięciutkie. 

Niewątpliwie obie piżamki mają swój urok. Do tego są wygodne. Jeśli chodzi o rozmiar, to w obu przypadkach jest to S i jak widać z delikatnym luzem. Wspominałam już, że to polska produkcja, dlatego też i rozmiary nie są zafałszowane.







Przeglądając niedawno ofertę Modnego Sklepu znalazłam również ciekawą ofertę z bielizną na walentynki. Dużo modeli i oczywiście całe mnóstwo czerwonego koloru jak na święto miłości przystało. Zawsze warto też zajrzeć w zakładkę wyprzedaże, bo jest tego całkiem sporo. Możecie upolować coś w naprawdę dobrej cenie.

Lubię obie piżamki i pewnie zamówię coś jeszcze. Tylko tym razem coś bardziej uniwersalnego, albo z jakimś wiosennym motywem.



8.01.2023

Pure Home W5 i ekologiczne podejście do sprzątania

Witajcie! Nie przepadam za sprzątaniem. Chociaż za bałaganem również. Ale jestem zdania, że we wszystkim należy zachować równowagę. Dlatego, że dom jest dla nas , a nie do zwiedzania czy podziwiania. Najlepiej, aby sprzątanie ograniczało się do minimum i zajmowało jak najmniej czasu, aby przeznaczyć go na przyjemniejsze rzeczy.

O ile są pomieszczenia w których dość łatwo utrzymać czystość i nie trzeba w  ich codziennie latać z przysłowiową szmatką, to już w łazience czy w kuchni trzeba bardziej systematycznie podejść do porządków. To chyba oczywiste. W kuchni, gdzie przygotowujemy jedzenie robi się mały rozgardiasz. Tu okruszki, tłuszcz, opary, sterta naczyń i garnków do ogarnięcia. To takie bieżące czynności, które pominięte na drugi dzień mogą utrudnić nam funkcjonowanie. 

Natomiast jeśli chodzi o łazienkę, to też warto tam zaglądać częściej niż raz w tygodniu. Wystarczy spojrzeć na umazane lustro, czy upaciany od pasty zlew. Nie posiadając okna w łazience staram się wybierać mało drażniące środki, gdyż po tych intensywniejszych mam nie miłe odczucia.
Pierwszym produktem z Lidla na jaki się skusiłam były kiedyś ich płyny do płukania i środki do prania. Zapewne jeszcze coś wpadło mi w ręce. Co do linii Pure Home W5 najpierw sięgnęłam po płyn do mycia naczyń. Spośród dostępnych wariatów zapachowych najbardziej przypadł mi do gustu czarna porzeczka. Drugie podejście było już świadome i kupiłam także spray do czyszczenia kuchni oraz przeznaczony do łazienki. W ofercie dostaniecie także płyn do podług, płyn do wc oraz do szyb i luster.
Opakowania Pure Home W5 wyprodukowane są z materiałów pochodzących w większości z recyklingu. Oczywiście po zużyciu teraz także nadają się do ponownego przetworzenia. Jeśli chodzi o skład to jak widać na etykietach także ponad 90% składników tych produktów posiada pochodzenie naturalne. płyn do naczyń posiada wygodny dozownik, zaś płyny do kuchni i łazienki posiadają atomizery. Szata graficzna jest przyjemna dla oka. Jeśli lubimy elegancji design zawsze można przelać myjadła do do pojemników zastępczych.
Jestem zauroczona świeżym, kwaskowatym zapachem Czarna porzeczka, która genialnie pasuje do domowych porządków. Jest lekki i przyjemny, nie drażni. Mi te aromat bardzo pasuje.
Naturalne lub prawie naturalne środki do czyszczenia mogą nie być tak skuteczne jak silne detergenty. Należy o tym pamiętać. Jednak gdy sprzątamy dość regularnie nie powinno być to problemem. Zresztą nie tak dawno nasze babcie nie miały dostępu do takich produktów jak my, a przecież potrafiły utrzymać cały dom w czystości.
Płyn do naczyń nie pieni się ekstremalnie, ale dobrze myje naczynia i dość dobrze radzi sobie z garnkami,czy patelniami. Jeśli chodzi o płyn do kuchni w sprayu świetnie spisuje się do codziennego mycia dużych powierzchni, odświeżania zlewu. Wersja do łazienki spisuje się dobrze w czyszczeniu prysznica oraz wc i plastikowych powierzchni. Jest delikatny dla mojej farby położonej na płytki. Jak na razie nie mam problemu z nadmiernym osadzaniem się kamienia.

Jeśli chcecie żyć bliżej natury i nie jest wam obce ekologiczne podejście, warto wybierać takie produkty jak te Pure Home W5. Są przyjazna dla nas i otoczenia. Sprzątanie z nimi to przyjemność.



6.01.2023

Cynamonowy wieczór na święta i nie tylko / Aroma Home czaruje zapachem

Witajcie! Zapach jest niezwykle istotny w naszym życiu. Otaczając się przyjemnymi, relaksującymi aromatami możemy poprawić sobie nastrój i przenieść się myślami w piękne miejsca. W zależności od dnia, okazji, humoru otaczamy się przeróżnymi pachnidłami. Wybieramy świece, olejki, czy patyczki, a także bardziej skomplikowane urządzenia do aromatyzowania pomieszczeń. Są one piękne i eleganckie oraz stanowią wyjątkową ozdobę w każdym pomieszczeniu.

Aroma Home wraz z Dorotą Szelągowską stworzyli cudną, świąteczną edycję zapachów w tym właśnie linię Cynamonowy Wieczór. Piękna świeca oraz patyczki zapachowe ustrojone w świąteczną czerwień . To cudny pomysł na prezent, a zarazem dekoracja. Zapach w połączeniu z designem świecy oraz patyczków nadaje w ten wyjątkowy czas niesamowity, subtelny czar.
Ten zapach to nie tylko cynamon. Soczyste, nieco zaskakujące połączenie znanych nam korzennych aromatów razem z lekko ostrą, kwaskowatą nutą czaruje. Zapach unosi się stopniowo i wypełnia pomieszczenie. Otula jak ciepły, miękki koc i pozwala się w nim zatracić. Elegancki, wystarczająco wyrazisty, tak by nie przytłoczyć. Jednocześnie na tyle wyczuwalny by móc się długo cieszyć jego aromatem.
Dziewczyny na spotkaniu w Sopocie otrzymały także inną wersję świątecznych zestawów Aroma Home o przyjemnej nazwie Zimowy Las, które faktycznie pachną jak prawdziwe, leśne igliwie. To tak jakby wnieść do domu świeżo ściętą choinkę. Obie świąteczne edycje są więc niewątpliwie genialne w swej prostocie. A wspominałam, że posiadam jeszcze smakowitą świecę Hot Chocolate. Ale ją zostawiłam na inną okazję. Wszakże czekoladka doskonała jest na każdy dzień!
Uwielbiam zestaw Cynamonowy Wieczór to mój nie tylko świąteczny ulubieniec ostatnich dni. Patyczki nadal cieszą mnie tym cudnym, nieco wytrawnym zapachem. Myślę, że pojemnik zostawię sobie na kolejny rok i razem ze opakowaniem po świecy posłużą mi za rok.




Takie małe przyjemności sprawiają w prosty sposób, że nasz świat staje się piękniejszy. Uwielbiam takie dodatki, które roztaczają w domu swój niebywały urok, a tu także towarzyszy im piękny zapach.


2.01.2023

Moc natury w kosmetykach od Aloesove

Witajcie! Dziś co nieco o naturalnych kosmetykach naszej rodzimej firmy, a mianowicie Sylveco. Będą to dwa produkty Aloesove, które jak sama nazwa wskazuje oparte są na dobroczynnej mocy aloesu. Mamy tu do czynienia z idealnym duetem oczyszczająco pielęgnującym na sezon zimowy.

 

Aloesove, Żel myjący do twarzy

Staram się nie ograniczać tylko do demakijażu i sięgać także po kosmetyk zmywalny wodą. Uwielbiam delikatne, nie podrażniające produkty, dlatego uciszyłam się z naturalnego duetu od Aloesove, w którym znalazł się Żel myjący do twarzy.

Żel jest bezbarwny i dość gęsty. Doskonale się pieni. Kosmetykowi towarzyszy bardzo przyjemny, choć ulotny zapach. Oczywiście opakowanie z pompką jest jak najbardziej wygodne i praktyczne. 

W składzie znajdziemy dwa środki myjące, z których jedn działa bardziej intensywnie. Ponadto glicerynę, ekstrakt z liści aloesu i liści miłorzębu, pantelon, kwas jabłkowy, olej lniany, olejek miętowy i m.in rozmarynowy. Czyli całość wygląda dobrze. 

Żel Aloesove jest kosmetykiem zdecydowanie po demakijażu, ale jeszcze lepiej sprawdzi się rano. Kiedy buzia potrzebuje szybkiego odświeżenia. Po nim koniecznie lekko przecieramy buzię tonikiem, po czasem na skórze pozostawia niestety trochę lepką warstewkę. Albo ja mam takie odczucie. 

Podczas jego używania zauważyła, że skóra zaczęła wydzielać mniej sebum i ładnie się oczyściła. Wypryski są już stanowczo rzadkimi gośćmi u mnie.

Aloesove, Odżywczy krem na noc

 
Krem ma bardzo fajny, przyjazny skórze skład. Znajdziemy w nim olej z wiesołka, olej jojoba, olej z pestek winogron,  masło shea, glicerynę, pantenol lecytynę, ekstrakt z liści aloesu oraz z liści miłorzębu, kwas hialuronowy, witaminę E, alantoinę, olejek lawendowy, olejek tymiankowy, olejek neroli oraz olejek z jałowca. Co przy cenie około 30 zł wypada naprawdę dobrze. Moc dobroci dla skóry w bardzo przystępnej cenie. 

 
Jak widzicie krem ma tę samą szatę graficzną co żel. Mnóstwo zieleni z wyrazistą nutą czerwonego. Kremik zamknięto w poręcznym, małym słoiczku ze srebrną zakrętką. Ciekawym pomysłem jest patyczek do nabierania kosmetyku. Dodatkowo krem zabezpieczony jest sreberkiem. Po jego usunięciu naszym oczom ukazuje się gęsty kremik upchany po same brzegi w słoiczku. 

Krem jest biały, ale raczej cielisty niż śnieżno biały. Gęsty, ale kremowy o delikatnym zapachu. Zresztą jak przystało na kosmetyki naturalne bliżej nieokreślonym. Jego konsystencja w sam raz pasuje do aplikacji na noc, do jakiej krem jest przeznaczony. Jest to bogaty krem odżywczy, który otula skórę i potrzebuje czasu na wchłonięcie. Krem jest niezwykle wydajny. 

Odżywczy krem na noc Aloesove to bomba naturalnych składników w sporej dawce i tłustawej formule. Dlatego kto chce po niego sięgnąć, powinien być tego świadomy. To nie lekki kremik, po którego aplikacji możemy zaraz kłaść się do łóżka. Dla posiadaczy suchej, podrażnionej cery takiej jak ja to świetne remedium na problemy ze skórą zwłaszcza w takim niesprzyjającym okresie zimowym. Po jego nałożeniu czuć przyjemne ukojenie. Zaś rano buzia jest miękka, gładka i odpowiednio wypielęgnowana. Myślę, że cery dojrzałe też powinny mieć na uwadze ten krem oraz bywalczynie salonów kosmetycznych lubiących dość inwazyjne zabiegi. 


 
A tu jeszcze całe mnóstwo przeróżnych przeróżnych próbek produkowanych przez Sylveco. M.in Vianek, Sylveco, Sylveco dla dzieci, Biovalen , Aloesove. W sam raz na wypady, albo dla koleżanek które mają problemy z dobraniem odpowiedniego kremu.

 sylveco, vianek, biovalen, zielko , aloesove kosmetyki naturalne 

Kosmetyki pochodzą z wielkiej puli giftów z grudniowego spotkania influencerek, w którym miałam przyjemność uczestniczyć. A jeśli jesteście ciekawi innych kosmetyków Aloesove zapraszam na stronę Sylveco po dawkę naturalnych inspiracji.

 


 

1.01.2023

Nacomi Next LVL, Golden Rays CITY- Krem "miejski" do twarzy z filtrem 50 + Spf

Witajcie! Kremów z filtrem warto używać przez cały rok. Do tego bezwzględnie gdy przeprowadzamy kurację kwasami, używamy retinolu czy też jesteśmy p zabiegach medycyny estetycznej. Jestem w trakcie właśnie kuracji kwasami AHA, dlatego przy okazji skusiłam się na krem Nacomi Golden Rays CITY z Sp 50 +.

Z trzech wariantów kremów z filtrem od Nacomi zdecydowałam się na ten miejski, który miał być najlżejszym z nich. Krem posiada delikatny zapach i przyjemną, lekko mokrą konsystencję. Dobrze się aplikuje, ale nie nie wchłania się jakoś szybko i pozostawia dość wyczuwalny film na skórze. Ogólnie krem jest na plus jeśli chodzi o kremy z filtrem. Nie zapycha, długo pozostaje na skórze i posiada dobre właściwości pielęgnujące.
Krem Nacomi NEXT LVL Golden Rays City to opcja na zimę czy jesień i dla raczej dla posiadaczy cery suchej, bądź dojrzałej czy podrażnionej. U mnie ładnie koi cerę, ale nałożenie na niego makijażu nawet po jako takim chłonięciu niestety nie było najlepszym pomysłem. Nawet przypudrowany podkład spływa dość szybko i migruje. Dotyczy to także mineralnego pudru sypkiego, który jest mega trwały. Więc jeśli chodzi o krem Nacomi jestem na tak i na nie! Na wyjścia na dwór bez makijażu jako krem ochronny jest świetny. Z kosmetykami kolorowymi jednak nie współgra, chociaż testowałam go na różne sposoby.


Krem posiada ciekawą, dość oszczędną szatę graficzną. Taki design spodobał mi się od razu. Niebieski kartonik współgra z nutą błękitu na pudełeczku.


Krem City Nacomi to opcja dla wrażliwej i podrażnionej skóry wymagającej wysokiej ochrony przeciwsłonecznej. Idealny po inwazyjnych zabiegach. Przyjazny w aplikacji, nie zapychający i kojący skórę. Jeśli zaś szukacie czegoś lżejszego i współpracującego pod makijaż, to akurat z pewnością nie ten krem. Nie skreślam go całkowicie, ale musiałam kupić co innego żeby nie świecić się po kilku godzinach.