15.03.2021

W domowym zaciszu

Witajcie! Plany ostatnio nie wychodzą mi najlepiej i dopadło mnie choróbsko. Stąd i zdjęcia w domu i w wydaniu zero makeup. Ale to dla zdrowia cery nawet dobrze.

Dziś w roli głównej mega ciepły dresik z FemmeLuxe W rzeczywistości kolor dresu jest nieco bardziej szary. Chociaż żałuję, że nie ma identycznego odcienia jak na zdjęciach w sklepie. Jest to model nieco oversizowy. Zamówiłam rozmiar 8 i widzicie, że spokojnie mam w nim sporo luzu. Co sprawia, że to idealny domowy strój lub też na spacery w chłodne dni.
Bluza w zestawie ma fason kangurki zakładany przez głowę z charakterystyczną kieszenią z przodu. Kaptur jest tu nieodłącznym elementem. Spodnie są dość obszerne, takie "jak na siłownię". Dół jest wykończony niewielkim ściągaczem. Po bokach spodni są wpuszczane kieszenie.




Women tracksuits set

Puff sleeve tops  

Summer tops

Mam nadzieję, że mi przejdzie bo ostatnio wszelkie grypy i przeziębienia lubią być traktowane jako inna choroba. Wiecie zapewne jaka:). Rano jeszcze jako tako jestem na chodzie, a czym późniejsza godzina to rozkłada mnie bardziej,



9.03.2021

Sweater weather

Witajcie! Udało się i mam dla was kolejne zdjęcia. Tym razem są to fajne, sweterkowe zestawy w dwóch wersjach. Beżowy set z dłuższą spódnicą, idealny na chłodniejsze dni oraz szary, delikatny komplet. Mam do niego idealne buty, ale po drodze nasypało by mi się do nich śniegu. A więc są te same, fioletowe botki w obu przypadkach. Do obfocenia został mi grafitowy dresik, ale może jutro zdążę jakoś. Tak, laba się skończyła i czas wracać do pracy. Ale chociaż odpoczęłam nieco przez ten tydzień.


To oczywiście kolejna partia zamówienia z FemmeLuxe. Trochę odeszłam od tradycyjnych dresów, żeby nie było że jestem nazbyt monotematyczna.  Cóż poradzę na to, że ostatnimi czasy ponad wszystko cenię wygodę. W tych dwóch zestawach mam jednak to co lubię, czyli miękkie, nie krępujące ruchów faktury. Jednak dodatkowo mam też stylizacje bardziej kobiece. Zwłaszcza jeśli chodzi o set ze spódnicą. Nie jest to mini, ale bezpieczna długość.

Skupię się na pierwszym komplecie. Ma bardzo ładny splot, przypominający taki robiony na drutach. W rzeczywistości zapewne robi się go maszynowo. Wewnątrz odzieży widać też łączenia elementów. Długa spódnica z wysoką talią dobrze współgra z oversizową, nieco krótszą górą. Nie widać tego dokładnie, bo mam płaszcz. Ale obiecuję pokazać innym razem. Dopasowany dół, zaś sweterek jest nieco luźniejszy. Za to jest doskonałym przykładem, że nie trzeba rezygnować z kobiecego stroju także zimą. W tym z pewnością nie zmarzniecie.



Szary zestaw również fakturą może przypominać delikatny sweterek. Jednak przy bliższym spotkaniu widać, że to typowo mechaniczna robota. Niemniej jednak wzór materiału prezentuje się bardzo ciekawie. Zarówno spodnie jak i bluzka posiadają ściągacze. Spodnie mają wysoką talię i ozdobne sznureczki. Całość świetnie nadaje się do butów sportowych jak i szpilek. Lekki, delikatny materiał i konstrukcja przy ciele sprawia, że podkreśla zalety kobiecej sylwetki.
W obu przypadkach zamówiłam rozmiar 10. Jak już nie raz pisałam trzeba zwrócić uwagę na fason, a nie kierować się zawsze na ślepo swoim rozmiarem. Szkoda, ze w sklepie nie ma opinii kupujących dotyczących właśnie tej kwestii. Nowym klientkom ułatwiło by to znacznie sprawę.




Summer tops

Puff sleeve tops 

Corset crop tops

Dziś znów popadł śnieżek i trzyma się dość solidnie. Pewnie nieco się później roztopi, bo słońce świeci wręcz oślepiająco. Ale przynajmniej jest jaśniej i jakoś przyjemniej. Zabieram się za stroik na drzwi. Mam gałązki ostrokrzewu i wiem, że to nie te święta, ale w końcu jest zielony i nie jest sosną czy świerkiem:). A jak wkomponuję odpowiednie kwiaty to nikt się nie połapie, czyż nie!



 

6.03.2021

Podaruj mi trochę słońca (i pogody do zdjęć)

Witajcie! Dzisiejszy dzień jest idealnym przykładem przysłowia w marcu jak w garncu. Rano ziemię delikatnie pokrywał śnieżek i za jakiś czas wyszło słońce. Pomyślałam, bo to super. Zrobię dziś zdjęcia i to jedno będę miała już z głowy. A t an przemian ostre słońce i śnieg. Także dziś macie mnie w wersji nieco niewyraźnej, wietrznej i przyprószonej śniegiem. Całe szczęście dresik jest cieplutki i jak wyleciałam na dwór i zaczęło padać nie zdążyłam przez te parę minut zmarznąć.

Dres nie tylko kolorystycznie wpadł mi w oko. Także fason jest dość dopasowany i nie workowaty. Jest to niejako przeciwieństwo drugiego zestawu , który zamówiłam. Bardziej oversizowego i ciemnego.

Góra kompletu jest rozpinana i klasyczna z kapturem. Do tego dodatek kieszeni kangurki z przodu. Spodnie posiadają wygodny, wysoki stan ze ściągaczem i sznureczkiem. Spodnie są dopasowane, ale wygodne. Nie za długie i wykończone ściągaczem.

W kwestii rozmiaru, to zamówiłam 10. Miałam już podobne spodnie, więc łatwiej było mi wybrać. Jak widać nie jest ani za duży, ani też ciasny. Rękawy nie są za długie,a nogawki posiadają fajna długość nawet dla niezbyt wysokich osób takich jak ja.
 


Na przegląd całego asortymentu zapraszam do FemmeLuxe

Going out top 

Women tracksuits set

Corset tops 

 



Już nie mogę się doczekać, aby pokazać wam resztę zamówienia. To chyba najlepsze zakupy do tej pory. A może ja mam lepszy humor przez parę dni wolnego i wszystko widzę w końcu przez pryzmat wypoczętych oczu i nie zmąconego umysłu:).



5.03.2021

Glacial Glow maseczka oczyszczająca na bazie glinki lodowcowej z Nowej Zelandii / Fablab

Witajcie! Od razu przyznam, glinki nie są moimi ulubionymi maskami ze względu na zasychanie na twarzy. Jednak nawet takie oporne stworzenie jak ja dało się przekonać. Dobrze dobrana maska z glinką może zdziałać cuda z naszą cerą i w dużym stopniu poprawić jej stan. 

Dziś opowiem o innowacji maseczkowej w moim domu za sprawą maski Glacial Glow od Famlab. To w rzeczywistości nie tylko maska, ale także peeling. Czyli oczyszczanie odbywa się nie tylko "biernie", poprzez aplikację, ale także manualnie. Jeśli używaliście peelingu z korundu to wiecie o czym mówię. Błękitna maska Glacial Glow to zbita, gęsta masa o specyficznym zapachu pełna małych, ścierających drobinek. Oczyszczanie i złuszczanie to nie jedyne plusy używania tego kosmetyku. Po więcej informacji, zapraszam do dalszej części wpisu.

Jeśli glinki to tylko cera tłusta? No właśnie niekoniecznie! Nie mam problemu z przetłuszczaniem, chyba że pogoda temu sprzyja. Jednak mam nieźle rozkapryszoną cerę. Zmagam się nie tylko z przebarwieniami, zapychaniem, rozszerzonymi porami czy utratą wiotkości. Mam wymagającą skórę, która dziś lubi tłusty olejek, a jutro lekkie serum. Zbyt mała i źle dobrana pielęgnacja skutkuje przesuszeniami i podkreśleniem zmarszczek. Złe oczyszczanie raczej u mnie nie występuje. Za to powrót do masek już poskutkował wysypem niedoskonałości wokół ust i na brodzie.

Na czym polega fenomen Odnawiającej Maski & Peelingu Glacial Glow? Skład kosmetyku opiera się na jednej z najczystszej glinek na świecie, czyli glince lodowcowej. Dzięki ujemnemu naładowaniu doskonale przyciąga dodatnio naładowane toksyny. Wiąże je i usuwa z powierzchni skóry, tym samym dogłębnie ją oczyszczając i przywracając naturalną równowagę. 

Tak przygotowana i oczyszczona skóra jest gotowa na działanie innym składników aktywnych zawartych z masce. Dzięki m.in Manuka, Kawakawa czy Tamanu skóra wspaniale się regeneruje, a Oczar Wirginijski dba o zmniejszenie porów. To daje nam efekt gładkiej i zdrowej skóry. 

To jeszcze nie koniec. Ostatnim etapem jest złuszczanie naskórka i pozbycie się resztek zanieczyszczeń. Należy w tym celu zwilżyć maskę na twarzy i wykonać delikatny masaż.
Maska Glacial Glow ma usuwać z twarzy szarość, zmęczenie, suchość, wypryski i nierówny koloryt. Do maski dołączony jest specjalny silikonowy pędzelek ułatwiający aplikację gęstej maski, ale musicie mi wybaczyć bo gdzieś mi go diabeł ogonem nakrył i najzwyczajniej w świecie go teraz posiałam.
To lekko błekitne, skromne maleństwo ma wielką moc! A więc czas na opinię. Maska jest zbita, dlatego tym bardziej warto używać załączonego do niej pędzelka. Dzięki niemu aplikacja jest prostsza i będziecie pewni, że produkt jest nałożony równomiernie nawet w okolicach nosa. Po nałożeniu maski czuć lekkie chłodzenie i mrowienie na skórze, co jest dość przyjemne. Maska o takiej formule musi oczywiście także w miarę szybko zastygać na skórze. Na skórze pozostawiamy ją przez około 20 minut. Potem zwilżamy skórę i masujemy ciesząc się dogłębnym działaniem peelingu. Nie wystąpiło u mnie żadne uczulenie, czy podrażnienie nawet po intensywnym złuszczaniu. Jednak osobom o wrażliwej cerze zaleca się przeprowadzenie testu na niewielkim fragmencie skóry.
Nie sięgałam do tej pory po maski z glinkami zbyt często, ponieważ ich efekt nie był na tyle zadowalający, aby zniwelować uciążliwość zmywania maski e.c.t.  Problemy z cerą jednak sprawiły, że postanowiłam być konsekwentna i używać maski Glacial Glow systematycznie. Nawet pisząc dla was ten artykuł jestem zamaskowana:). Co prawda tylko w najbardziej newralgicznych i narażonych na zapychanie i wysyp niedoskonałości obszarach. Maska od Fablab przekonała mnie do siebie i widząc efekty przecierpię także zastyganie na twarzy kosmetyku.
Glacial Glow to maska, którą koniecznie musicie wypróbować. Jestem też ciekawa jak poradzi sobie z tłustą skórą. U mnie z pewnością zapewnia przedłużenie trwałości makijażu, niezwykłą świeżość i czystość. Skóra jest o wiele mniej zanieczyszczona, pory uległy spłyceniu , a niedoskonałości atakują mnie rzadziej. Jak już są, to goją się znacznie szybciej. Cera jest stanowczo jaśniejsza, bardziej promienna, gładsza i miła w dotyku. Stała się także bardziej napięta, jakby gęstsza i mocniejsza. Nie widać po mnie od razu, ej nie wyspałam się. Nie muszę używać kryjącego podkładu, a tym bardziej korektora, a wystarcza mi BB. To jest wielki sukces. Odnoszę też wrażenie, że moja skóra stała się mniej podatna na czynniki zewnętrzne. Nie zaczerwieniam się tak szybko. Widać to zwłaszcza przy zmianie temperatur, czy silniejszym wietrze. Zdrowa skóra jest zdecydowanie bardziej odporna na te wszystkie atakujące nas świństwa z powietrza.
 
Maska Glacial Glow jest nie tylko bezpieczna dla skóry. Do jej niewątpliwych zalet należą wysokiej jakości, czyste i dobrze skomponowane składniki. A najważniejsze jest wielowymiarowe działanie. Za pośrednictwem jednego kosmetyku uzyskamy czystą, zdrową i gładką cerę, która nie obawia się niedoskonałości i jest pięknie rozświetlona.
Maska ma pojemność 60 ml i nawet pomimo gęstej konsystencji jest bardzo wydajna. Wpadła mi w ręce dzięki portalowi Uroda i Zdrowie.I teraz wiem, że przy problemach z cerą warto w nią zainwestować - całkiem nie mało bo 250 zł.   Jednak nie raz wydajemy więcej licząc te wszystkie nie trafione i mało skuteczne kosmetyki.
Maska Glacial Glow Fablab pozostanie ze mną jeszcze długi czas dbając o stan moje cery. Zgubiłam pędzelek, ale znalazłam coś co się także nadaje, bo maska pod pazurami zamiast na twarzy - sami wiecie:P. Dzięki skutecznemu działaniu i ja stałam się zwolenniczką masek z glinką.



4.03.2021

Clinic Way 1 Dr Irena Eris Hialuronowe wygładzenie

Witajcie! Dziś opowiem co nieco o wariancie jednej z serii kosmetycznych Dr Irena Eris, czyli Clinic Way Nr 1 dostępnej w aptekach. Ta opcja przeznaczona jest dla osób 30 +. Mamy także trzy inne warianty . W każdej z nich dostępny jest krem na dzień oraz na noc i krem pod oczy(opcja1-2, 3-4 ) jak również serum.  Clinic Way to dzieło polskich i norweskich  naukowców, którzy wspólnie opracowali nową formułę mającą na celu szybciej regenerować i odnawiać naskórek, dzięki czemu zapobiegać procesowi starzenia się skóry. 

Kosmetyki wyglądają niezwykle gustownie. Biel w połączeniu ze srebrem i nutą czerwieni przykuwa wzrok. Słoiczki kremów są szklane i solidne. Krem pod oczy jest praktyczny i wygodny. Dozownik jest higieniczny.
Clinic Way 1 krem na dzień ma dość lekką konsystencję, ale wchłania się dość długo. Pozostawia wrażenie mokrej skóry, co jeśli się zaraz nie malujemy w niczym nie przeszkadza. To tylko jeden mały defekt, co mnie zadziwia nieco. Ponieważ krem na noc wchłania się szybciej. Niemniej jest to kosmetyk warty wypróbowania, gdyż korzystając z dobrodziejstw wszystkich trzech dermokremów w pełni poznałam ich moc. 

Krem jest wydajny i wystarczy odrobina. Trzeba dopasować ilość kosmetyku do aktualnych potrzeb cery. Idealnie nadaje się dla posiadaczek wrażliwej skóry, koi ją i łagodzi podrażnienia. Poza doskonałym nawilżeniem , krem daje efekt wypoczętej cery i rozświetlenia. Posiada także filtr przeciwsłoneczny, który jest wskazany o każdej porze roku. Poprzez poprawę stanu cery, poprawia się także samopoczucie.


 Clinic Way na noc to pięknie pachnący, otulający skórę dermokrem o wspaniałej konsystencji. Mimio iż to krem na noc nie jest mega tłusty, czy zbity. Jest raczej puszysty i bardziej przypomina emulsję. Aplikacja jest błyskawiczna, a wchłanianie jest nadzwyczaj krótkie jak na kosmetyk tego typu. Skóra po jego użyciu jest przyjemnie gładka, nawilżona i rano niezwykle wypoczęta. 



Clinic Way  krem pod oczy ma pojemność 15 ml i jest prawie bezzapachowy. Krem jest dość treściwy, ale nie ciężki. Wspaniale rozprowadza się na skórze i wchłania po dłuższej chwili. Wnika w skórę pozostawiając lekki, nietłusty film. 

Krem jest przyjemny w używaniu, zarówno na dzień jak i na noc. Nie podrażnia oczu i doskonale współgra z makijażem. Krem genialnie nawilża i koi skórę pod oczami. Stosowałam go długo, tak samo jak oba kremy i dzięki temu mogę szczerze stwierdzić, że dzięki dogłębnemu nawilżeniu i właściwościom pielęgnacyjnym dermokremu pod oczy Clinic Way widzę znaczną poprawę okolic oczu. Skóra stała się bardziej napięta, rozświetlona.Nawet moje pandy stały się mniej widoczne, a opuchnięcia uległy zmniejszeniu.

Seria Clinic Way 1 jest komfortowa w używaniu, a co najważniejsze skuteczna. To faktycznie pierwszy etap przeciwzmarszczkowy i powinien być odpowiedni dla dziewczyn około 30stki. Zapakowany zestaw to także idealny pomysł na prezent.