Moim ostatnim zamówieniem z Rosegal chyba w dziwny sposób zaklęłam pogodę. Od kiedy paczka z ubraniami do mnie dotarła na dworze było szaro i mgliście. Stanowczo ciemno zielony płaszcz i sukienka w podobnym odcieniu pokazały oblicze mojej obecnej jesieni. Powagę płaszcza przełamują haftowane róże umieszczone na kołnierzu oraz na u dołu. Ale za to dryga kreacja stanowczo jest bardziej energetyczna. Rozkloszowana sukienka w pięknym odcieniu winnej czerwieni kusi niebanalnym dekoltem.
Jeśli chodzi o sukienki tym razem zamówiłam rozmiar M. Czerwona leży idealnie. Oj tam , ten dekolt właśnie taki ma być:). Mogłaby być mniejsza, ale wtedy byłaby zapewne krótsza. Co do zielonej jest dobry rozmiar za duża. Zauważyliście? Materiał jest mięciutki i bardzo przyjemny w dotyku. Bardzo elastyczny.
Płaszcz to dobrze skrojona, cieńsza narzutka wiązana paskiem. Niewątpliwie kolorowe hafty dodają jej uroku.
Dziś nie miałam nastroju do zdjęć, ani światła niestety. Za to chociaż ciepło było. Komputer odmawia mi posłuszeństwa, więc działam dopóki mogę. Jutro wybieram się do fryzjera i chyba to moje ostatnie ombre na długi czas. Wilgoć nie służy moim włosom, a tym bardziej rozjaśnionym końcom.




























