22.02.2018

Dzień Kobiet - Koniec oklepanych prezentów! My Gift DNA


Witajcie

My Gift DNA  - tylko udane prezenty


Chyba każdy z nas tak ma, a już zwłaszcza kobiety, że lubimy być traktowane wyjątkowo! Nie chcemy być generalizowane i uważane z jedną z wielu. Za to cenimy swoją indywidualność i niezależność. Jak trafić w gust, kupić coś niepowtarzalnego, aby nie strzelić faux pa? Otóż właśnie odpowiedzią na te problemy są sklepy ze spersonalizowanymi upominkami. Taki jest właśnie My Gift DNA. Pełen inspiracji na niebanalne podarki na przeróżne okazje!


Wracając właśnie do tematu Dnia Kobiet, mam do niego wielki sentyment. Lubię je bardziej niż Walentynki, które przywędrowały do nas zza granicy.Nawet młode pokolenie kojarzy zapewne, że dawno dawno temu, kobiety dostawały standardowo w tym dniu goździka i rajstopy. O ile do co kwiatów nie mam zastrzeżeń, bo przyjmę każde ilości i odmiany, włącznie z kaktusem. To z rajstopami w Dniu Kobiet jest jak ze skarpetami pod choinkę. Więc do tego symbolicznego kwiatka, bądź też bukietu dobrze było by dołączyć coś jeszcze. Najlepiej pasującego do obdarowanej i jej zainteresowań oraz... Właśnie? Z własnym imieniem. Dlaczego mam pić w bezosobowym kubku, jak mogę cieszyć się ulubioną kawą z "tylko mojego" kubełka.


W My Gift DNA znajdziecie pomysły na upominki dla każdej grupy wiekowej. Czyli możecie w jednym miejscu zamówić coś dla niesfornej nastolatki, ekstrawaganckiej bizneswoman czy też dla lubiącej spędzać czas w kuchni pani domu! 


Cenię sobie własne zdanie, jestem trochę zadziorna i lubię mieć ostatnie słowo. Dlatego właśnie idealne dla mnie są rzeczy z ciekawym "przesłaniem". Nieco z przekąsem i humorystyczne napisy, uprzyjemniają mi korzystanie z tych gadżetów.


Obrotowa deska do serwowania potraw jest niewątpliwie ozdobą w kuchni. Podczas codziennych posiłków, ale także gdy wpadną znajomi w odwiedziny. Mogę pochwalić się nie tylko zdolnościami kulinarnymi, ale także takim oryginalnym akcesorium.Wykonana została starannie, napis jest wyraźny i czytelny. Samo drewno jest piękne! Elementy drewna komponują się świetnie z innymi tworzywami. Ponadto są eleganckie i ponadczasowe.


Notatnik Mrs Always Right to pięknie wykonany, trwały przydaś, który trafi w najbardziej wymagające gusta. Format A5 sprawia, że można w nim notować, rysować, co tylko przyjdzie nam do głowy. Do graweru wykonanego na notesie użyto specjalnej technologii, która daje niepowtarzalny efekt. Ja wybrałam kolor granatowy oprawy, a dostępny jest także szary bądź fioletowy.




Kubek do latte Queen of everything nadaje się równie dobrze do rozgrzewającej herbatki. Teraz gdy zimno i nie przyjemnie, wielki kubek z gorącą owocową herbatką jest niezastąpiony! Jeśli taki Wam nie odpowiada, możecie zamówić standardowy albo duży. Oczywiście z wybranym podpisem. 

Kubek jest solidny. Mimo słusznego rozmiaru nie jest nazbyt ciężki, choć czuć go w dłoni.  Duże ucho sprawi, że wygodnie i stabilnie uchwyci go osoba nawet z większymi dłońmi.


Każda z zamówionych  rzeczy wygląda dokładnie tak jak na zdjęciu w sklepie. Z dbałością o każdy szczegół, możemy być pewni że w My Gift DNA jakość i detale są zawsze na najwyższym poziomie. A co z realizacją zamówienia i wysyłką? Moje cudeńka zamawiałam w piątek, a już w poniedziałek były u mnie! Pamiętajcie, że niedziela nie jest dniem roboczym. Prawda, że ekspresowo! Coś w sam raz dla zapominalskich:). Podsumowując : szybko, sprawnie i profesjonalnie - tak można określić obsługę ze strony My Gift DNA!



A co jeśli chcemy sprawić niespodziankę komuś, kto jest daleko? Albo po prostu nie mamy zdolności manualnych.  My Gift DNA oferuje także pakowanie zamówionych prezentów. 


20.02.2018

Beż znów króluje !


Witajcie

Beże królują !


Zaczynam powoli komponować garderobę na wiosnę. Część nieco bardziej lekkich wdzianek powoli będę pokazywała na stronie.Kurtka z Gamiss  jest w typie ramoneski. Czym się wyróżnia? Uszyta jest nie z ekoskórki, czy też skóry ale z wytrzymałego, odpornego na zaciągnięcia materiału. Kontrastujące rękawy, czarne wstawki przy zamkach świetnie wybijają się na beżowym tle. 

Piękne botki Amber, które znajdziecie w sklepie Butyland.pl  to już propozycja nie tylko na wczesną wiosnę.  Buciki są lekko ocieplane, wyściełane wewnątrz. To niewątpliwie połączenie stylu i funkcjonalności. Myślicie może, że należy się obawiać butów wykonanych z zamszu w czasie śniegu, czy deszczowej pogody. A to tylko mit! Wystarczy preparat do impregnacji zamszu, nubuku i skóry. Nie pachnie zbyt przyjemnie, więc lepiej pryskać nim buty na otwartej przestrzeni, a nie w pomieszczeniu. Zastosowanie takiego produktu zabezpieczy nasze ulubione buty!


Co do rozmiarówki, zarówno ubrania jak i buty pasują idealnie. Jeśli chodzi o sukienkę, to już ją widzieliście wcześniej. Zamówiłam ją czytając opis i wymiary na stronie. Tak samo w przypadku blezerka z Gamiss. W sklepie podano dość dokładne wymiary. Rozmiar botek Amber mam taki jak właściwie noszę na co dzień, czyli 39. Tutaj spokojnie możecie się kierować swoim standardowym rozmiarkiem butów. 


To jeszcze kilka słów na temat botek. Posiadają ukrytą platformę, dzięki czemu nie jest tak odczuwalna wysokość. Tak samo nie należy się obawiać cienkiego obcasa, gdyż buty są bardzo stabilne. Wygoda przede wszystkim! A do tego możecie teraz kupić te botki aż o 60 % taniej.


Uwaga, kolejna dobra wiadomość! Na hasło loveshoes otrzymacie 14 % zniżki na cały asortyment Butyland.pl. I jak tu nie skorzystać!









Sukienka Yoins  
Botki Amber ButyLand.pl
Kurtka Gamiss


Tak, tak. Pewnie znawcy kolorów zaraz mnie tu zjedzą. Bo przecież zarówno sukienka i botki profesjonalnie są koloru khaki. Ale cóż, jak dla mnie to ładny beżyk!

16.02.2018

Granatowy płasczyk z dżinsu / Gamiss


Witajcie



Znów kurtkowo. Przyszedł czas na moje zamówienie z Gamiss, a właściwie jego część. Coś mi się jeszcze zawieruszyło i zapomniała zrobić zdjęć. Ale nadrobię to w niedzielę, bo dotarła kolejna paczuszka w ubraniami. Tym razem bluzy w stylu crop top. Podobały mi się, ale jak z noszeniem to się okaże. 

Kurtka, a w zasadzie dżinsowy płaszczyk to propozycja na cieplejszą zimę lub późną jesień. Mimo iż nie wygląda, jest trochę ocieplona. Rękawy mają pod spodem tylko zwykłą podszewkę, ale reszta kurtki ma niezbyt grubego, brązowego miśka pod spodem. Jest top model dopasowany i ciekawym, modnym kroju. Dzięki kolorowi i fasonowi będzie to propozycja odpowiednia nie tylko dla nastolatki, ale dla każdej kobiety ceniącej wygodę. Ma krotki zamek, dlatego dobrze jest zapinać zatrzaski na dole.


Torebka  to klasyczna, czarna i dość pojemna. Akurat wepchnę do niej wszystko, czego potrzebuję i czasem coś więcej. 










Kolejne udane zamówienie. To teraz czas szukać fajnej kurteczki na wiosnę.

15.02.2018

Parka moro z różowym futerkiem / Dresslily


Witajcie

Parka moro



I moje nowe cudo, czyli genialna parka moro doczekała się wpisu na blogu. Zauroczyło mnie to różowe, sztuczne zwierze, które przysiadło mi na kapturze:). Ten pudrowy futrzak jest dopinany wyłącznie do kaptura. Wnętrze kurtki jest wodoodporne, wyściełane czarnym, nieco śliskim materiałem. Jest to model dość obszerny. Taki jak to się teraz ładnie nazywa w typie oversize. Spokojnie zmieściła by się w nią osoba o dwa rozmiary większa ode mnie. Co najważniejsze kurtka jest ciepła i lekka. Ze względu na ten wzór kamuflujący nie brudzi się łatwo.


Sznureczków przy kurtce jest co nie miara. Ten najważniejszy w pasie, aby jakoś pozbyć się tej objętości. Są też z przodu ściągające oraz z tyłu wykańczające rozpierdaczek i zawsze psotnie mi się rozwiązujące.

 









Chociaż widziałam kilka podobnych, nikt nie ma identycznej parki jak ja. Przeważnie dziewczyny pojawiają się w bardziej zielonkawej wersji z jaskrawo różowym futerkiem.

14.02.2018

Walentynkowy makijaż z Delia Cosmetics


Witajcie

Makijaż nie tylko na karnawał z Delia Cosmetics


Dziś w całej okazałości pokażę Wam moje zdobycze od Delia Cosmetics. Firma obdarowała wiele z nas z zamysłem stworzenia makijażu karnawałowego. Myślę jednak, że takim zestawem można śmiało stworzyć seksowny walentynkowy look, czy też romantyczny tak bez okazji. W końcu, czy trzeba mieć powód żeby się malować? 

W skrócie,co ja tu mam? Dwa podkłady rozświetlające , lakier do pazurków, róż wielofunkcyjny, puder matujący, kredkę do oczu, tusz do rzęs, pojedyncze cienie do powiek oraz matową pomadkę z metalicznym wykończeniem. Podzielę się z Wami pokrótce wrażeniami estetycznymi oraz praktycznymi z malowania się tymi kosmetykami. I stworzyłam również makijaż. Może nie idealny i kolory mi znów zjadło. Zwłaszcza cieni.



Mascara Delia 3 D Lashes to moja miłość. Od razu wiedziałam, że jest dla mnie stworzona. Ma przede wszystkim fajnie wyprofilowaną, silikonową szczoteczkę. Nie za małą. Sam tusz nie robi grudek. Wydłuża, ale przede wszystkim doskonale zagęszcza rzęsy. Nie odbija się na powiekach i nie rozmazuje. Inne mascary poszły w odstawkę!



W czarnym, eleganckim pudełeczku znajduje się puder prasowany. Jest to puder matujący, transparentny , czyli taki który idealnie współgra z cerą bez względu na jej odcień. Chociaż na początku odniosłam inne wrażenie, bo pudry transparentne są w dużej mierze białe, a tu widać lekkie zabarwienie. Cóż, musiałam się przekonać! Puder można nakładać dołączoną gąbeczką lub też pędzlem. W sumie oba sposoby aplikacji się przy tym kosmetyku sprawdzają. Puszkiem uzyskamy większy efekt zmatowienia. Zaś pędzlem subtelną aksamitność skóry. Lusterko to przydatny gadżet. Zwłaszcza przy poprawkach w ciągu dnia. 

Puder przez chwilę daje efekt napiętej skóry, co znika po chwili. Matowi na dobre parę godzin. Sprawdzone  w pracy :). Nie podkreśla suchych sucharków na twarzy i nie migruje. Raczej nieco się utlenia, ale rówomiernie.


Cienie Soft Eyeshadow Delii zamknięte są w przezroczystych, pojedynczych kasetkach. Czy już pisałam, że nie lubię ich otwierać? Ale mam na to swój patent. Cienie występują zarówno w wersji perłowej jak i matowej. Nr 17 to perłowe, ciemne srebro, zaś 10 jasna błękitna perła. Nr 8 zaś to piękny, głęboki mat w kolorze niebieskim, dla ścisłości bardziej dżinsowym. Zaś nr 18 to matowa czerń, ale uwaga z subtelnymi drobinkami. 

Cienie nie są suche. Mają przyjemną formę, która nie pyli. Kurcze, wstyd przyznać, ale jakoś najlepiej nakłada mi się je palcem. Mogę wtedy uzyskać tę niepowtarzalną głębię koloru. Dla subtelniejszego makeupu idealny będzie pędzelek bądź pacynka. Kolory dobrze łączą się ze sobą oraz blendują z innymi markami kosmetyków.


Multifunkcyjny róż w kolorze brozne przekonał do siebie nawet mnie. Chociaż z początku kolor wydawał mi się nieco jaskrawy. W przezroczystym pudełku znajdują się świetnie skomponowane trzy kolory, matowy brzoskwiniowy brąz, róż i jaśniejszy odcień z rozświetlającymi drobinkami. Można je mieszać wedle uznania, albo nakładać na konkretne partie twarzy. U mnie ciemny służy jako bronzer, a róż z rozświetlaczem zostaje naniesiony na kości policzkowe. Koloru nie należy się bać i nie jest tak wściekły, jak to wygląda w opakowaniu. Ładnie adaptuje się ze skórą i tworzy efekt naturalnych rumieńców.


Idealny odcieniem podkładu rozświetlającego Delia jest dla mnie Ivory. Nie mam smug ani plam na twarzy i nie widać różnicy między pomalowaną buzią a szyją. Jest to podkład płynny o dobrym kryciu, które można stopniować. Kosmetyk w sam raz dla posiadaczek cer suchych oraz na obecne nie za korzystne warunki pogodowe. Produkt nie podkreśla niedoskonałości skóry.


Kredka, cóż.. Musiałam się z nią oswoić i użyć kilka razy, aby się wyrobiła.Jak się już przyzwyczaiłam do eyelinerów, to ciężko mi się obchodzić z takim sprzętem. Jednak lubię ją za głęboką czerń i za to, że się szybko nie rozmazuje.



No i jeszcze pomadka. Taki ewenement, bo matowa ale o metalicznym wykończeniu. Lekka, nie wysusza ust i nie zbiera się w ich kącikach. Nic się nie klei i czuję się jakbym była baz pomadki. Kolor bardzo mi się podoba. To ten odcień czerwieni, który można też nosić na dzień.


Kosmetyki Delia polecają się nie tylko od święta:). Obecnie używam podkładu i tuszu rzecz jasna oraz pomadki. Spodobały mi się bardziej wyraziste usta i ten kolor! Cienie zaś już są bardziej okazyjne. To kwestia koloru. Najjaśniejszy mi nie pasuje, a jak zaszaleję z ciemnymi to z pewnością już nie nadaje się taki makijaż do pracy. Hmm, czyżbym musiała zmienić pracę... Taka mała dygresja. Ale po inne wersje kolorystyczne cieni z przyjemnością sięgnę, za ich aksamitność i świetne krycie!