16.08.2017

Hypoallergenic Mat Lip Liquid by Marcelina Zawadzka , Hypoallergiczne matowe pomadki w płynie do Bell


Witajcie

Mat absolutny




Z małym. No okey, okey trochę większym opóźnieniem dzielę się z Wami opinią na temat matowych pomadek w płynie Bell Hypoallergenic. Pomadki należą do limitowanej edycji powstałej we współpracy z ambasadorką Bell, Marceliną Zawadzką. Z pomadkami zaprzyjaźniłam się i zdołałam je poznać ze wszystkich stron. Chociaż akurat nie każdy kolor mi pasuje, są takie w których jestem zakochana. Poza tym one są niezniszczalne! Jak przed pracą się pomaluję, to po powrocie mam jeszcze wyraźny kolor ust bez poprawek w ciągu dnia!


Każdy z kolorów jest inspirowany ciekawym i znanym miastem. Pośród ocieni znajdziemy modne nude od bardzo jasnego, po brązowo szary. Ale także wybija się nam tu piękny fiolet oraz czerwienie. No i coś dla fanek naturalnego looku, czyli bardzo naturalny, subtelny róż. Aby usta wyglądały jeszcze perfekcyjniej, warto sięgnąć po długotrwałe, wysuwane konturówki. Ja posiadam akurat cztery kolory dopasowane do pomadek.


Cóż, matowe pomadki to nie moda! To styl bycia i wygoda ! Tak, sprawdziłam i teraz już wiem, że bez matowych pomadek nie ma u mnie makijażu. A Bell tworzy pomadki w tej wersji genialnie, więc cóż chcieć więcej ! Moc kolorów, wytrzymałość, dobre krycie i zaskakująca pigmentacja. Do tego sami przyznajcie, że kolorki są ciekawe. Kolekcje można podzielić na kolory stonowane oraz te szalone i przyciągające uwagę.


Pomadki nie są lejące jak błyszczyk, ale zdecydowanie gęstsze. Da się to wyczuć zwłaszcza przy ciemniejszych kolorach. Co wcale nie przeszkadza w aplikacji. Trzeba to robić po prostu w miarę szybko. Bo w mgnieniu oka kosmetyk przeistacza się w matową taflę. Nie należy też przesadzać z ilością pomadki. Bo wtedy będzie nam towarzyszyło uczucie spierzchnięcia i ściągnięcia. Czyli z umiarem i będzie dobrze. Lepiej nałożyć cieniej i dokonać poprawki.


Przy nakładaniu ciemnych odcieni nie należy się spieszyć, bo wszelkie niedociągnięcia będą bardzo widoczne. Ale po co piszę Wam takie oczywiste rzeczy, o których zapewne już wiecie. Jak już spokojnie do tego podeszłam, to i czerwień nie była mi straszna. Zdarzy mi się zaszaleć i pomalować czerwonym odcieniem usta do pracy. Jestem pewna, że nic mi na zębach nie zostanie!


Pomimo swej trwałości pomadki nie przesuszają ust i ich nie obciążają. Ale jeśli macie w tej chwili popękaną skórę warg, to najpierw należy podleczyć usta. Niestety pomadka podkreśli i uwypukli wszelkie suchary.


Za 19 złotych otrzymujemy modną i trwałą pomadkę, na którą stać każdą z nas! Na zdjęciach poniżej prezentuję kilka kolorów, część gdzieś mi umknęła. Ale o ile dobrze pamiętam fiolet i jedna z czerwieni przewinęła się jakiś czas temu na blogowym facebooku. Na osłodę na końcu ciepły, czerwono pomarańczowy odcień :).

Jak tak paczam i paczam na siebie, nie to żebym popadła z samozachwyt! Tylko tak obiektywnie stwierdzam, że coraz lepiej idzie mi z malowaniem brwi. Kupiłam też lepszy eyeliner bo mój jakby wyblakł i zainwestowałam w kredkę nude do linii wodnej oka. Nadal nie wiem tylko co z włosami zrobić. Trochę się zafarbowałam, ale przez serum Bionigree jakoś odrosty mi słabo chwyciło. Niedługo też zobaczycie mój zestawik do zdobienia pazurków. Ale co z tego, bo w pracy błyskawicznie odpryskuje mi każdy lakier. Cóż, muszę poćwiczyć na koleżankach.





Pomadki można nabyć w drogeriach Hebe i niektórych Rossmanach. W moim nie ma akurat, ale w końcu d czego są zakupy on-line. Nasza rodzima marka tworzy konkurencyjne kosmetyki o świetnej jakości i przystępnej cenie. Oby tak dalej, bo jestem ciekawa co jeszcze Bell Hypoallergenic wyczaruje dla nas!


12.08.2017

Dodatki do domu / Banggood


Witajcie

Dodatki do domu



Dziś przychodzę do Was nie kosmetycznie. Ale przecież my kobiety wiemy, że również nasze wnętrza potrzebują czasem drobnych detali, aby nadać im odrobiny charakteru. Często nie mamy akurat wystarczających funduszy, aby w pełni zmodernizować nasze mieszkanie. Więc można to obejść i poprzez dobranie odpowiednich gadżetów, oświetlenia, czy tekstyliów odmienić oblicze naszego gniazdka. Wystarczą chęci i wyobraźnia, a efekt zadziwi wszystkich. 

Zacznę od oświetlenia . Nie o żyrandole mi chodzi, ale o ostatnio modne i na topie lampki. Tak teraz światełka na łańcuchu nie są domeną czasu tylko świątecznego. Wybór jest ogromy. Oprócz słynnych już cotton balls spodobały mi się miniaturki lampionów, lampki w kształcie serc i kwiatów.  


Zegar to jeden z niezbędnych akcesoriów w domu. Przeważnie nie ograniczamy się do jednego. W końcu musi być jakiś ścienny w kuchni, często w sypialni budzik. A salon zdobi już przykładowo taki imitujący stare zegary, jakie kiedyś wisiały na dworcach. Mogąc zawsze sprawdzić godzinę na telefonie komórkowym, część zegarów przejęła funkcje ozdobne.


Uważam, że dom bez kwiatów jest smutny i czegoś mu brakuje. Mimo braku miejsca wyhodowałam dość sporo roślinek. To je przesadzę, to część oddam jak za duże urosną. A dla tych, którzy nie mają ręki do kwiatów i nawet kaktus im uschnie, w Banggood znajdą wersje niezniszczalne! Nie trzeba ich podlewać, czy zmieniać ziemi i kupować odpowiedniego nawozu. Jedynie od czasu do czasu trzeba je odkurzyć, bądź też "wykąpać" pod prysznicem. A tak są bezproblemowe i będą cieszyły oko przez długi czas. 

Kiedy już mowa o kwiatach, to przydałby się jakiś wazon, który by je odpowiednio wyeksponował. Ale ceramika równie dobrze prezentuje się sama. Więc dla fanów minimalizmu idealnym akcentem dekoracyjnym mogą być pojedyncze, oryginalne wazoniki.


 Jak widzicie na prezentowanych zdjęciach, ciekawie w ceramice wyglądają suszki. Ale wersja naturalna z błękitem sama w sobie jest już na tyle ozdoba, że pozostawiłabym ją bez ulepszeń.


Jeśli macie ochotę na małe zmiany, to w Banggood znajdziecie teraz spore obniżki za sprawą 11 anniversary. Zachęcam do rozejrzenia się na stronie, może znajdziecie coś ciekawego dla siebie.

11.08.2017

Jak śliwka w kompot? Rewelacyjna śliwkowa seria Kadaku Plum APIS


Witajcie


Mieliście już kilkukrotnie okazję czytać na moim blogu recenzje dotyczące kosmetyków Apis. Na koniec zostawiłam dwie perełki z cudownej linii Kakadu Plum. Więc dziś będzie bardzo pachnąco, a nawet smakowicie za sprawą śliwkowego serum oraz maski.


Cóż, niezaprzeczalny urok tych kosmetyków tkwi po pierwsze z uroczym i ponętnym zapachu. Słodki, nęcący i choć raczej nie do końca kojarzy mi się ze śliwką, przynajmniej taką jaką znam, to nie sposób jest go nie polubić. Można powiedzieć, że zapach to rzecz drugorzędna lub całkowicie bez znaczenia. Jednak przyjemny aromat całkowicie odmienia komfort stosowania kosmetyku. Zaś przykry zapach stanowczo nas zniechęca.


Oba śliwkowe kosmetyki należą do linii Professional, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby z doskonałym skutkiem używać ich w domowym zaciszu. Opakowania gustowne. Od razu przywodzą na myśl kosmetyki APIS, gdyż szata graficzna jest bardzo zbliżona. Tu Kakadu Plum wyróżnia się fioletowymi akcentami.


Kilak słów na temat opakowań. Jeśli chodzi o maskę, to mamy ją umieszczoną w tubie. Jak widzicie jest dość słusznych rozmiarów, gdyż to kosmetyk przeznaczony do salonów. Tak więc spokojnie możecie się nią dzielić ze znajomymi, jak ja to robię. Samej trudno byłoby mi zużyć tę maskę w ciągu roku. Zwłaszcza, że mam jeszcze całe mnóstwo innych kosmetyków pielęgnacyjnych. Tuba otwiera się na klik. Opakowanie jest miękkie i poręczne.

Serum identycznie jak w przypadku wersji rozjaśniającej przebarwienia, którą mam w posiadaniu, jest wyposażone w higieniczną pompkę dozującą produkt.


Dlaczego się tak zachwycam kosmetykami Apis? Bo to prostota stosowania połączona z siłą kosmetyków profesjonalnych, a do tego bezpiecznych i co najważniejsze skutecznych. Więc nie sposób ich nie polubić, a w szczególności serii Kakadu Plum, która jest dość uniwersalną linią.



Serum śliwkowe


Serum jest genialne w stosowaniu. Ma przyjemną, aksamitną konsystencję, która jakby płynęła po naszej skórze, otulając ją pięknym zapachem i subtelną dozą produktu. Jest lekkie, ale zarazem niesie ze sobą przyjemne ukojenie i dużą dawkę nawilżenia. Jest to kosmetyk, który warto na stałe włączyć do swojej pielęgnacji.

Serum stosowane codziennie daje widoczne efekty. Stan skóry poprawia się pod względem nawilżenia. Zyskuje na gładkości i jest odpowiednio odżywiona.

Serum śliwkowe można stosować zarówno na dzień, jak i na noc. Chociaż jakoś z przyzwyczajenia częściej używam go na wieczór, spisuje się też dobrze pod makijaż. Jest na tyle delikatne, że nic się nie stanie kiedy nałożymy je także na okolice oczu.


W serum oprócz ekstraktu ze śliwki australijskiej znajduje się także m.in ekstrakt z wiśni, mango oraz ekologicznych jagód acai. Dodatkowo serum zawiera olej z pestek śliwek, nasion chia, kwas hialuronowy oraz kolagen z elastyną.


Śliwkowa maska

Maska jest nieco gęsta niż serum. Ale pachnie równie pięknie i ma te same, świetne właściwości przy aplikacji. Maska jest kremowa i aksamitna. Wchłania się w dużym stopniu, a jej resztki można zmyć ciepłą wodą bądź hydrolatem czy tonikiem. Skóra już po pierwszej aplikacji wyraźnie promienieje. Dostaje natychmiastowego kopa nawilżającego. 

Maska nie uczula i nie podrażnia. Po nałożeniu nie daje uczucia ściągnięcia. 








Kakadu Plum używam już około trzech miesięcy. Są to z pewnością kosmetyki, które mi się nie znudzą i do których będę wracała. Po zużyciu tego co mam, myślę nad zakupem masek z innych serii APIS. Są niesamowicie wydajne, więc nawet kosmetykomaniaczki będą zadowolone!


10.08.2017

Cosnature,Naturalny ujędrniający krem pod oczy z owocem granatu


Witajcie


Naturalna pielęgnacja okolic oczu



Przyszła pora na drugi z kolei kosmetyk marki naturalnej Cosnature. Tym razem to produkt z linii zawierającej granat. A dokładniej mowa o ujędrniającym kremie pod oczy. Jak wiadomo,albo przynajmniej myślę, że to oczywiste, krem na okolice oczu to podstawa pielęgnacji dla każdego już około 25 roku życia. Chyba, że wcześniej odczuwamy jakiś dyskomfort bądź problemy ze skórą w okolicach oczu. Skóra wokół oczu jest cieńsza i bardziej delikatna. Szybciej przenikają przez nią składniki, ale też jet o wiele bardziej narażona na szkodliwe czynniki,czy podrażnienia. To niestety newralgiczny obszar twarzy, na którym najszybciej widać upływający czas. Dlatego nie należy w żadnym wypadku bagatelizować roli kremów pielęgnacyjnych przeznaczonych właśnie na okolice oczu.



Szata graficzna serii z granatem jest bardzo przyjemna dla oka. Od razu widać, że w składzie mamy ten owocek. W 15 mililitrowej tubce zakończonej czerwoną zakrętką, znajduje się lekki, biały krem. Zapach ma delikatny.



Krem dobrze się rozprowadza. Nie tworzy grudek i nie roluje się. Nie powoduje "pocenia się" oczu. Wchłania się w przyzwoitym tempie i współgra z makijażem. Więc śmiało możemy go stosować zarówno rano jak i wieczorem.


Krem doskonale nawilża i odżywia. Mimo bogatego składu, w którym goszczą m.in olejki, kosmetyk nie obciąża skóry. Z dnia na dzień skóra pod oczami wygląda lepiej. Spojrzenie jest bardziej otwarte, lekkie. Cienie uległy rozjaśnieniu, skóra nabrała sprężystości.


Skład
Aqua, Glycerin, Helianthus Annuus Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glyceryl Stearate Citrate, Dicaprylyl Ether, Punica Granatum Seed Oil, Orbignya Oleifera Seed Oil, Glyceryl Stearate, Tocopherol, Xanthan Gum, Ubiquinone, Phytic Acid, Citric Acid, Sodium Benzoate



Działanie kremu pod oczy spodobało mi się tak bardzo, że postanowiłam również zamówić krem do twarzy na dzień i na noc z tej serii. Mam nadzieję, że spiszą się równie dobrze jak to maleństwo.



Jeśli szukacie dobrego kremu pod oczy z naturalnym składem w przystępnej cenie, to Ujędrniający krem od Cosnature jest dla Was stworzony. Dodatkowo nie musicie się obawiać o żadne łzawienie, czy pieczenie. Ten krem jest bezpieczny dla wrażliwej skóry. 


09.08.2017

Urodzinowe promocje w NewChic


Witajcie

Promocje urodzinowe w NewChic


NewChic świętuje swoje urodziny i  z tej okazji na stronie znajdziecie dużo produktów w obniżonych cenach. Możecie kupić co Wam się podoba, a ja mam dla Was kilka podpowiedzi w kwestiach organizacyjnych. Jako, że nie należę do osób zbytnio umiejących na długo utrzymać porządek w domu i bardzo lubię gromadzić różne drobiazgi, rozglądałam się z ciekawością po sklepie aby odnaleźć akcesoria mające pomóc mi w opanowaniu mojego małego rozgardiaszu. Znalazłam wiele różnych organizerów i koszy, które są pojemne i ukryją co nie co moich skarbów. 




Jak się pewnie domyślacie, kosmetyków mam również dość sporo i na razie mieszkają sobie to w koszyczkach, pudełkach. W NewChic znalazłam także kilka przydatnych kosmetyczek, świetnych i pojemnych toreb, czy też etui na pędzle.





Czasem sposobem możemy poradzić sobie z przytłaczającą masą przeróżnych drobiazgów bez których my kobiety oczywiście nie umiemy się obyć. Oczywiście systematycznie pozbywam się części kosmetyków, ale na ich miejsce są nowe:).



Dermedic Baby, Wodoodprone ochornne mleczko do skóry wsrażliwej SPF 50 , Sunbrella



Witajcie

O tym nie wolno zapominać!



O ile lipiec był dość kapryśny, jeżeli chodzi o pogodę i nie bardzo ciepły jak na lato, to już sierpień okazał się pod tym względem bardziej przychylny. Dlatego też cieszę się, że dobrze zaopatrzyłam się w kosmetyki z wysokim faktorem dla całej rodziny. Nauczyłam się już, że jeśli chodzi o produkty przeznaczone do ochrony przeciwsłonecznej, nie wybieram już wielkich opakowań. Nie raz leżały sobie nawet nie na wpół zużyte do kolejnego sezonu. A wiadomo, że przez taki okres czasu kosmetyk traci część swoich właściwości. Więc teraz stanowczo wybieram małe bądź średnie opakowania. Zwracam też uwagę na zapach oraz na skład. Kupując kremy z filtrem dla synka, często ich użytkownikiem numer dwa jestem ja. I jakoś dziwnym trafem bywa, że często te "dziecięce" kosmetyki potrafią mnie uczulić lub spowodować potok łez.



Mleczko z Sunbrella (dla nie wtajemniczonych jest to linia Dermedic służąca ochronie przeciwsłonecznej i pielęgnacji po kąpielach słonecznych) to kosmetyk nie tylko dla dzieci. Jak widać na opakowaniu producent zaznaczył, że nadaje się do skóry wrażliwej. Uff to właśnie moja. I tak więc korzystam z mleczka ja i Ksaweriusz. Często teściowa pyta  po co smaruję go aż 50 tką, bo w końcu ma ciemną karnację po tacie. Ale za to ma delikatną skórę i zwłaszcza buźkę, a na niej dość widoczne naczynka. To już spadek genetyczny po mojej rodzince. 


Mleczko Dermedic Baby jest na tyle delikatne, że nie podrażnia ani mnie ani Ksawcia. Zapach jest. Przyznam, że całkiem miły dla noska. Kojarzy się z dziecięcymi kosmetykami. Ale w żaden sposób nie umniejsza komfortu stosowania produktu.


Jak już sama nazwa wskazuje dermokosmetyk o którym mowa to rodzaj mleczka. Ja bym dokładniej określiła jego skupienie na coś pomiędzy mleczkiem a kremem. Mleczka są z reguły rzadsze i mniej treściwe. Tu z  mleczka mamy aksamitną konsystencję i łatwość rozprowadzania. Zaś z kremu treściwą, odżywczą formułę przylegającą do skóry. Przez chwilę i nawet dwie czuć tę moc. Więc trzeba trochę odczekać. Potem już można śmiało funkcjonować bez obaw o klejenie się do wszystkich i wszystkiego.


Mleczko ochronne Dermedic Baby to jeden z lepszych preparatów służących ochronie przeciwsłonecznej, jakie mieliśmy okazję z synkiem używać. Żadne z nas nie ma poparzeń ani innych dolegliwości związanych z przebywaniem na słońcu. Do tego jest przyjemne w stosowaniu i idealne dla suchej skóry. Jeśli chodzi zaś typowo o twarz, to nie zapycha porów i buzia nie świeci jakoś strasznie. Z niektórymi podkładami współpracuje, a z innymi już mniej. To takie uroki "filtrów". Ale nie ma się co dziwić, bo nie jest to produkt przeznaczony typowo pod make-up, ale do pielęgnacji delikatnej skóry dziecka. I w tym spisuje się na medal.


Jeśli macie ochotę wybrać coś dla siebie z serii Sunbrella, to zachęcam do zasięgnięcia informacji na stronie Dermedic. Gdzie dostępne są te produkty? Oczywiście w aptekach, tych stacjonarnych i internetowych. 


Tak więc dbamy o to, aby pamiętać o ochronie przeciwsłonecznej. Dzięki temu mamy zdrową skórę bez podrażnień. Tak niepozorna rzecz, a może przysporzyć wielu utrapień. Więc zawsze lepiej poświęcic chwilę i sięgnąć po krem z filtrem.