13.12.2013

Mandelic Peel 40 Kwas migdałowy + kojowy BIOCOSMETICS



Dziś przychodzę do Was z właściwą recenzję kwasu Mandelic Peel 40 Biocosmetics  . Wcześniej mieliście okazję zapoznać się z moim "wstępem " <klik>   dotyczącym zabiegów złuszczania naskórka kwasami.

Kwas migdałowy + kojowy  otrzymanym w ramach testów od firmy    Biocosmetics , oferującej profesjonalne kosmetyki naturalne oraz surowce kosmetyczne.

Producent zaleca 3 -6 zabiegów raz lub dwa razy w tygodniu. Na początku nie wiedziałam ile zabiegów chcę przeprowadzić, wszystko wynikło w trakcie używania kwasu Mandelic Peel 40.


Kwas migdałowy 


jest otrzymywanym z migdałów alfa-hydroksykwasem (AHA). Wykonany przy jego użyciu peeling chemiczny charakteryzuje brak pieczenia i zaczerwienienia przy dużej efektywności terapeutycznej. Peeling nie wyłącza pacjenta z życia codziennego, a pojawiające się łuszczenie jest delikatne i łatwe do ukrycie przy użyciu powszechnie stosowanych kosmetyków nawilżających.Co najważniejsze kwas migdałowy w  przeciwieństwie do innych kwasów jako jedyny z kwasów nie jest fotouczalający co znaczy że możesz go stosować latem oraz korzystać z solarium.

Kwas kojowy 


środek stosowany w produktach do usuwania przebarwień skóry. Jest zbliżony pod względem właściwości chemicznych do hydrochinonu. W Japonii kwas kojowy stosowany jest od 1988r. w preparatach jako składnik rozjaśniający. W USA jest składnikiem roztworów wykorzystywanych w peelingach oraz środkach rozjaśniających skórę. Kwas kojowy obok własności depigmentacyjnych wykazuje także działanie antybakteryjne oraz zapobiega powstawaniu wolnych rodników. Preparaty zawierające ten składnik nie tylko rozjaśniają przebarwienia, ale działają również przeciwzmarszczkowo i nawilżająco. Związek ten najczęściej stosowany jest w stężeniach od 3% do 5%. Kosmetyki najnowszej generacji do błyskawicznego redukowania przebarwień z reguły zawierają go w swoim składzie. Istnieją przekonujące badania, zarówno in vitro (w probówce) jak i in vivo (na żywym organizmie) wykazujące, że kwas kojowy jest skuteczny w hamowaniu produkcji melaniny.




Peeling jest wskazany w leczeniu:

* Pigmentacja (piegi, ostuda - melasma, plamy soczewicowate, przebarwienia pozapalne)
* Cera łojotokowa
* Plamy starcze, plamy potrądzikowe, przebarwienia po lekach hormonalnych
* Redukcja drobnych i głębszych zmarszczek
* Chęć odmłodzenia
* Spłycenie blizn
* Zapobieganie starzeniu się skóry
* Zmiękczenie i wygładzenie skóry
* Nawilżenie skóry
* Poprawa barwy i faktury skóry
* Trądzik grudkowo-krostkowy, zaskórniki, rozszerzone pory
* Suchość skóry w przebiegu zmian chorobowych
* Starzenie się skóry,
* Blizny,
* Ślady potrądzikowe,
* Zmiany wywołane przez czynniki środowiskowe (tytoń, zanieczyszczenia),
* fotostarzenia skóry,
*  przebarwień skóry,
* akantozy naskórka wywołanej nadmierną ekspozycją na promieniowanie UV (po wakacjach, u osób nadużywających solarium)

a także:
* do rewitalizacji skóry u osób w różnym wieku.

Więcej informacji na stronie Biocosmetics <klik>

 






Opakowanie : Mała plastikowa buteleczka o pojemności 7 ml.Buteleczka jest nieprzezroczysta i trudno dokładnie sprawdzić ile specyfiku jest jeszcze w środku. Po ułamaniu "kulki " na końcu aplikatora , łatwo wydobywamy kwas z opakowania. Naklejka po kilku użyciach uległa odklejeniu.

Kolor /konsystencja:Kwas jest brudno żółtawą cieczą o lekko oleistej konsystencji. Zaaplikowany na twarz nie wchłania się do końca . Czuć tłustawą powłoczkę przez cały czas pozostawania kwasu na skórze.

Cena: 22,90 za 7 ml (pełna kuracja)

Dostępność: sklep Biocosmetics <klik>





Pierwsze użycie(niedziela) 


Po oczyszczeniu twarzy i zabezpieczenie oczu i ust, nałożenie kwas Migałowego + Kojowego Biocosmetics. Wiadomo, pierwszy raz to z obawy, jak to będzie nałożyłam go niewiele. Nakładałam go za pomocą dłoni, a raczej palców. Nie spływał z twarzy, nie wchłaniał się też całkowicie. Podczas aplikacji  skóra się zaróżowiła. Poczułam też delikatne mrowienie , połączone jakby z czymś pomiędzy łaskotaniem a szczypaniem.Nie bolesne,raczej denerwujące.Dotrwałam do 14 minut;). Następnie zmyłam mydłem i nałożyłam krem.
Efekt: miękka, gładka skóra, jakby bardziej nawilżona. Brak śladów złuszczania naskórka.

Drugie użycie: (Środa)

Przed zastosowaniem kwasu, przetarcie twarzy płatkiem kosmetycznym nasączonym alkoholem. Chwilowo po nałożeniu kwasu większe uczucie "podszczypywania",ale po chwili wszystko się normuje. Następnie czynności j.w. W sobotę pojawiła się łuszcząca skóra na nosie i brodzie,delikatnie, małe cienkie płateczki. W niedzielę rano przy nakładaniu kremu dalsze złuszczanie naskórka. Wrażenie takie jak czasem źle dobrany podkład rolował się nam na twarzy. Postanowiłam tego nie zdrapywać na upartego, przetarłam twarz tonikiem i ponownie posmarowałam kremem. Wyglądało to znośnie i nie straszyłam  ludzi.
Podczas "pozbywania " się starego naskórka towarzyszyło mi uczucie ściągnięcia i swędzenia,ale myślę że to naturalny skutek uboczny. Najlepiej i najefektywniej to uczucie łagodziła kropla olejku wmasowanego w twarz. Natłuszczenie powodowało że nie musiałam tak często kremować twarzy.




Trzecie użycie:(niedziela wieczorem)

Po oczyszczeniu i przetarciu skóry alkoholem dodałam sobie "pre peeling" kwasowy. Delikatne szczypanie podczas kontaktu skóry twarzy z alkoholem, w wrażenie jakby skóra była "tępa". Peeling wstępny przebiegł łagodnie,bez dyskomfortu -nałożyłam preparat na dwie minuty. Następnie naniosłam na skórę porcję kwasu . Pojawiło się zaróżowienie skóry oraz znów to szczypanio- łaskotanie. Znośne, chociaż bardziej intensywne niż przy poprzednich zabiegach. Pewnie to efekt zastosowania pre peelingu oraz tego że złuszcza mnie naskórek.Złuszczanie nadal było delikatne, najbardziej widoczne na brodzie i przy płatkach nosa. Potem tak mniej więcej równomiernie , cienka warstewka skóry złuszczała się z całej twarzy.

Kolejne 2 użycia w odstępie tygodnia

Wszystko przebiegało mniej więcej, tak jak przy poprzednich aplikacjach. Złuszczanie następowało po 2 /3 dniach. Nie było znów jakieś mega wielkie. Nastawiłam się psychicznie chyba,że będę zrzucała skórę jak wąż. A tu wszystko następowało stopniowo i przebiegało łagodnie.

Osoby o rozszerzonych porach *

Kwas wnika w nie i jest z nich trudniej usunąć aktywną substancję. Nie bójcie się, wszystko jest do zrobienia. Ja namydliłam porządnie buźkę i taką pierzynkę z piany zostawiłam na chwilę na twarzy. Potem ją wmasowałam i kwas usunięty z tych trudno dostępnych miejsc ;).


  

Podsumowanie:

Kurację Mandelic Peel 40 Biocosmetics mogę śmiało polecić wszystkim, którzy chcą "odmłodzić" skórę i poprawić jej wygląd, a nie mają funduszy na kosztowne wizyty w gabinecie kosmetycznym. 

Buteleczka z kwasem jest odpowiedniej wielkości akurat do  przeprowadzenia pełnej kuracji. Zauważyłam wyraźne wygładzenie skóry, stała się gładsza i lepiej nawilżona. Uległy zmniejszeniu także pory skóry , które są moją małą zmorą.Jeśli chodzi o "wyspyp" niespodzianek na twarzy, to sporadycznie wyskakiwały mi 2, 3 krostki, znikały i na ich miejsce pojawiały się następne. Więc w moim przypadku nie było strasznego ...Przez ten czas prawie wcale nie stosowałam podkładu, może kilka razy. Trochę nieestetycznie wyglądała łuszcząca się skóra, podkreślona fluidem. Bardziej jednak przeszkadzało mi szczypanie. Tradycyjne podkłady, które mam w swojej kosmetyce , nie sprawdziły się podczas kuracji kwasem.

Czy jeszcze powrócę do kuracji Kwasem Mandelic Peel 40 Biocosmetics ?

W kolejnym zimowym sezonie z przyjemnością powtórzę kurację, gdyż uzyskałam zamierzone efekty. Kwas nie podrażnił ani mnie nie uczulił . Poza tym jest to świetna inwestycja w gładką skórę, która nie nadwyręży moich finansów .





Fakt,że otrzymałam kosmetyk za darmo, nie wpłynął na moją ocenę





Pozdrawiam
Kobieta Nieidealna


21 komentarzy:

  1. Czytałam dziś o nim troszke wiecej, a teraz jeszcze Twój post. Bradzo fajny musi być ;) ale wydaje mi się że jestem jeszcze na to za młoda ;P

    www.impossiblelive93.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie znam ani firmy ani tego produktu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę kiedys wypróbować, bo cena bardzo zachęcająca :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może warto zainwestować, zobaczę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja swój kwas podarowałam mamie ;D Była z niego bardzo zadowolona ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. jestem chyba bardzo zacofana, nawet nie wiedziałam, że coś takiego jakkwas migdałowy istnieje, haha

    OdpowiedzUsuń
  7. kurcze, narobiłaś mi ochoty na ten kwas ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja trochę obawiam się takich zabiegów w domu... sama nie wiem czemu :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobry post! *O*
    Hmm.. może obserwujemy?
    Zapraszam do mnie w wolnej chwili, pozdrawiam! xx

    OdpowiedzUsuń
  10. wiadomość dla Rossnett , kwas ma ph 1,9
    Monnie .. ten kwas jest wyjątkowo delikatny, w sam raz do domowych zabiegów

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny kosmetyk, muszę kiedyś wypróbować, nigdy nie używałam kwasów :)

    OdpowiedzUsuń
  12. cena nawet nie wygórowana.....jak działa to tym bardziej fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Od pewnego czaasu zaglądam na Twój blog i jest naprawdę świetny! :D Posty są tematyczne i baaardzo ciekawe!
    Obserwujemy? :)

    aleksandra-jakuta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze go nie miałam możliwości używać ale widzę godny uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  15. bałabym się kwasu.. po tym nieszczęsnym Fitomedzie, chyba po żaden kwas już nie sięgnę..

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę koniecznie wypróbować !

    OdpowiedzUsuń
  17. nie wiem ale jak slysze slowo kwas to mnie aż mrowi...chyba sie nie przekonam,muszę do tego dojrzeć.produkt moglby sie u mnie sprawdzic ze względu na nadmiar sebum.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy nie używałam kwasów, myślę, że może kiedyś wypróbuję :)
    Zapraszam : http://pp-popolsku.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Thanks for comment!

Dziękuję za każdy komentarz !